Na ulicy spotyka się dwóch gejów: - Co u ciebie? - pyta jeden - Aj mówię ci, tak się zakochałem, że nie mam kiedy się wysrać.
Na ulicy spotyka się dwóch gejów: - Co u ciebie? - pyta jeden - Aj mówię ci, tak się zakochałem, że nie mam kiedy się wysrać.
Wigilijny wieczór. Dzwonek do drzwi. Kobieta otwiera i serce skoczyło jej do gardła. To jej mąż. Ledwo go poznała! Ostatni raz widzieli się, kiedy ich synek - dziś prawie dorosły - szedł do przedszkola... - Cześć - mówi facet. - Cześć? - pyta kobieta. - Piętnaście lat temu wyszedłeś z domu po papierosy, teraz wracasz i masz mi tyle do powiedzenia? - O rany! Papierosy... czekaj, zaraz wracam.
Gość wybrał się do kina na film kryminalny. Kupuje bilet, a kasjerka do niego: - Może kupi pan słone paluszki? - Nie dziękuję - odpowiada. - To może kruche ciasteczka? - Nie, nie chcę! odpowiada poirytowany. - A może popcorn? - nie daje za wygraną bileterka. - Ile razy mam mówić, że nic nie chcę!? Proszę tylko o bilet. Klient dostaje w końcu bilet a jak już miał wchodzić na salę kinową kobieta wychyla się z okienka i głośno mówi: - A mordercą jest szofer, ty sknerusie.
Babcia z dziadkiem przyłapali wnuka na oglądaniu pornola. Po obejrzeniu sceny do końca dziadek zamaszyście wali babcię w głowę: - A to za co...?! - Za co?! Całe życie mi wmawiałaś, że się tak nie da, bo się udusisz!!!
Pewien facet za czasów PRLu miał samochód marki Syrena. Auto często się psuło a stan techniczny nie był za ciekawy. Postanowił więc sprzedać syrenkę , ale nie mógł znaleźć chętnych do kupna. Wkrótce wpadł na genialny pomysł. Pojechał na giełdę i nad samochodem wywiesił szyld SPRZEDAM SEX SYRENKĘ. Zainteresowanie było ogromne. Każdy pytał: O co chodzi z tym Sex Syrenka? Właściciel odpowiadał: zapłacisz Pan to powiem. I tak jeden się zastanawia. Drugi już chce kupować a trzeci wyciąga pieniądze i płaci. No to Panie - mówi ten trzeci - proszę wytłumaczyć teraz co to znaczy Sex Syrenka. Właściciel odpowiada: Widzisz Pan ten znak drogowy? Zanim Pan tam dojedziesz już się będzie pierdolić
Córka nowego ruskiego biznesmena przychodzi do ojca i oświadcza, że wychodzi za mąż. - Za kogo? - Za popa. - Zwariowałaś? - Miłość, tato? Serce, nie sługa. - No dobrze, przyprowadź go jutro. Córka przyprowadza młodego diakona. Jedzą, piją. Ojciec mówi: - Wiesz, że moja córka co miesiąc musi mieć inną kreację za 10.000 dolców? Jak wy będziecie żyć? Jak ty ją utrzymasz? - Bóg pomoże. - A jeszcze ona przyzwyczajona co tydzień latać do fryzjera do Paryża. I co? - Bóg pomoże? - Ona jeździ tylko luksusowymi samochodami i musi mieć zawsze najnowszy model. Jak ty sobie wyobrażasz życie z nią? - Bóg pomoże. Gdy narzeczony poszedł, córka pyta ojca biznesmena: - I jak, tato, spodobał ci się? - Burak, to prawda, ale podobało mi się, jak nazywał mnie Bogiem.
Listonosz z nadmorskiej miejscowości był wściekły, bo musiał dostarczyć pocztówkę dla latarnika, co wiązało się z wypłynięciem łódką i dużym nakładem czasu. Kiedy dotarł do latarni, wyburczał do latarnika: - Pocztówka. - Dzięki. I nie bocz się tak, bo zaprenumeruję gazetę.
Szef na spotkaniu sylwestrowym do kolektywu zakładowego: - Kryzys, moi drodzy, wszędzie plajty, bankructwa i komornictwo zębate się panoszy. A u nas, moi drodzy, pensje w mijającym roku były wyższe aż o 50%! Tak, tak - 50%! - W stosunku do którego roku panie dyrektorze? - W stosunku do nadchodzącego, kochani!
- Chciałabym coś praktycznego do pokoju dziennego - mówi kobieta w sklepie z dywanami. - A ile Pani ma dzieci? - Sześcioro. - To najpraktyczniejszy byłby asfalt.
Zdjęcie żony w portfelu przypomina mi, że w tym miejscu mogłyby być pieniądze.
Przy małżeńskich kłótniach często musisz rozstrzygnąć dylemat: - Chcę mieć rację, czy święty spokój
Smerfetka zaciążyła. Papa Smerf zawołał wszystkie smerfy i po kolei przepytuje: - Używałeś prezerwatyw? - Tak, Papo Smerfie! - A ty używałeś prezerwatyw? - Oczywiście, Papo Smerfie! -Ty też używałeś prezerwatyw? - Przysięgam, Papo Smerfie! I tak Papa Smerf wypytywał po kolei, aż z tyłu kolejki słychać: - Jak ja nie cierpię prezerwatyw!!!
- czy w tej sukience wyglądam grubo? - a mogę być szczery? - oczywiście! - sypiam z twoją siostrą
- Ten nasz nowy kierownik to jakiś tępy jest, wiesz? - A dlaczego? - Już trzy razy dzisiaj pytał się mnie dlaczego nic nie robię.
Spotykają się trzej 20-letni koledzy i postanawiają oblać urodziny: - No, to gdzie idziemy? - Może do baru "Pod Podkową"? - Dlaczego tam? - Bo tam są niezłe kelnerki. W wieku 40 lat koledzy znów się spotykają: - To gdzie idziemy? - Może do baru "Pod Podkową"? - Dlaczego tam? - Bo tam jest dość tanie piwo. Spotykają się znów w wieku 70 lat: - To gdzie idziemy? - Może do baru "Pod Podkową"? - Dlaczego akurat tam? - Bo jest tam nie ma schodów. W wieku 90 lat znów się spotykają: - No, to gdzie idziemy? - Może do baru "Pod Podkową"? - Czemu tam? - Bo tam jeszcze nie byliśmy.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się