Kowalski wraca do domu z pracy, ma już usiąść przed telewizorem, ale słyszy
charakterystyczne odgłosy dobiegające zza ściany od sąsiada.
- Ten sąsiad zaczyna mnie już wpieniać! Idę mu powiedzieć, żeby ciszej pukał te swoje panienki!
- Mama chciała mu to samo powiedzieć z godzinę temu - mówi Jasio.
- I co, powiedziała? - pyta ojciec.
- Nie wiem, jeszcze nie wróciła...
charakterystyczne odgłosy dobiegające zza ściany od sąsiada.
- Ten sąsiad zaczyna mnie już wpieniać! Idę mu powiedzieć, żeby ciszej pukał te swoje panienki!
- Mama chciała mu to samo powiedzieć z godzinę temu - mówi Jasio.
- I co, powiedziała? - pyta ojciec.
- Nie wiem, jeszcze nie wróciła...
Kowalski wraca od dentysty.
- I co z zębem? - pyta żona.
- Dwa wyrwał.
- Ale mówiłeś że tylko jeden cię bolał.
- Nie miał wydać.
- I co z zębem? - pyta żona.
- Dwa wyrwał.
- Ale mówiłeś że tylko jeden cię bolał.
- Nie miał wydać.
- Uprawiamy z mężem seks trzy razy w tygodniu.
- A my - raz.
- Przecież ty nie masz męża!
- Myślałam, że cały czas mówimy o twoim...
- A my - raz.
- Przecież ty nie masz męża!
- Myślałam, że cały czas mówimy o twoim...
Siedziałem wczoraj w pubie, waliłem szota za szotem i obserwowałem, jak kobitce na stołku obok zmniejsza się nos, powiększają piersi i pojawia się talia.
Dzieciństwo kończy się z chwilą, gdy zaczynasz pragnąć, by twoje marzenia spełniła Julka a nie Święty Mikołaj.
W pociągu Kolei Transsyberyjskiej konduktor złapał gapowicza. Ponieważ w pobliżu nie było stacji a na zewnątrz mróz i tajga, nalał go po mordzie i poszedł dalej. Po dwóch dniach ponownie konduktor spotyka tego samego gapowicza, a ponieważ warunki są takie same, znów leje biedaka po mordzie i idzie dalej. Podróżni którym żal zrobiło się bitego podróżnego zapytali:
- A daleko pan jedzie?
- No jak morda wytrzyma, to do Wladywostoku.
- A daleko pan jedzie?
- No jak morda wytrzyma, to do Wladywostoku.
Jedzie turysta przez góry Mercedesem i przy drodze stoi góral. Turysta zatrzymał się i zaproponował podwiezienie, na co góral chętnie przystał.
Góral pierwszy raz w Mercedesie, rozgląda się po aucie zachwycony, tylko jedna rzecz go dziwi:
- Panie, a po co wam taki znaczek tam z przodu na masce?
- S, to jest celownik... - odpowiada żartem turysta - ustawiam samochód tak, żeby przechodzień był na środku tego kółeczka i przejeżdżam.
- A może pan rozjechać tą rowerzystkę? - pyta góral.
- Ano mogę - mówi turysta i kieruje samochód wprost na nią, w ostatniej chwili skręcając w bok, żeby jej nie uderzyć.
- Aee tam, słaby macie ten celownik, panocku - mówi góral zawiedziony - jakbym drzwi nie otworzył to byśmy jej nie trafili...
Góral pierwszy raz w Mercedesie, rozgląda się po aucie zachwycony, tylko jedna rzecz go dziwi:
- Panie, a po co wam taki znaczek tam z przodu na masce?
- S, to jest celownik... - odpowiada żartem turysta - ustawiam samochód tak, żeby przechodzień był na środku tego kółeczka i przejeżdżam.
- A może pan rozjechać tą rowerzystkę? - pyta góral.
- Ano mogę - mówi turysta i kieruje samochód wprost na nią, w ostatniej chwili skręcając w bok, żeby jej nie uderzyć.
- Aee tam, słaby macie ten celownik, panocku - mówi góral zawiedziony - jakbym drzwi nie otworzył to byśmy jej nie trafili...
Wypowiedź mistrzyni świata w pływaniu:
- Wygrałam uczciwie, a jeżeli moje rywalki mają z tym jakiś problem, to mogą mi obciągnąć.
- Wygrałam uczciwie, a jeżeli moje rywalki mają z tym jakiś problem, to mogą mi obciągnąć.
Wilk zjadł babcię, założył jej koszulę nocną i położył się w łóżku. Nie wiedział, że dziadek pod prysznicem wziął już wiagrę.
Facet jedzie do Afryki.
Wchodzi do knajpy i prosi o jakiś rzadki afrykański przysmak. Po dwóch minutach kelner przynosi...wodę.
Wchodzi do knajpy i prosi o jakiś rzadki afrykański przysmak. Po dwóch minutach kelner przynosi...wodę.
Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy je zawołam - wracają do wiaderek.
Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy je zawołam - wracają do wiaderek.
Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?
Dentysta schyla się nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta:
- Czy mi się tylko wydaje, czy trzyma pan rękę na moich jądrach??
Pacjent spokojnym głosem:
- To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda panie doktorze?
- Czy mi się tylko wydaje, czy trzyma pan rękę na moich jądrach??
Pacjent spokojnym głosem:
- To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda panie doktorze?
Staje nagi facet przed lustrem. Długo ogląda pomarszczoną, wymiętą, nieogoloną twarz, spogląda na zarośnięty jak u małpy tors, wystający brzuch, patrzy w swoje przekrwione, podkrążone oczy... Potem kieruje wzrok w bok lustra, gdzie widać odbicie leżącej w łóżku pięknej dziewczyny. Facet jeszcze raz spogląda na siebie i mruczy:
- Kurczę, jak to możliwe, żeby aż do tego stopnia kochać pieniądze...
- Kurczę, jak to możliwe, żeby aż do tego stopnia kochać pieniądze...
W szkole pani wywołuje Jasia do odpowiedzi ustnej.
- Omów właściwości wody w stanie stałym.
- Nie mogę proszę pani.
- A to dlaczego?
- Bo woda w stanie stałym to jest lód, a lód to bardzo śliska sprawa...
- Omów właściwości wody w stanie stałym.
- Nie mogę proszę pani.
- A to dlaczego?
- Bo woda w stanie stałym to jest lód, a lód to bardzo śliska sprawa...
Jaś wita babcię (od strony mamy), która przyjechała w odwiedziny:
- Dzień, dobry Babciu! Ale się tata ucieszy! Woła radośnie.
- A to dlaczego, kochanie?
- Bo przed chwilą powiedział, że tylko Ciebie brakuje nam do szczęścia.
- Dzień, dobry Babciu! Ale się tata ucieszy! Woła radośnie.
- A to dlaczego, kochanie?
- Bo przed chwilą powiedział, że tylko Ciebie brakuje nam do szczęścia.

