W czasach komuny mówiono, że w sklepach mięsnych są zasadniczo trzy gatunki kiełbasy:
- Strażacka. Jak wbijesz w nią widelec, woda sika pod sufit.
- Robotniczo-Chłopska. Rano koloru czerwonego, wieczorem zielona.
- Katolicka. Jeden Bóg wie co do niej zmielono.
- Strażacka. Jak wbijesz w nią widelec, woda sika pod sufit.
- Robotniczo-Chłopska. Rano koloru czerwonego, wieczorem zielona.
- Katolicka. Jeden Bóg wie co do niej zmielono.
Zakłady mięsne w Polsce, rozmowa pracowników:
- Panie majster, ile wody wlać do tej kiełbasy na eksport?
- Dwa wiadra.
- A do tej na kraj?
- Odkręć kran i chodź na przerwę śniadaniową!
- Panie majster, ile wody wlać do tej kiełbasy na eksport?
- Dwa wiadra.
- A do tej na kraj?
- Odkręć kran i chodź na przerwę śniadaniową!
Przychodzi 60-latek do seksuologa:
- Panie doktorze, strasznie kiepsko u mnie z tymi sprawami, a mam dopiero 60 lat. Mój sąsiad ma ponad 80 i mówi, że on to codziennie po 2 razy.
Doktor:
- Proszę otworzyć usta, proszę powiedzieć: "Aaaaaa".
- Aaaaaa...
- Struny głosowe w porządku. Może pan mówić to samo.
- Panie doktorze, strasznie kiepsko u mnie z tymi sprawami, a mam dopiero 60 lat. Mój sąsiad ma ponad 80 i mówi, że on to codziennie po 2 razy.
Doktor:
- Proszę otworzyć usta, proszę powiedzieć: "Aaaaaa".
- Aaaaaa...
- Struny głosowe w porządku. Może pan mówić to samo.
Dobra zmiana w sądach. Młody sędzia ma pierwszą sprawę. Postanowił skonsultować się ze starszym, doświadczonym kolegą przez telefon:
- Mam tutaj bimbrownika. Jak myślisz, ile mu dać?
- Dwadzieścia złotych za litr, ani grosza więcej!
- Mam tutaj bimbrownika. Jak myślisz, ile mu dać?
- Dwadzieścia złotych za litr, ani grosza więcej!
Przychodzi facet ze złotą rybką do onkologa. Wchodzi. Milczy. Onkolog również milczy. Patrzą na siebie pytająco.
- Kicha. - wydusza z siebie wreszcie facet.
- Słucham?
- Kicha.
- Jaka znowu kicha?
- Rybka kicha. Chora jest znaczy się.
- Panie, coś pan! Jak rybka może panu kichać? A w ogóle ja jestem onkologiem, czemu przynosi pan do mnie chorą rybkę?
- Kolega pana zareklamował. Podobno raka pan wyleczył.
- Kicha. - wydusza z siebie wreszcie facet.
- Słucham?
- Kicha.
- Jaka znowu kicha?
- Rybka kicha. Chora jest znaczy się.
- Panie, coś pan! Jak rybka może panu kichać? A w ogóle ja jestem onkologiem, czemu przynosi pan do mnie chorą rybkę?
- Kolega pana zareklamował. Podobno raka pan wyleczył.
Żona podchodzi do męża z popsutym odkurzaczem...
- Nie ssie!
Mąż, ledwo unosząc oczy znad laptopa:
- Przyznasz, że to wk**rwiające!?
- Nie ssie!
Mąż, ledwo unosząc oczy znad laptopa:
- Przyznasz, że to wk**rwiające!?
Jak myślicie, czy krokodyl jest bardziej długi czy bardziej zielony?
- Bardziej zielony, bo długi jest tylko wzdłuż, a zielony i wzdłuż i wszerz.
- Bardziej zielony, bo długi jest tylko wzdłuż, a zielony i wzdłuż i wszerz.
- Mamo, Tato - grałem w pokera i... wyprowadzam się z tego domu!
- Oo, gratulacje!
- Wy też.
- Oo, gratulacje!
- Wy też.
Kłótnia małżeńska. Żona jest wściekła na Kubala:
- Jak mogłeś powiedzieć kolegom z pracy że ożeniłeś się ze mną dla pieniędzy! Przecież ja nie miałam żadnych pieniędzy.
- A co im miałem powiedzieć?
- Jak mogłeś powiedzieć kolegom z pracy że ożeniłeś się ze mną dla pieniędzy! Przecież ja nie miałam żadnych pieniędzy.
