Wędkarz w sklepie: - Ma Pani silikonowe przynęty? - No co Pan?! Moje piersi są naturalne!
sesja tylko na teraz
Wędkarz w sklepie: - Ma Pani silikonowe przynęty? - No co Pan?! Moje piersi są naturalne!
W sklepie osiedlowym: - Czy mają Państwo ser rokpol? - A co to jest ten rokpol? - Ser z pleśnią. - Nie. Ale mamy kiełbasę rokpol, chleb rokpol i nawet truskawki rokpol...
Niedawno zrobiłem zakupy w mięsnym sklepie, niby nic nadzwyczajnego ale kiełbasa którą rozpakowałem w domu okazała się śliska, miejscami zielona i miała specyficzny nieświeży zapach. Pofatygowałem się z powrotem do sklepu, niestety pieniędzy mi za kiełbasę nie zwrócili motywując to złym przechowaniem kiełbasy. Zastanawiałem się kiedy ją żle przechowałem skoro niosłem ją do domu w torbie termoizolacyjnęj. Pocieszono mnie jednak, że mogę napisać skargę i zażalenie na podany adres e-mail. Nie bardzo wierzyłem w skuteczność reklamacji, ale zdecydowałem się jednak napisać: "W ostatnim tygodniu program telewizyjny był całkowicie do bani, było za dużo powtórek i nudnych programów." I taką wiadomość wysłałem na wskazany adres e-mail. W odpowiedzi dostałem podziękowanie za opisanie wydarzenia i zapewnienie, że w przyszłości pracownicy sklepu mięsnego dokonają wszelkich starań, aby sytuacja się nie powtórzyła...
Rozmawia dwóch dziadków: - Ja to już seksu nie uprawiam - A ja to jeszcze raz w tygodniu mogę... - Jak to możliwe?! Przecież jesteś ode mnie dwa lata starszy?! - No wiesz, jem cały czas ciemne pieczywo i to pomaga. - Nic o tym nie wiedziałem! Dlaczego nikt mi nie powiedział!? Tego samego dnia poszedł dziadek do sklepu i poprosił ekspedientkę o ciemne pieczywo - Krojone czy w całości? - A jaka to różnica? - No wie pan, krojone to szybciej twardnieje.... - No kurwa, to wszyscy wiedzieli!?
Alkoholizm jest wtedy, kiedy wychodzisz z monopolowego, a sprzedawca zamiast: Do widzenia! mówi: To do jutra! Drugi stopień alkoholizmu jest wtedy, kiedy wchodzisz do monopolowego, sprzedawca cię poznaje, a ty jego - niestety nie.
- Panie doktorze, mam problem... - Słucham. - Codziennie chodzę do sklepu i kupuję dwie flaszki wódki. Boję się, że jestem zakupoholikiem...
Niedaleko otworzono nowy supermarket . Jest w nim automatyczny zraszacz, który pomaga utrzymać produkty w świeżości. Jak tylko zacznie pracować, słyszysz odgłos oddalającej się burzy i szmer wiosennego deszczu... Kiedy przechodzisz obok nabiału, słychać ciche muczenie krów... Gdy mijasz dział mięsny, roznosi się zapach grillowanych kiełbasek z boczkiem i cebulką... Kiedy jesteś przy stoisku z jajkami, słychać gdakanie kur i czuć w powietrzu zapach smażonych jajek... Z miejscowej piekarni powala zapach świeżo wypieczonego chleba i ciasteczek... Ale papieru toaletowego kupować nie polecam.
Pani w szkole pyta dzieci czy wiedzą co to jest klaustrofobia. Zgłasza się Marysia: - Klaustrofobia to lęk przed zamkniętymi pomieszczeniami. -Bardzo dobrze! - Chwali pani i zachęca: - A które z dzieci poda konkretny przykład? Zgłasza się Jasiu. - Jak ojciec idzie do sklepu monopolowego i całą drogę boi się czy nie będzie zamknięte.
