- Kochany, pamiętasz jak rano biegałam po mieszkaniu i radośnie krzyczałam: "Hurra! Znalazłam wreszcie te jebane klucze!" ?
- Tak...
- Nie wiesz, gdzie je położyłam?
- Tak...
- Nie wiesz, gdzie je położyłam?
Donald Tusk i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy, gdy jechali przez jakąś wieś, przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Tusk widząc co się stało, kazał kierowcy znaleźć jej właściciela i powiedzieć, że wszelkie straty zostaną zrekompensowane. Kierowca poszedł do pobliskiej wsi i wrócił dopiero po 6 godzinach z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
- Mój Boże, co ci się stało? Pobili cię?! - pyta Tusk.
- Eee, gdzie tam... - odpowiada kierowca. - Znalazłem dom tego rolnika. Stanąłem przy drzwiach, zapukałem, i powiedziałem, co się wydarzyło. Rolnik rzucił mi się na szyję i dał mi swoje najlepsze wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka, chwile szalonej niezapomnianej rozkoszy. Najlepsze jest to, że cała wieś nazywa mnie teraz bohaterem!
- Nie wierzę... Dziwny ten naród... - mówi Tusk. - Ale co ty właściwie im powiedziałeś?
- Że jestem kierowcą Donalda Tuska i zabiłem świnię.
- Mój Boże, co ci się stało? Pobili cię?! - pyta Tusk.
- Eee, gdzie tam... - odpowiada kierowca. - Znalazłem dom tego rolnika. Stanąłem przy drzwiach, zapukałem, i powiedziałem, co się wydarzyło. Rolnik rzucił mi się na szyję i dał mi swoje najlepsze wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka, chwile szalonej niezapomnianej rozkoszy. Najlepsze jest to, że cała wieś nazywa mnie teraz bohaterem!
- Nie wierzę... Dziwny ten naród... - mówi Tusk. - Ale co ty właściwie im powiedziałeś?
- Że jestem kierowcą Donalda Tuska i zabiłem świnię.
- Tato, chciałbym w końcu zasmakować seksu, ale nie wiem jak zaproponować to kobiecie...
- Musisz, synu, kupić jej wielki bukiet pięknych róż, zaprosić ją do wykwintnej restauracji na dobrą kolację i markowe wino, poźniej zabrać ją ekskluzywnym samochodem do drogiego hotelu...
W tym momencie wtrąciła się córka:
- Tatusiu, a co z romantycznym spacerem nad brzegiem jeziora, zbieraniem polnych kwiatów w świetle księżyca, szeptaniem czułych słówek?
- To wszystko wymyslili linuksiarze, córeczko, żeby podupczyć za darmo.
- Musisz, synu, kupić jej wielki bukiet pięknych róż, zaprosić ją do wykwintnej restauracji na dobrą kolację i markowe wino, poźniej zabrać ją ekskluzywnym samochodem do drogiego hotelu...
W tym momencie wtrąciła się córka:
- Tatusiu, a co z romantycznym spacerem nad brzegiem jeziora, zbieraniem polnych kwiatów w świetle księżyca, szeptaniem czułych słówek?
- To wszystko wymyslili linuksiarze, córeczko, żeby podupczyć za darmo.
- Co to jest: duże, okrągłe i nienawidzi żydów?
- Świat
- Świat
Pracownik wykręca numer do swojego kolegi z innego działu:
- Słuchaj, dzisiaj mamy pierwszy dzień wiosny, czyli dzień wagarowicza. Mam pomysł, abyśmy dla żartu zgadali się z kilkoma osobami i zwinęli się z biura po lunchu! Co Ty na to?
Z drugiej strony odzywa się rozgniewany głos:
- Wybrałeś chyba zły numer! Wiesz z kim rozmawiasz!?
- Nie!?
- Z naczelnym dyrektorem, baranie!
- A Ty wiesz z kim rozmawiasz?
- Nie!!!
- To dobrze...
- Słuchaj, dzisiaj mamy pierwszy dzień wiosny, czyli dzień wagarowicza. Mam pomysł, abyśmy dla żartu zgadali się z kilkoma osobami i zwinęli się z biura po lunchu! Co Ty na to?
Z drugiej strony odzywa się rozgniewany głos:
- Wybrałeś chyba zły numer! Wiesz z kim rozmawiasz!?
- Nie!?
- Z naczelnym dyrektorem, baranie!
- A Ty wiesz z kim rozmawiasz?
- Nie!!!
- To dobrze...
Marian! Sprawdź, czy w naszym radiowozie działa prawy kierunkowskaz? Mówi milicjant do kolegi...
- Działa... nie działa... działa... nie działa...
- Działa... nie działa... działa... nie działa...