- A co im miałem powiedzieć?
- Panie doktorze mam skleroze
- Od kiedy ?
- Co od kiedy?
- Od kiedy ?
- Co od kiedy?
Facet dzwoni do znajomych. Odbiera synek.
- Cześć Jasiu, jest tata?
- Jest (Jaś cały czas szepczę!)
- Daj go do telefonu.
- Nie mogę, zajęty.
- A jest mamusia?
- Jest.
- To daj ją do telefonu.
- Nie mogę, też jest zajęta.
- A jest jeszcze ktoś z dorosłych?
- Tak. Policja i straż pożarna.
- To poproś kogoś do telefonu.
- Nie mogę, też są zajęci.
- Czym do licha oni są tak zajęci?
- Szukają mnie.
- Cześć Jasiu, jest tata?
- Jest (Jaś cały czas szepczę!)
- Daj go do telefonu.
- Nie mogę, zajęty.
- A jest mamusia?
- Jest.
- To daj ją do telefonu.
- Nie mogę, też jest zajęta.
- A jest jeszcze ktoś z dorosłych?
- Tak. Policja i straż pożarna.
- To poproś kogoś do telefonu.
- Nie mogę, też są zajęci.
- Czym do licha oni są tak zajęci?
- Szukają mnie.
Ślepawy Krecik bardzo chciał iść na dziwki, ale się wstydził iść sam, wiec poprosił zająca, aby ten go zaprowadził do burdelu. Wiec idą aż tu nagle zając wyjebał się na ziemie i zaklął brzydko:
- O k**wa!
A Ślepawy Krecik na to:
- Dzień dobry!
- O k**wa!
A Ślepawy Krecik na to:
- Dzień dobry!
Siostra Małgorzata przez pomyłkę trafiła do piekła.
Przerażona dzwoni do Świętego Piotra i mówi:
Tu siostra Małgorzata! Popełniono straszny błąd! wyjaśniła całą sytuację i uzyskała obietnicę,
że pomyłka szybko zostanie naprawiona. Niestety, Święty Piotr w natłoku obowiązków najwyraźniej o niej zapomniał. Następnego dnia siostra Małgorzata znów dzwoni:
Proszę, zabierzcie mnie stąd natychmiast! Na dzisiejszy wieczór zaplanowana jest orgia! Obecność obowiązkowa... Święty Piotr przejął się losem siostry Małgorzaty i obiecał jak najszybciej sprawę załatwić. Niestety, zapomniał i tym razem.
Przypomniał sobie dopiero nazajutrz, gdy usłyszał dzwonek telefonu.
Z drżącym sercem podnosi słuchawkę i słyszy:
- Cześć Piotrek, tu Gosia. Nie zawracaj sobie głowy...
Przerażona dzwoni do Świętego Piotra i mówi:
Tu siostra Małgorzata! Popełniono straszny błąd! wyjaśniła całą sytuację i uzyskała obietnicę,
że pomyłka szybko zostanie naprawiona. Niestety, Święty Piotr w natłoku obowiązków najwyraźniej o niej zapomniał. Następnego dnia siostra Małgorzata znów dzwoni:
Proszę, zabierzcie mnie stąd natychmiast! Na dzisiejszy wieczór zaplanowana jest orgia! Obecność obowiązkowa... Święty Piotr przejął się losem siostry Małgorzaty i obiecał jak najszybciej sprawę załatwić. Niestety, zapomniał i tym razem.
Przypomniał sobie dopiero nazajutrz, gdy usłyszał dzwonek telefonu.
Z drżącym sercem podnosi słuchawkę i słyszy:
- Cześć Piotrek, tu Gosia. Nie zawracaj sobie głowy...
Jasiu, słyszałem, że dostałeś jedynkę z historii! - krzyczy ojciec na Jasia.
- To wszystko przez Łokietka!- broni się Jaś.
- To po co się z nim zadajesz?!
- To wszystko przez Łokietka!- broni się Jaś.
- To po co się z nim zadajesz?!
Dlaczego panny są szczuplejsze niż mężatki?
Bo panna przychodzi do domu, patrzy co ma w lodówce i idzie do łóżka. Mężatka przychodzi do domu, patrzy co ma w łóżku i idzie do lodówki.
Bo panna przychodzi do domu, patrzy co ma w lodówce i idzie do łóżka. Mężatka przychodzi do domu, patrzy co ma w łóżku i idzie do lodówki.

