Nauczycielka wychowania wczesnoszkolnego, Lucyna H., została zwolniona z pracy w trybie natychmiastowym. Nie tylko bowiem wyjaśniła uczniom, skąd się biorą dzieci, ale i pokazała miejsce, przez niektórych rodziców zwane "kapustą".
sesja tylko na teraz
Nauczycielka wychowania wczesnoszkolnego, Lucyna H., została zwolniona z pracy w trybie natychmiastowym. Nie tylko bowiem wyjaśniła uczniom, skąd się biorą dzieci, ale i pokazała miejsce, przez niektórych rodziców zwane "kapustą".
- Synu, musimy porozmawiać. Chcę ci opowiedzieć o życiu. - Ale tato, ja mam już 18 lat i wiem, co to seks. - Chodzi mi raczej o znalezieniu pracy i płaceniu czynszu, ty jebany obiboku.
- Wiera, dlaczego ty sobie nie ogolisz bobra!? - Anton, przy twojej pensji to jedyne futro, na jakie mogę sobie pozwolić.
W północnokoreańskim kołchozie trwa wizyta Kima. Szef kołchozu bierze garść ziemi i pokazuje Najwyższemu: - U nas ziemia jest tak tłusta, że można by nią chleb smarować! - To czemu nie smarujecie? - No nie ma czego.
Maria, pokojówka, prosi szefową o pożyczkę: - A więc Mario, czemu uważasz, że zasługujesz na pożyczkę? - Seniora, są trzy powody, czemu chcę podwyżkę. Po pierwsze, prasuję lepiej od pani. - A kto powiedział, że prasujesz lepiej ode mnie? - Twój mąż, seniora. - Och... - Po drugie, gotuję lepiej od pani. - Nonsens. Kto powiedział, że gotujesz lepiej ode mnie? - Twój mąż, seniora. - Och... - A trzeci powód jest taki, że jestem w łóżku lepsza od pani! - Czy mój mąż tak powiedział?! - pyta oburzona żona. - Nie, seniora, ogrodnik...
Tomek wyszedł z tatą na spacer. Nagle kłania się jakiemuś obcemu mężczyźnie. - Kto to jest? - pyta zdumiony ojciec. - To pan z zakładu oczyszczania. - Skąd wiesz? - Zawsze jak wychodzisz do pracy, puka w szybę w kuchni i pyta się mamy, czy teren jest już czysty.
- Stary, wracam wczoraj wcześniej z pracy. Wpadam do domu. Otwieram szafę - pusto. Otwieram lodówkę - pusto. Sprawdzam pod łóżkiem - pusto! - A co na to żona? - Jaka żona? Kawalerem jestem. Okradli mnie!
- Wzywałeś mnie, szefie? - Tak, usiądź. Jedna z księgowych skarżyła się na twoje seksistowskie komentarze. Na razie potraktuj to jako ostrzeżenie. - Księgowa się skarżyła? Która? - Ta mała, z wielkimi cyckami.
Dzwoni gość po świętach do pracy: - Szefie nie mogę dziś przyjść do roboty... jestem tak skacowany, że i tak nie będę mógł pracować, więc chyba wezmę zwolnienie lekarskie. Szef na to: - No co ty, na kaca jest super sposób. Ja zawsze jak mam kaca to proszę moją żonę żeby zrobiła mi laskę i potem czuję się doskonale. Powinieneś to wypróbować. - Hmm? OK spróbuję. Po godzinie pracownik przychodzi na swoje stanowisko w pełni sił. Szef podchodzi i zagaduje: - I co, jak działa mój sposób ? - Doskonale, a w ogóle fajną ma szef chałupę.
Środek grudnia. Od dwóch miesięcy Norwegia ma w Stanach swojego nowego ambasadora. W jego biurze właśnie dzwoni telefon. - Dzień dobry panie ambasadorze, jestem z New York Times, dzwonię by spytać co by pan chciał dostać na święta. Ambasador nie jest głupi. Doskonale zna zasady, więc nie będzie żadnego skandalu. - Proszę posłuchać, Panie Smith: nie chcę żadnego prezentu. Wykluczone! To mogłoby być postrzegane jako łapówka i ja do tego nie dopuszczę. Do widzenia. Następnego dnia znowu telefon. - Dzień dobry, to znowu ja, może się pan jednak namyślił i powie co chciałby otrzymać jako prezent gwiazdkowy? Ambasador cierpliwie wyjaśnia dlaczego nie bierze żadnych prezentów i rozmowa wkrótce się kończy. Następnego dnia dziennikarz z New York Timesa dzwoni po raz kolejny, tym razem ambasador jest już wyraźnie wkurzony. - Panie! Myślałem, że sobie już wszystko wyjaśniliśmy! Żadnych prezentów! Jednak po chwili nieco się uspokaja i spokojnym głosem dodaje: - No dobrze, niech będzie koszyk owoców. Tak, owoce będą w porządku. Naprawdę. Teraz ambasador ma nadzieję, dziennikarz da mu spokój. To pewne, wszak owoce są niegroźne i nie spowodują niepotrzebnego skandalu. Dwa dni później The NewYork Times publikuje: Co ambasadorowie chcieliby na gwiazdkę: Niemiecki ambasador życzy sobie stabilnej ekonomii na świecie. Francuski ambasador życzy sobie kontynuowania dobrych wschodnio-zachodnich stosunków. Szwedzki ambasador życzy sobie aby zniknął problem głodu trzeciego świata. Norweski ambasador chce koszyk owoców.
Dyrektor dzwoni z wczasów do swojej firmy. - Ach, to pan, panie dyrektorze! - wita go sekretarka - mam dla pana dwie wiadomości: jedną złą, drugą dobrą. - Którą pan woli najpierw? - Yyyy, może złą? - Niestety, od wczoraj nie jest pan już dyrektorem. - Mmh! A jaka jest ta dobra wiadomość? - Będziemy mieli dziecko!
Żona bankiera wpada z niespodziewaną wizytą do męża do pracy. Zastaje go z sekretarką na kolanach. Bankier bez zmrużenia oka dyktuje list: "...i na koniec, szanowna Rado Nadzorcza, zwracam uwagę, że nie obchodzi mnie, czy mamy kryzys, czy nie. Nie jestem w stanie pracować bez drugiego fotela w gabinecie".
Prezes do nowo zatrudnionej sekretarki: - To jest biurko, przy którym będzie pani pracować. Sekretarka: - Dobrze. - A to jest telefon, który będzie pani odbierać gdy zadzwonią do nas klienci. - Dobrze. - A tu mamy fax, czasami będzie pani wysyłać pisma do naszych kontrahentów. - Dobrze. - A w rogu stoi express do kawy, w którym będzie pani robić kawę dla mnie i naszych klientów. - Dobrze. Zirytowany prezes do sekretarki. - A czy zna pani inne słowa niż "dobrze"?! - Seks, oral, anal... Prezes: - Dobrze.
Mordor na Domaniewskiej: Wchodzi nowa pracownica na open-space, widzi trzy puste biurka i pyta: - A gdzie ci pracownicy? - Tu siedziała Malwina, poszła na macierzyński pół roku temu. Tu siedziała Natalia, poszła na macierzyński miesiąc temu. A tu siedział Piotrek, poszedł na macierzyński wczoraj. - Piotrek?! Facet??!! - Tu nas szefostwo tak jebie, że nawet to go nie uratowało.
Po tym, jak wnuczka wydoiła krowę w półtorej minuty, babcia nabrała podejrzeń, że ta w Moskwie wcale nie pracuje jako nauczycielka.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się