Niedźwiedź otworzył nowy sklep w lesie i chwali się że jest w nim absolutnie wszystko. Przyszedł do niego zajączek i mówi:
- Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy?
Na to miś odpowiada:
- Nie ma zajączku ale mam pyszne ciasto cytrynowe.
- Eeee myślałem że jest tort śledziowy skoro jest tu absolutnie wszystko.
Następnego dnia przychodzi zajączek i pyta:
- Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy?
- Zajączku no nie ma ale mam pyszne babeczki
- Eeee myślałem że jest tort śledziowy skoro jest tu absolutnie wszystko.
I tak zajączek przychodził codziennie i pytał o tort śledziowy. Pewnego dnia się miś zdenerwował i postanowił sobie że zrobi tort śledziowy.
Następnego dnia przyszedł zajączek i mówi:
- Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy?
- JEST!
- Ha! No to ciekawe kto ci takie świństwo kupi.
- Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy?
Na to miś odpowiada:
- Nie ma zajączku ale mam pyszne ciasto cytrynowe.
- Eeee myślałem że jest tort śledziowy skoro jest tu absolutnie wszystko.
Następnego dnia przychodzi zajączek i pyta:
- Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy?
- Zajączku no nie ma ale mam pyszne babeczki
- Eeee myślałem że jest tort śledziowy skoro jest tu absolutnie wszystko.
I tak zajączek przychodził codziennie i pytał o tort śledziowy. Pewnego dnia się miś zdenerwował i postanowił sobie że zrobi tort śledziowy.
Następnego dnia przyszedł zajączek i mówi:
- Dzień dobry misiu! Czy jest tort śledziowy?
- JEST!
- Ha! No to ciekawe kto ci takie świństwo kupi.
W wiejskiej chacie rozespany chłop do żony:
- Maryśka, albo żeś się odkryła, albo zaś obora niedomknięta...
- Maryśka, albo żeś się odkryła, albo zaś obora niedomknięta...
- Jaka jest różnica miedzy "erotycznie" a "perwersyjnie"?
- Erotycznie, to gdy twoja dziewczyna ściąga majtki i rzuca nimi o ścianę. Perwersyjnie, gdy się przykleją.
- Erotycznie, to gdy twoja dziewczyna ściąga majtki i rzuca nimi o ścianę. Perwersyjnie, gdy się przykleją.
Facet podczas spowiedzi:
- Wczoraj zgrzeszyłem z osiemnastoletnią dziewczyną.
Ksiądz:
- Wyciśnij 18 cytryn i wypij je za jednym podejściem.
- I to uwolni mnie od mojego grzechu?
- Nie, ale może pozbędziesz się tego uśmieszku.
- Wczoraj zgrzeszyłem z osiemnastoletnią dziewczyną.
Ksiądz:
- Wyciśnij 18 cytryn i wypij je za jednym podejściem.
- I to uwolni mnie od mojego grzechu?
- Nie, ale może pozbędziesz się tego uśmieszku.
- Dzień dobry, paczkę kondomów poproszę.
- 13 złotych. Chce pan jakąś torebkę?
- Nie, ona jest całkiem ładna.
- 13 złotych. Chce pan jakąś torebkę?
- Nie, ona jest całkiem ładna.
Ludożercy segregują złapanych białych.
- Zdrowy?
- Zdrowy.
- Na mięso, następny.
- Zdrowy?
- Chory.
- Na co chory?
- Na cukrzycę.
- Na kompot.
- Zdrowy?
- Zdrowy.
- Na mięso, następny.
- Zdrowy?
- Chory.
- Na co chory?
- Na cukrzycę.
- Na kompot.
Żona:
- Kochanie, w tym tygodniu nasza rocznica ślubu - masz pomysł jak ją uczcimy?
Mąż:
- Nie wiem, może minutą ciszy?
- Kochanie, w tym tygodniu nasza rocznica ślubu - masz pomysł jak ją uczcimy?
Mąż:
- Nie wiem, może minutą ciszy?
- Mam dwie nowiny...
- Jak zwykle: dobrą i złą - tak?
- Tak jakby, ale dwa w jednym.
- To znaczy?
- Dziadek przestał chrapać.
- Jak zwykle: dobrą i złą - tak?
- Tak jakby, ale dwa w jednym.
- To znaczy?
- Dziadek przestał chrapać.
Na uroczystym przyjęciu Kubal już trzeci raz wraca z bufetu z kopiastym talerzem. Żona w końcu nie wytrzymała:
- Nie wstyd ci?! Co ludzie sobie o tobie pomyślą?
- Nic, mówię im, że to dla ciebie.
- Nie wstyd ci?! Co ludzie sobie o tobie pomyślą?
- Nic, mówię im, że to dla ciebie.

