Sąsiad z dołu do sąsiada z góry: - Ależ w nocy poszaleliście z żoną. Mało mi żyrandol na głowę nie zleciał... - Panie sąsiedzie. Tak się właśnie tworzą plotki. Mnie nawet w nocy w domu nie było.
sesja tylko na teraz
Sąsiad z dołu do sąsiada z góry: - Ależ w nocy poszaleliście z żoną. Mało mi żyrandol na głowę nie zleciał... - Panie sąsiedzie. Tak się właśnie tworzą plotki. Mnie nawet w nocy w domu nie było.
- Coś taki pochmurny? - Horoskop kijowy... O, patrz: ""Wodnik może dowiedzieć się o zdradzie bliskiej osoby"". - Przecież jesteś Bliźnięta. - Ale żona - Wodnik.
Do samotnie mieszkającego małżeństwa przyjechał dziennikarz, który miał napisać artykuł z okazji zbliżającej się "okrągłej rocznicy ślubu". Rozmawia z panem domu. - Proszę mi opowiedzieć, jak wygląda przeciętny dzień waszej rodziny. - Hmmmm... Dziadek zastanowił się chwilę i mówi: - Budzimy się około siódmej, aktywność seksualna, idziemy do kuchni na śniadanie, aktywność seksualna, ja czytam gazetę, a żona sprząta. Przed obiadem aktywność seksualna i wychodzimy na zakupy. Po powrocie aktywność seksualna i ja oglądam telewizję, a żona przygotowuje lekkostrawny obiad. Później zasiadamy do obiadu, kieliszek czerwonego wina, aktywność seksualna i robimy małą poobiednią drzemkę. Po godzinie idziemy do ogrodu na świeże powietrze, aktywność seksualna, coś tam robimy z krzewami i kwiatami i wracamy zanim zrobi się chłodno. Przed kolacją aktywność seksualna i siadamy do stołu. Po kolacji, która czasem trochę się przeciąga, aktywność seksualna i kładziemy się do łóżka. - Podziwiam pana, muszę przyznać! - Nie wiem za co? Każdy dzień podobny do innych! - Podziwiam za to, że pomimo pańskiego wieku jest pan tak aktywny seksualnie! - Mówi pan o mnie? - Zdziwił się jubilat. - Tak! Bo jak inaczej mam odczytać pańskie słowa - aktywność seksualna? - Normalnie! Zawracanie dupy przez żonę!
Żona podchodzi do męża, ciągnąc za sobą zepsuty odkurzacz: - Nie ssie! Mąż, ledwo unosząc oczy znad laptopa: - Przyznasz, że wkurwiające?
- Hej, dziewczyno, jesteś mężatką? - Nie. - A dlaczego? - Sama nie wiem... Testują, chwalą, a nie biorą!
Uradowana żona wraca do domu. - Wyobraź sobie, że dzisiaj przejechałam trzy razy na czerwonym świetle i ani razu nie zapłaciłam mandatu. - No i? - Za zaoszczędzone pieniądze kupiłam sobie torebkę.
- Janek - woła rano żona - Ty wczoraj dawałeś jeść kotu? - Tak, ja. - Ty dawałeś, to ty go teraz zakop.
- Panie doktorze, mój mąż zaraził się rzeżączką. Co mam robić? Co robić!? - A czemu mąż sam do mnie z tym nie przyszedł? - Bo jeszcze o tym nie wie.
Wraca małżonek z delegacji - biegnie prosto do sypialni. Wygłodniały, szybko ściąga z siebie ubrania i nie zapalając światła bierze żonę na różne sposoby przez bite dwie godziny. Potem idzie się czegoś napić do kuchni, a tam... żona! - Czekaj, czekaj... a kogo ja tam właśnie wyryćkałem w sypialni? Żona wbiega do sypialni i krzyczy: - Mamo, czemu nie powiedziałaś, że to nie ja? Teściowa na to: - Przecież wiesz, córeczko, że ja z nim od dwóch lat nie rozmawiam.
Żona mówi zalotnie do męża: - Wkrótce czeka cię romantyczny wieczór i seks z piękną kobietą. Mąż: - A ty co? Znowu w delegację jedziesz?
Dostałem wiadomość od żony: "Czas zakończyć ten związek, to nie ma przyszłości. Zrywam z Tobą". Nawet mi ulżyło, gdy po chwili dostałem wiadomość: "Przepraszam, zły numer".
Żona wróciła do domu z kliniki chirurgi plastycznej. - Jak ci się podobam? Mąż przygląda się jej uważnie i mówi: - Zrobili co mogli.
Rozmawiają dwie koleżanki i jedna mówi do drugiej: - Wczoraj wchodzę do domu patrzę, a tam mój mąż wali konia w kuchni... - I co zrobiłaś? - Podeszłam i zrobiłam mu loda z połykiem. - Dlaczego? - Bo szybciej i łatwiej umyć zęby niż podłogę.
Żona przychodzi do domu i mówi do męża: - Wiesz, kotku, dziś mi się poszczęściło! Podchodzę do śmietnika, a tam stoi para pantofli. Takie piękne! Zmierzyłam - mój rozmiar! Mąż: - Taaa... faktycznie poszczęściło ci się. Parę dni później żona znów zagaja: - Słuchaj, nie uwierzysz. Idę sobie dziś, a na płocie wisi futro z norek. Zmierzyłam - mój rozmiar. Mąż, wzdychając ciężko: - Tak, tobie się szczęści. A mi, z jakiegoś powodu, nie. Wyobraź sobie, znalazłem wczoraj slipki pod poduszką - no i nie mój rozmiar!
- Dziadku, przecież z ciebie taki dżentelmen, to czemu na tym zdjęciu ty siedzisz, a babcia stoi? - Widzisz, wnuczku, to zdjęcie zrobiono następnego dnia po naszym ślubie. Babcia nie mogła siedzieć, a ja - stać.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się