- Ja to prace zaczynam dopiero po trzeciej kawie. - Doprawdy? To ile kaw dziennie pijesz? - Dwie.
sesja tylko na teraz
- Ja to prace zaczynam dopiero po trzeciej kawie. - Doprawdy? To ile kaw dziennie pijesz? - Dwie.
Żona wróciła do domu po długiej podróży służbowej. Wychodząc rano do pracy, powiedziałem jej: - Nie włączaj mojego komputera. To, co znajdziesz, może ci się nie spodobać! Wracam wieczorem do domu, żona - zła. Pytam: - Co się stało? - Cóż, włączyłam twój komputer. Grzebałam w nim cały dzień, myślałam, że jest porno lub korespondencja z kochanką. I nie znalazłam nic! - I co, nie spodobało ci się? - No tak! - Ostrzegałem!
Przychodzi klient do zakładu pogrzebowego i pyta pracownika: - Czy jest szef? - Szefa nie ma, wyjechał po towar.
W Moskwie miał miejsce zamach na Putina. Rosyjscy lekarze bohatersko go ratują. Tymczasem gdzieś w bunkrze na Uralu FSB zebrało wszystkich jego sobowtórów. Główny oficer mówi do nich: - Mam dla was dwie wiadomości: dobrą i złą. Którą chcecie najpierw? - Dobrą! - Miał miejsce zamach na naszego wielkiego przywódcę. Na szczęście - nieudany, Władimir Władimirowicz przeżył, a zatem wy wciąż macie pracę. - Hurra! A ta zła wiadomość? - Urwało mu rękę...
Co to znaczy urlop? - Urlop to kilkanaście dni w roku, kiedy przestaje się robić to, co każe szef, a zaczyna się robić to, co każe żona.
Nie mam nic przeciwko przychodzeniu do pracy. Ale te osiem godzin czekania na wyjście to już totalny absurd.
Icek podejrzewał, że Salcie go zdradza. Urwał się z pracy wcześniej niż zwykle i ruszył do domu. Jego szybkie kroki na klatce schodowej usłyszała żona, która akurat w tym czasie podejmowała kochanka: - Szybko! Schowaj się do szafy! Mój mąż biegnie! Icek z hukiem otwiera drzwi i wpada do sypialni: - Mam cię, niewierna lafiryndo! - Ależ Icek, no co ty, przecież ja sobie tylko leżę. - Jasne... Pościel rozmemłana, ty w negliżu! Gdzie on jest?! - Mówię ci, że tu nikogo nie ma... Ale Icek już nie słuchał... Zagląda do łazienki - nikogo nie ma. Zagląda do drugiego pokoju - nikogusieńko. Zagląda pod łóżko - też pudło. Otwiera szafę - widzi gołego faceta ze stówą w ręku. Bierze ukradkiem pieniądze do ręki, chowa do kieszeni i mówi: - Tutaj też nikogo nie ma...
Marian wieczorem po pracy wyciągnął z barku butelkę whisky. - Jeżeli wypijesz choć kropelkę, dzisiaj nici z seksu - ostrzega Helena. Marian usiadł za stołem w milczeniu. - No i o czym myślisz? - pyta Helena. - Myślę, co lepsze. Dwunastoletnia whisky czy pięćdziesięcioletnia dupa...
Pewien Polak poszukujący pracy w Anglii wyczytał w gazecie, że Lord Smith potrzebuje lokaja. - Co mi tam - pomyślał i poszedł. Po paru dniach spotyka kolegę i na pytanie jak mu poszło odpowiada: - Przychodzę. Pałac zaje*isty. Przyjęła mnie sama żona Lorda. Zaprosiła do salonu, wypytała o rodzinę, o to jak mi się podoba w Anglii i takie tam. Potem kazała mi pokazać ręce i stwierdziła, że będą na nich ładnie leżały białe rękawiczki. Następnie musiałem podwinąć nogawki, a pani orzekła, że mam muskularne łydki i że będą ładnie odznaczać się w białych pończochach od liberii. Na koniec mówi? A teraz proszę pokazać mi swoje referencje. - No i...? - pyta zaciekawiony kolega - No i okazało się, że tutaj popełniłem błąd.
Pewien student przed egzaminem z genetyki, do którego przygotowywał się w licznych pubach, w okolicach deptaka na Krakowskim Przedmieściu, na wszelki wypadek zakupił przed tym wydarzeniem pół litra "Absolwenta". Włożył flaszkę w wewnętrzną kieszeń marynarki i przestąpił próg gabinetu profesora. Siadł, wyciągnął drżąca ręką karteczkę z pytaniami. Drętwe od tremy palce upuściły jednak kartkę na podłogę. Chłopak schylił się aby ją podnieść, ale w tym momencie z kieszeni garnituru wyleciała mu flaszka. Gość odruchowo złapał w pierwszej kolejności flaszkę, postawił ją na biurku profesora i zanurkował głębiej po papier. Gdy się w końcu podniósł z klęczek i siadł na krześle, profesor patrząc na butelkę zapytał: - Coś na zakąskę pan masz? - Nie... - wyszeptał zbladłymi wargami student. - No to tylko czwórka - podsumował profesor.
Rozmawia urzędniczka z urzędnikiem: - Ja zaczynam pracować dopiero po trzeciej kawie. - A ile ich dziennie pijesz? - Dwie
Zima, Alpy, stok. Facet rusza z góry, odbija się kijkami i jedzie na bombę. Nagle podskakuje na muldzie, obraca go, leci, koziołkuje, w tumanie śniegu. Wali w drzewo... Kijki w jedną, narty w drugą, gość rozwalony, zęby wybite, krew z nosa, nogi poskręcane w dziwny sposób. Otwiera nieprzytomne oczy, wciąga górskie powietrze i mówi: - I tak lepiej niż w pracy!
Spotykają sie koledzy: - Marian, co tam w pracy? - A nic... W zeszłym tygodniu nasz szef utknął w windzie. - I co zrobiliście? - Nic. Ciągle się zastanawiamy.
Nowa wychowawczyni jest zdziwiona, że na obozie piętnastolatków, grupę dziewcząt od grupy chłopców rozdziela pięćdziesięciometrowy staw. - Proszę zaufać memu wieloletniemu doświadczeniu - mówi kierownik obozu. - Dzięki temu pod koniec wakacji wszyscy umieją pływać.
Pod nieobecność męża żonka zabawia się z wibratorem. Nagle słyszy dzwonek do drzwi. Otwiera je, chowając sprzęt w ręce za plecami. W drzwiach widzi nieszczęśliwego, załamanego męża ze łzami w oczach. - Kochanie, co się stało? Dlaczego wracasz tak wcześnie z pracy i dlaczego płaczesz? - Wylali mnie, po tylu latach, a na moje miejsce kupili maszynę!
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się