Żona dzwoni do męża na komórkę: - Wania, gdzie jesteś? - Na polowaniu. - A kto tak głośno dyszy? - Niedźwiedź. - A czemu jęczy? - Bo go raniłem. - A dlaczego głos żeński? - A skąd mam wiedzieć? Jestem myśliwym, nie weterynarzem.
sesja tylko na teraz
Żona dzwoni do męża na komórkę: - Wania, gdzie jesteś? - Na polowaniu. - A kto tak głośno dyszy? - Niedźwiedź. - A czemu jęczy? - Bo go raniłem. - A dlaczego głos żeński? - A skąd mam wiedzieć? Jestem myśliwym, nie weterynarzem.
Ordynator robi obchód w szpitalu. Wchodzi do pierwszej sali, a tam pielęgniarka "wali konia" pacjentowi. Woła ją natychmiast i pyta co się dzieje. Pielęgniarka odpowiada, że tak leczy prostatę. Ordynator idzie do następnej sali, a tam pielęgniarka "obciąga" innemu pacjentowi. Woła ją i prosi o wyjaśnienia. Ona odpowiada, że to terapia na prostatę. Ordynator zrobił duże oczy i mówi, że w sali obok robi się to ręką. Pielęgniarka odpowiada, że koleżanka robi na NFZ, a ona prywatnie...
Pani pyta Jasia: - Jasiu powiesz jakieś zdanie w trybie oznajmującym? - Koń ciągnie wóz. - Brawo! A teraz przekształć to zdanie tak aby było zdaniem rozkazującym. - Wio!
Pociąg relacji Paryż - Bruksela... Wsiada Rosjanin. Wszystkie miejsca zajęte przez pasażerów, a jedno z podwójnych siedzeń zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem, który rozwalił się jak car na carskim tronie. Rosjanin prosi: - Madam, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce? Kobieta ostro odpowiada: - Wy Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni. Moja Fifi jest zmęczona. Niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie! Rosjanin poszedł więc szukać nowego miejsca nie znalazł. Wraca, mówi: - Lady, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść. Niech pani weźmie swojego psa na ręce. Francuzka rozeźlona krzyczy: - Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani! W Europie ludzie się tak nie zachowują. To jest nie do pomyślenia! Wtedy Rosjanin nie wytrzymał i wywalił suczkę przez okno, a sam usiadł sobie wygodnie. Kobieta w szoku, przeklina, miota się, wrzeszczy. Do rozmowy nagle dołącza się siedzący obok Anglik - dżentelmen w każdym calu: - Wy, Rosjanie, wszystko robicie nie tak jak trzeba, jakby nie od tej strony. Podczas obiadu trzymacie nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stronie, a teraz pan wyrzucił przez okno nie tą sukę co trzeba...
Do miasta przyjechał kowboj i wszedł do saloonu na drinka. Niestety, miejscowi mieli brzydki zwyczaj ograbiania przyjezdnych. Kiedy skończył swojego drinka, zauważył że zniknął jego koń. Wrócił do baru, rzucił broń do góry, złapał nad głową bez patrzenia i strzelił w sufit: - Który z was, popaprańców, ukradł mi konia? - krzyknął z zaskakującą siłą. Nikt nie odpowiedział. - Dobra, teraz zamówię kolejne piwo i jeśli mój koń się nie pojawi z powrotem, zanim je skończę, będę musiał zrobić to, co zrobiłem w Teksasie! A nie chcę robić tego, co zrobiłem w Teksasie!!! Kilku miejscowych poruszyło się niespokojnie. Kowboj, jak powiedział, tak zrobił - zamówił kolejne piwo, wypił je, wyszedł przed lokal, a jego koń stał na postoju. Osiodłał go i zamierzał odjechać, kiedy na werandzie pojawił się barman i zapytał: - Powiedz stary, zanim odjedziesz? Co się stało w Teksasie? Kowboj odwrócił się i powiedział: - Musiałem wracać pieszo.
Neil Armstrong ląduje na Księżycu. Wysiada z lądownika i mówi: - To jest mały krok dla człowieka, ale duży dla? Zaraz, co to? Patrzy, a parę metrów dalej pali się ognisko, przy którym siedzi trzech facetów. Rozmawiają i pieką kiełbaski. Okazuje się, że są to Ukrainiec, Egipcjanin i Polak. - A wy co tu robicie? - pyta zbity z tropu Armstrong. - No, ja akurat doiłem krowę i jak pieprznęło w Czarnobylu, to aż tu doleciałem - mówi Ukrainiec. - A ja - mówi Egipcjanin - chodziłem po piramidach i tak jakoś mnie przerzuciło. - No a ty? - pyta Polaka. - Aaaa, nie wiem. Z wesela wracam.
