W sklepie zoologicznym: - Proszę pana, chcę kupić gadającą papugę. - Proszę pana a jest pan żonaty? - Tak - I co? Mało Panu?
sesja tylko na teraz
W sklepie zoologicznym: - Proszę pana, chcę kupić gadającą papugę. - Proszę pana a jest pan żonaty? - Tak - I co? Mało Panu?
Dziadek pyta się babci: - A co ty jesteś dzisiaj taka zadowolona ? - Bo mnie wyprosili ze sklepu. - I to jest powód do zadowolenia ? - Tak bo to były godziny dla seniorów !
Wchodzi dwóch policjantów do księgarni i jeden się pyta: - Czy jest "Pan Tadeusz"? Ekspedientka woła na zaplecze - Kierowniku, do pana!
Sex-shop. Przed półką ze sztucznymi waginami stoi facet. Patrzy, patrzy, patrzy i wreszcie pyta sprzedawcę: - A macie może przejściówki na 3/4 cala?
Pewien właściciel sklepu zoologicznego, aby uatrakcyjnić sprzedaż postawił w drzwiach gadająca papugę. Papuga entuzjastycznie witała klientów i zapraszała ponownie na kolejne zakupy. Ludzie byli zachwyceni pomysłem właściciela. Pewnego razu do sklepu przyszła kobieta, aby zakupić karmę dla swojego chomika. Papuga popatrzyła na nią i mówi: - Ty stara kurwo! Kobieta z niedowierzaniem popatrzyła w jej stronę i wbiegła do sklepu. Sytuacja powtórzyła się przy następnej wizycie, więc kobieta obruszona tym faktem ruszyła porozmawiać z właścicielem sklepu. - Proszę Pana to jest jakiś skandal! Pańska papuga do wszystkich "Dzień dobry Panu/Pani", a do mnie Ty stara kurwo?! W tej chwili proszę ją ukarać! - Przepraszam Panią najmocniej nie wiem dlaczego taka jest. Ona mi sprzedaż podnosi i nie podejmę żadnych kroków proszę mi wybaczyć. Kobieta nie dawała za wygrana więc facet postanowił, że weźmie swoją piękna kolorowa papugę na zaplecze i przemaluje na biało-czarno - za karę. Papuga niezmiennie witała radośnie wszystkich klientów a tym razem do swojej "ulubionej" klientki ani słowa. Kobieta zatrzymała się przed nią i pyta: - I co, teraz na mój widok zapominasz języka w dziobie!? Papuga po chwili spogląda nią i mówi: - Bo teraz jestem w smokingu i z kurwami nie gadam.
Wchodzi Polak do sklepu w Wielkiej Brytanii. Oczywiście nie zna angielskiego. Zwraca się do sprzedawcy: - Piłka. - ?? - Pił-ka! Widząc, że sprzedawca nie rozumie, zaczyna pokazywać odbijanie piłki od podłogi, kopanie itp. W końcu sprzedawca się domyślił. - Ouu - a ball! - No widzisz, jaki Ty zdolny jesteś. To uważaj, teraz będzie trudniej: - Do-me-ta-lu.
Mówią, że zakupy mogą dawać taką samą radość jak seks. To chyba prawda. Kobiety mogą cały dzień latać po sklepach i nie są usatysfakcjonowane, a facetom wystarczą dwie minuty i mają dość.
Wpada do sklepu maniak seksualny z bronią w ręku: - Stać. Nie ruszać się! Zaraz kogoś tu zgwałcę. Ty! Dziewczyna w niebieskim. Jak masz na imię? - Zosia... proszę, nie gwałć mnie! - Zosia. Zosia. Masz szczęście. Moja mama też ma na imię Zosia. Nie zgwałcę cię. Ty! Gościu tam w rogu! Jak masz na imię? - Zenon. Ale dla przyjaciół Zofia.
Stoi gostek i ogląda cyckonosze. Podchodzi ekspedientka. - Mogę w czymś pomóc? - No tak, ja tego ... chciałem ... no chciałem kupić biustonosz dla mojej żony. - wydukał facio. - A jaki rozmiar biustu ma pana żona? - Co? - No jaki rozmiar biustu ... Biustonosz kupuje się według wielkości biustu, są rozmiary. - Ale ja nie wiem ... - A jakie piersi ma żona? Jak melony? Jak jabłka? Jak jajka? Przez oblicze gostka przeleciał wyraz zrozumienia. - Jak jajka. Sadzone.