Do niewielkiego sklepu spożywczego wchodzi trzech małych chłopców. Najstarszy z nich mówi do sprzedawcy: - Poprosę landlynek za tsydzieści grosy. Sprzedawca niechętnie przekręca głowę i patrzy na słój z landrynkami stojący na najwyższej półce nad kasą. Bierze drabinę, z trudem wdrapuje się na nią, otwiera słoik, wrzuca do torebki pięć cukierków. Schodzi, odstawia drabinę, nabija landrynki na kasę, przyjmuje płatność w kilkunastu żółtych monetach. Wówczas odzywa się młodszy z nich: - Ja tes poprosę landlynek za tsydzieści grosy. Sprzedawca patrzy niechętnie na dzieciaka, znów bierze drabinę, wchodzi się na nią głośno sapiąc, otwiera słoik, wrzuca cukierki do torebki... Nagle zamiera w bezruchu balansując u szczytu drabiny i patrząc na najmłodszego chłopca mówi: - Jeśli też chcesz landrynek za trzydzieści groszy, to od razu powiedz. Chłopiec kręci głową, że nie. Sprzedawca schodzi, odstawia drabinę, nabija landrynki, przyjmuje płatność i pyta najmłodszego chłopca: - A co Ty byś chciał kupić? Poplosę landlynek za pindziesiąt glosy!
Przychodzi facet do sklepu zoologicznego i mówi: - Chciałbym tego stepującego żółwia z wystawy. - Stepujący żółw? O kurwa, zapomniałem wyłączyć grzałki do piasku!
W sklepie z elektrotechniką: - Proszę pana, chcę kupić do samochodu zestaw głośnomówiący. - Proszę pana a sam pan jeździ? - Nie, najczęściej z żoną i teściową. - I co? Mało panu ?
W księgarni klient mówi do sprzedawcy: - Proszę doradzić mi jakiś fajny kryminał. - Mam taki w sam raz dla pana! - sprzedawca czyta tytuł: "Zabójca jest fryzjerem". - Przecież tytuł zdradza wszystko! - No nie do końca, bo akcja toczy się na corocznych Mistrzostwach Świata we Fryzjerstwie, które zgromadziły 1500 uczestników.
Poszła kobieta na rynek, a tam słyszy jak jeden z gości krzyczy: - Komary, komary, unikalne komary, jedyne 5 złotych sztuka! Zdziwiona podchodzi i pyta: - Panie, co pan tu za oszustwo ludziom wciska?! Komary po 5 złotych! Oszalałeś pan czy co? Facet na to: - Ależ proszę pani, to są specjalne, tresowane komary. Jak pani kupi takiego jednego, weźmie do domu, położy się i wypuści komara - to on zrobi pani tak dobrze, jak pani jeszcze przedtem nie miała... - Panie, żarty pan sobie robisz, tresowany komar tez coś! - Mowie pani, ze to szczera prawda, żaden kit. Zresztą jak się pani nie spodoba, to za komara zwracam pieniądze. Myśli kobieta, a co tam 5 złotych nie majątek, zobaczymy. Facet zapakował jej komara do słoika. Poszła kobieta do domu, rozebrała się wypuściła komara a ten uciekł i siadł na żyrandolu. Kobieta, cala napalona czeka, a tu nic! Wkurzona dzwoni do sprzedawcy. - Panie, co za kit! Miało być dobrze, a tu komar siedzi na żyrandolu i nic. Co to za tresowanie! - Niemożliwe, coś musiała pani zrobić nie tak, za 5 minut do pani przyjadę. Facet przyjeżdża i patrzy, faktycznie - kobieta leży na łóżku rozebrana, komar siedzi na żyrandolu... Gość zrezygnowany, zaczyna rozpinać spodnie i mówi groźnie do komara: - Ostatni raz ci kurwa pokazuje...
Podchodzi facet do stoiska z warzywami i pyta sprzedawczynię: - Czy te warzywa są modyfikowane genetycznie? Sprzedawczyni mówi: - A właściwie to dlaczego pan się pyta? A marchewka: - No właśnie, dlaczego?
- Tato, dlaczego przyszliśmy tak późno do tego sklepu? - Nie gadaj, piłuj kłódkę...
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się