Dwóch kumpli wyszło na spacer ze swoimi psami. Jeden z labradorem, drugi z jamnikiem. Jeden kolega mówi do drugiego: - Może wejdziemy na piwko? - Nie wpuszczą nas przecież z psami. - Nie marudź, rób to co ja. Pierwszy z labradorem wchodzi do środka i od razu słyszy od barmana: - Przepraszam Pana, ale nie wolno wchodzić z psami - Ale to pies przewodnik. - Oczywiście, przepraszam. Zapraszam do środka. Po chwili wchodzi drugi z jamnikiem. Barman od wejścia: - Przepraszam, nie wolno wpuszczać psów do baru - Ale to pies przewodnik - Proszę pana, to jamnik... - Kurwa, jamnika mi dali! - O, przepraszam. Proszę wejść
Zajączek, niedźwiedź, wilk i lis grają w karty. Lis oszukuje. Po pewnym czasie niedźwiedź wstaje i mówi: - Ktoś tu oszukuje! Nie będę pokazywał palcem, ale jak strzelę w ten rudy pysk...
Słyszałam, że się rozwiodłaś: - Tak, traktował mnie jak psa! - To znaczy? - Chciał żebym była mu wierna!
Niedźwiedź otworzył nowy sklep w lesie i chwali się że jest w nim absolutnie wszystko. Przyszedł do niego zajączek i mówi: - Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy? Na to miś odpowiada: - Nie ma zajączku ale mam pyszne ciasto cytrynowe. - Eeee myślałem że jest tort śledziowy skoro jest tu absolutnie wszystko. Następnego dnia przychodzi zajączek i pyta: - Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy? - Zajączku no nie ma ale mam pyszne babeczki - Eeee myślałem że jest tort śledziowy skoro jest tu absolutnie wszystko. I tak zajączek przychodził codziennie i pytał o tort śledziowy. Pewnego dnia się miś zdenerwował i postanowił sobie że zrobi tort śledziowy. Następnego dnia przyszedł zajączek i mówi: - Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy? - JEST! - Ha! No to ciekawe kto ci takie świństwo kupi.
Lew chciał wygłosić coroczne przemówienie. Zebrał więc wszystkie zwierzęta na polanie i zaczął: - Zebraliśmy się tu po to... Ale nie dokończył bo gdzieś z tylnych rzędów przedrzeźniała go żaba: - Żebraliszmy sze tu po to... Lew rozpoczął jeszcze raz. - Zebraliśmy się tu po to... - Żebraliszmy sze tu po to... Za trzecim razem lew nie wytrzymał: - Niech to małe zielone gówno wreszcie stąd wyjdzie! - Khhokodyl spiehdalaj...
Siedzi sobie sroka na brzozie, a tu nagle do brzozy podchodzi krowa i zaczyna się wspinać. Sroka w szoku obserwuje jak krowa spokojnie sadowi się koło niej na gałęzi. Wreszcie pyta krowę: - Krowa, co ty robisz? - No przyszłam sobie wisienek pojeść - mówi krowa. - Ty Krowa... ale to jest brzoza, a nie wiśnia... - Wisienki mam w słoiczku!
Pięknego, słonecznego dnia gośc wybrał się z żoną do Zoo. Żona, bardzo atrakcyjna kobieta - makijaż, letnia, różowa, kusa sukieneczka, spięta paseczkiem, rajstopki samonośne... Gdy szli pomiędzy klatkami małp, zobaczyli goryla, który na ich widok jakby oszalał, zaczął skakać po kratach, chrząkać, zwisać na jednej łapie, drugą waląc się w czaszkę, najwyraźniej niesamowicie podniecony. Mąż, zauważywszy to podniecenie małpy, zaproponował żonie, żeby podrażnić zwierzę jeszcze bardziej i zaczął podsuwać jej pomysły : obliż usta... , zakręć tyłeczkiem ... Żona wykonywała jego instrukcje, a goryl zaczął wydawać takie dźwięki, że chyba by zmarłego obudził. "Rozepnij pasek..." (goryl niema rozginał kraty z napięcia), "Unieś sukienkę nad rajstopy" (goryl kompletnie oszalał). Nagle facet załapał żonę za włosy, otworzył drzwi klatki, wrzucił żonę do środka, zatrzasnął drzwi i krzyknął z wyrzutem: - To teraz mu wytłumacz, że Cię głowa boli!
Lata czterdzieste XX wieku, czasy stalinowskie. Przychodzi dziadek do urzędu UB i mówi, że chce się widzieć z komendantem. Komendanta nie było, ale był zastępca. - Czego chcecie dziadku od komendanta? - Wiem, że jesteście zastępcą, ale mam sprawę do komendanta bezpośrednio. - Mówcie, o co chodzi - wkurzył się ubek. - Milicja zabrała mi krowę i nie chce oddać. Przyszedłem do komendanta UB, żeby zaświadczył, że to moja krowa. - A skąd ma to wiedzieć? - Pasał ją u mnie przez dwa lata...
Spotyka się trzech emerytów i opowiadają jak żyją. Zdzisiek. Chłopaki ja śpię jak kamień całą noc. Wstaję o 6, o 7 idę siku i ... nie mogę. Chodzę do urologa. Franek. Ja też śpię twardo całą noc. Wstaję o 6, o 7 sikam jak koń. Żadnych problemów. O 8 mam problem z dwójką. Chodzę do proktologa. Henryk. Ja też śpię kamieniem całą noc. O 7 sikam bez problemu, o 8 dwójeczka, tylko budzę się po 9...
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się