Jedzie człowiek z Łodzi do Pekinu. Idzie na Kaliską do kasy biletowej i mówi: - Poproszę bilet do Pekinu. Kasjerka w szoku, ale mówi że wyda mu bilet do Warszawy, tam mu podpowiedzą co dalej. Warszawa Centralna: - Poproszę bilet do Pekinu. Kasjerka w szoku, ale Pekin to gdzieś na wschodzie - dała mu bilet do Moskwy i tam pojedzie sobie dalej. Dzień później - Dworzec Białoruski w Moskwie: - Dzień dobry, poproszę bilet do Pekinu. Kasjerka w konsternacji, ale wydaje mi bilet na kolej transsyberyjską do Władywostoku. Tydzień później - Władywostok. - Dzień dobry, poproszę bilet do Pekinu. Dla kasjerki to codzienność, wydaje mu bilet do Pekinu. Jest człowiek w Pekinie po dziesięciu dniach podróży. Po pobycie wypadałoby wrócić do Polski, idzie więc na dworzec kolejowy w Pekinie: - Dzień dobry, poproszę bilet do Łodzi. Kasjerka: - Ale Fabryczna czy Widzew?
Wpada do sklepu młoda, piękna, blond niewiasta: - Niech mi Pani sprawdzi czy te 200 zł jest prawdziwe czy fałszywe? - Fałszywe! - Kurwa, zgwałcili mnie!
Do sklepu optycznego wchodzi facet i zauważa na jednej z półek okulary za 2000 zł. - Czyście pogłupieli? Co to za okulary, skoro aż tyle kosztują? - To najnowszy wynalazek. Każdy kto je nosi widzi innych jakby nie mieli na sobie ubrania. - Niemożliwe! Chciałbym je przymierzyć. Ekspedientka podaje okulary, facet zakłada je na nos i rzeczywiście, ekspedientka stojąca przed nim jest naga! Zdejmuje okulary - ubrana, zakłada - naga! - Biorę je! Wchodzi facet w swoich okularach do domu, patrzy: żona goła, sąsiad goły. Zdejmuje okulary - żona goła, sąsiad goły. - No nie! Jeszcze do domu nie doszedłem a już popsute.
Pewien facet miał wyjechać w delegację, ale nie był pewien co do wierności swojej żony. Zawołał więc sąsiada i poprosił, by ten, za każdym razem, gdy żona go zdradzi, wyrywał jedną sztachetę z płotu. Wraca facet do domu po tygodniu i z wielkim zadowoleniem widzi, że płot jest taki, jakiego go zostawił, calutki i nietknięty. Poszedł do sklepu, kupił wino, przygotował romantyczną kolację i czeka na żonę. Kobieta wchodzi do domu i mówi: - Słuchaj, nie uwierzysz! Ktoś nam 3 razy płot rozebrał!
Siostra Maria Katarzyna mieszkała w klasztorze niedaleko sklepu monopolowego Jacka. Pewnego dnia weszła do sklepu i powiedziała: - Jacek, daj mi ćwiartkę brandy. - Siostro Mario Katarzyno! - wykrzyknął Jacek - Nigdy bym tego nie zrobił! Nigdy nie sprzedałem alkoholu zakonnicy! - Jacku - powiedziała siostra - To dla matki przełożonej - zniżyła głos - Ma zatwardzenie, no wiesz... Jacek sprzedał więc jej brandy. Później zamknął sklep i poszedł do domu. Kiedy mijał klasztor i zobaczył siostrę Marię Katarzynę. Śpiewała i tańczyła na chodniku, wirowała, machała rękami jak ptak. Zbliżał się tłum, więc Jacek przepchnął ja dalej i krzyknął: - Siostro Mario Katarzyno! Na litość boską! Powiedziała mi siostra, że to na zatwardzenie siostry przełożonej! Niezbita z tropu siostra Maria Katarzyna odpowiedziała: - Bo tak jest, mój młodzieńcze, tak jest! Jak mnie zobaczy, to się zesra!
Niedźwiedź otworzył nowy sklep w lesie i chwali się że jest w nim absolutnie wszystko. Przyszedł do niego zajączek i mówi: - Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy? Na to miś odpowiada: - Nie ma zajączku ale mam pyszne ciasto cytrynowe. - Eeee myślałem że jest tort śledziowy skoro jest tu absolutnie wszystko. Następnego dnia przychodzi zajączek i pyta: - Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy? - Zajączku no nie ma ale mam pyszne babeczki - Eeee myślałem że jest tort śledziowy skoro jest tu absolutnie wszystko. I tak zajączek przychodził codziennie i pytał o tort śledziowy. Pewnego dnia się miś zdenerwował i postanowił sobie że zrobi tort śledziowy. Następnego dnia przyszedł zajączek i mówi: - Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy? - JEST! - Ha! No to ciekawe kto ci takie świństwo kupi.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się