Trzech chłopców kłóci się o to, który z ich wujów jest ważniejszy:
- Mój wujek jest dyrektorem szkoły i mówią do niego "proszę pana" - mówi pierwszy.
- Mój wujek jest biskupem i mówią do niego "ekscelencjo" - mówi drugi.
- A mój wujek waży 200 kilo i mówią do niego "O Boże!".
- Mój wujek jest dyrektorem szkoły i mówią do niego "proszę pana" - mówi pierwszy.
- Mój wujek jest biskupem i mówią do niego "ekscelencjo" - mówi drugi.
- A mój wujek waży 200 kilo i mówią do niego "O Boże!".
- Jak cię poznam?
- Będę do połowy goły.
- Przecież to plaża!
- Na koszulce będę miał napis: "Metallica".
- Będę do połowy goły.
- Przecież to plaża!
- Na koszulce będę miał napis: "Metallica".
Romek ciężko zachorował i trafił do szpitala. Z wizytą wpadła do niego żona Grażynka. Zanim jeszcze mężczyzną zdążył zacząć narzekać na swój stan zdrowia, kobieta wykrzyczała od progu:
- Romuś, skarbie, nawet nie wyobrażasz sobie, co mi się w drodze przytrafiło. Wsiadłam do taksówki, przejechaliśmy pół drogi do szpitala, a ja przypomniałem sobie, że zapomniałam pieniędzy z domu. Proszę więc taksówkarza, żeby zawrócił, bo inaczej nie będę miała mu jak zapłacić. A on mówi, wyobraź sobie Romuś, że nie ma takiej potrzeby, i że jakoś się dogadamy.
Roman zaintrygowany poprawił się na łóżku i pyta:
- No, i co było dalej?
- No i kierowca w pewnym momencie skręcił w boczną uliczkę i powiedział, że zamiast pieniędzy to mogę mu loda zrobić albo mu coś wesołego zaśpiewać.
- Co zaśpiewałaś?
- Romuś, no jakże to tak... Ty w szpitalu, taki chory... Gdzie mi w głowie wesołe piosenki teraz...?
- Romuś, skarbie, nawet nie wyobrażasz sobie, co mi się w drodze przytrafiło. Wsiadłam do taksówki, przejechaliśmy pół drogi do szpitala, a ja przypomniałem sobie, że zapomniałam pieniędzy z domu. Proszę więc taksówkarza, żeby zawrócił, bo inaczej nie będę miała mu jak zapłacić. A on mówi, wyobraź sobie Romuś, że nie ma takiej potrzeby, i że jakoś się dogadamy.
Roman zaintrygowany poprawił się na łóżku i pyta:
- No, i co było dalej?
- No i kierowca w pewnym momencie skręcił w boczną uliczkę i powiedział, że zamiast pieniędzy to mogę mu loda zrobić albo mu coś wesołego zaśpiewać.
- Co zaśpiewałaś?
- Romuś, no jakże to tak... Ty w szpitalu, taki chory... Gdzie mi w głowie wesołe piosenki teraz...?
- Dlaczego na świecie jest tyle płci, a dla nich jest tylko dwóch lekarzy - ginekolog i androlog?
- Bo resztę leczy psychiatra.
- Bo resztę leczy psychiatra.
Właściciel agroturystyki mówi do turysty:
- Tutaj co rano będzie pana budził kogut.
- Świetnie, to niech go pan nastawi na dziesiątą.
- Tutaj co rano będzie pana budził kogut.
- Świetnie, to niech go pan nastawi na dziesiątą.
Fąfara i Kubal jak zwykle szwendali się po dworcu w Katowicach. Dwie zakonnice próbowały ich wyminąć z wyraźnym obrzydzeniem.
- Widzisz tych dwóch? Oni chyba nigdy w życiu nie widzieli prysznica.
Kiedy zakonnice już poszły Fąfara pyta Kubala:
- Słuchaj, co to właściwie jest ten prysznic?
- Nie wiem, ja jestem niewierzący.
- Widzisz tych dwóch? Oni chyba nigdy w życiu nie widzieli prysznica.
Kiedy zakonnice już poszły Fąfara pyta Kubala:
- Słuchaj, co to właściwie jest ten prysznic?
- Nie wiem, ja jestem niewierzący.
- Ludzie dzielą się tylko na 10 grup:
- Ci którzy rozumieją zapis binarny, i ci, którzy go nie rozumieją.
- Ci którzy rozumieją zapis binarny, i ci, którzy go nie rozumieją.
Polak, Rusek i Niemiec siedzieli w więzieniu. Rusek podchodzi z kawałkiem słoniny w ręku do Niemca:
- Chcesz ?
A Niemiec myśli: W zamian będzie chciał mnie wy*uchać.
- Nie chce.
Rusek podchodzi z tą słoniną do polaka:
- Chcesz ?
A Polak myśli: W zamian będzie chciał mnie wyruchać. Ale zjem słoninę i będę miał siłę w rękach i się obronie.
- Chcę.
Polak zjadł słoninę, a Rusek do niego:
- Zjadłeś ?
- Zajdlem.
- Masz siłę w rękach ?
- Mam
- To przytrzymaj mi Niemca
- Chcesz ?
A Niemiec myśli: W zamian będzie chciał mnie wy*uchać.
- Nie chce.
Rusek podchodzi z tą słoniną do polaka:
- Chcesz ?
A Polak myśli: W zamian będzie chciał mnie wyruchać. Ale zjem słoninę i będę miał siłę w rękach i się obronie.
- Chcę.
Polak zjadł słoninę, a Rusek do niego:
- Zjadłeś ?
- Zajdlem.
- Masz siłę w rękach ?
- Mam
- To przytrzymaj mi Niemca
- Pani syn mi kogoś przypomina, tylko nie mogę skojarzyć nazwiska...
- Świetnie! Niech pan sobie przypomni, może nareszcie dowiem się, kto jest ojcem!
- Świetnie! Niech pan sobie przypomni, może nareszcie dowiem się, kto jest ojcem!
Podczas niepokojów społecznych związanych z ukraińskim zbożem młoda dziennikarka przeprowadziła wywiad z rolnikiem. Wywiad udał się znakomicie ale na koniec zrobił się problem bo rolnik nie chciał się przedstawić.
- Ależ proszę pana, mamy w pełni demokratyczne państwo i nie musi się pan niczego obawiać.
- Ja się nie obawiam, tylko po prostu ja się brzydko nazywam.
- To może pan powie o co chodzi a ja się domyśle i sama napiszę.
- No dobrze, nazywam się jak coś co kilka razy dziennie trzymam w ręku.
Dziennikarka pomyślała chwilę, zaczerwieniła się i szybko napisała jakiś krótki wyraz.
- No I co pani tam napisała - patrzy zaciekawiony rolnik.
I nagle jak nie wrzaśnie:
- Jak pani mogła coś takiego napisać?! Ja się nazywam Kieliszek!
- Ależ proszę pana, mamy w pełni demokratyczne państwo i nie musi się pan niczego obawiać.
- Ja się nie obawiam, tylko po prostu ja się brzydko nazywam.
- To może pan powie o co chodzi a ja się domyśle i sama napiszę.
- No dobrze, nazywam się jak coś co kilka razy dziennie trzymam w ręku.
Dziennikarka pomyślała chwilę, zaczerwieniła się i szybko napisała jakiś krótki wyraz.
- No I co pani tam napisała - patrzy zaciekawiony rolnik.
I nagle jak nie wrzaśnie:
- Jak pani mogła coś takiego napisać?! Ja się nazywam Kieliszek!
Kubuś Puchatek przychodzi do Prosiaczka i mówi,
- Prosiaczku wiem co się z tobą stanie jak dorośniesz.
- A co czytałeś mój horoskop?
- Nie książkę kucharską.
- Prosiaczku wiem co się z tobą stanie jak dorośniesz.
- A co czytałeś mój horoskop?
- Nie książkę kucharską.
- Więc świadek widział jak oskarżeni bili się krzesłami?
- Tak. Widziałem Wysoki Sądzie.
- Dlaczego świadek nie próbował powstrzymać oskarżonych?
- Bo nie było wolnych krzeseł proszę Wysokiego Sądu.
- Tak. Widziałem Wysoki Sądzie.
- Dlaczego świadek nie próbował powstrzymać oskarżonych?
- Bo nie było wolnych krzeseł proszę Wysokiego Sądu.
Zachciało nam się z żoną urozmaicenia w łóżku. Postanowiliśmy się zamienić miejscami. Teraz ona śpi od ściany, a ja z brzegu.
Ojciec strofuje syna:
- Wziąłbyś się za jakąś robotę, a nie tylko bąki zbijać! Ja w Twoim wieku po całych nocach rozładowywałem wagony...
Z kuchni matka dorzuca:
- Taa... Dopóki Cię nie złapali...
- Wziąłbyś się za jakąś robotę, a nie tylko bąki zbijać! Ja w Twoim wieku po całych nocach rozładowywałem wagony...
Z kuchni matka dorzuca:
- Taa... Dopóki Cię nie złapali...
Po śmierci Putin trafił do piekła. Wkrótce za dobre zachowanie pozwolono mu powrócić na ziemię, aby zobaczyć jak potoczyły się interesujące go sprawy. Wchodzi do baru, zamawia wódkę i pyta:
- Krym nasz?
- Nasz.
- Donbas nasz?
- Nasz.
- A co z Kijowem?
- Też nasz.
Zadowolony Putin przed wyjściem pyta:
- Ile płacę?
- Sto hrywien.
- Krym nasz?
- Nasz.
- Donbas nasz?
- Nasz.
- A co z Kijowem?
- Też nasz.
Zadowolony Putin przed wyjściem pyta:
- Ile płacę?
- Sto hrywien.

