Z gabinetu dyrektora wynoszą kanapę. Sekretarka ze łzami w oczach: - Jak to? Jestem zwolniona?
sesja tylko na teraz
Z gabinetu dyrektora wynoszą kanapę. Sekretarka ze łzami w oczach: - Jak to? Jestem zwolniona?
Wchodzi dwóch policjantów do księgarni i jeden się pyta: - Czy jest "Pan Tadeusz"? Ekspedientka woła na zaplecze - Kierowniku, do pana!
Bardzo pobożny człowiek co niedzielę chodząc do kościoła rzucał żebrakowi 10 zł. Pewnego razu dał mu tylko 5 zł. Żebrak na to: - Co się stało? Dlaczego tylko piątka? Stracił pan pracę? - Nie, wysłałem syna na studia. - No, wszystko fajnie, ale dlaczego moim kosztem?
- Kochanie, jak wrócisz z pracy będę leżała nago w łóżku. - Dzieci zostają dziś u dziadków? - Tak - Świetnie. Położę się w ich pokoju.
Maż do żony: - Kochanie, może wybralibyśmy się na romantyczny spacer? Żona: - A nie mogłeś sobie kupić tego piwa wracając z pracy?!
- Grażyna, dlaczego ty sobie nie ogolisz bobra?! - Janusz, przy twojej pensji to jedyne futro, na jakie mogę sobie pozwolić.
Turysta przybywa do austriackiej wioski gdzies? w Alpach. Wynajmuje poko?j w jedynym hotelu. Przychodzi pokojo?wka, turysta zagaduje: - Czy jest tutaj jakis? burdelik? - Oczywis?cie. Frau Marta, drugie pie?tro, 100 euro. - Hm. Przepraszam za niedyskrecje?, ale wolałbym, wie pani, me?z?czyzne?. - Oczywis?cie - Florian, trzecie pie?tro, 500 euro. - Przepraszam, czemu Florian jest taki drogi? - Co?z?, wiesz, to wiocha. Wszyscy wiedza? wszystko. Nasz burmistrz nie lubi me?skiej miłos?ci, dajemy mu 100 euro za milczenie. - A to Florian ma 400 euro? - Nie, szef policji tez? nie lubi me?skiej miłos?ci, to zacofana wiocha, wie?c tez? dostaje 100 euro i wszystko jest w porza?dku. - Wie?c 300 euro dla Floriana? - Nie, jest jeszcze ksia?dz, on to brzydzi sie? me?ska? miłos?cia?, dostaje 100 euro na uspokojenie sumienia. - A to Florian dostaje 200 euro? - Nie, dzielimy 200 euro pomie?dzy Hansa i Marka. - Jak to? - No oni mocno trzymaja? Floriana, bo Florian tez? nie lubi me?skiej miłos?ci.
- Tato, a co to jest nietolerancja i państwo socjalne, bo nic z tego nie rozumiem. - To proste, sam widzisz, że ja nie pracuje, matka nie pracuje, opieka nam do mieszkania dopłaca, węgiel daje, na ciebie i twoje dwie siostry rząd daje, szkoła bezpłatna, wasze kolonie też prawie darmo, ubezpieczenia zdrowotne mamy z pośredniaka, i to właśnie jest państwo socjalne. - A to tak to wyglada, ale ktoś za to wszystko musi przecież płacić, bo dzieci mówiły, że rząd nie ma swoich pieniędzy. - No płaci płaci, inni ludzie płacą, ci co pracują i podatki od tego jeszcze duże płacą. - Aha... ale to ich nie wkurwia? - A wkurwia, wkurwia, i to właśnie jest ta nietolerancja.
Nic tak nie podnosi morale w biurze wczesnym rankiem, jak dwie viagry wrzucone do dzbanka z kawą.
Nic tak nie podnosi nastroju w biurze wczesnym rankiem, jak dwie viagry wrzucone do dzbanka z kawą.
Do biura matrymonialnego zachodzi facet. - O jakąż to, jakąż wybrankę serca pan sobie wymarzył? - pyta swatka. - Panna, 20-30 lat, blondynka, 175 cm wzrostu, wymiary 100-60-90, samodzielna, tzn. mieszkanie, samochód, dobra praca. - A może panu, 55-letniemu mężczyźnie o wzroście 160 cm przypasuje brunetka 45 lat i niewielkim biuście? - Nie! Koniecznie musi mieć piersi rozmiar E! Po długich negocjacjach szefowa biura nie wytrzymuje: - Kuźwa, tylko idiotka może wyjść za mąż za małego, łysego, biednego nieudacznika! - OK, niech będzie idiotka.
Szef wzywa sekretarkę: - Miranda, jesteś z nami już 3 lata, w pracy nic nie robisz, chamsko odnosisz się do klientów, olewasz mnie, bardzo cię proszę, weź się wreszcie w garść i zacznij normalnie pracować. - Tak? To zwolnij mnie, baranie! - A ty znów swoje... Przecież wiem, że jesteś afrolesbijką żydowskiego pochodzenia.
Jak zrobić szefowi prezent-niespodziankę? Kupić test ciążowy, dokładnie narysować dwa paski, podrzucić na biurko z karteczką: ""Zgadnij, kto?""
- Dzieci. Jako pracę domową mieliście napisać wypracowanie na temat "Moje ulubione fantazje". Jasiu. Rozumiem, że pomagał ci w tym tata? No nie wstydź się, nie będę zła. - No pomagał. Sam napisał. - Dobrze. A tata wie gdzie ja mieszkam?
Do zakładu pogrzebowego przynoszą martwego gościa w zajebiście dobrym, czarnym garniturze. Pytają się wdowy po nim w jakim stroju chce go pochować, zaznaczając że już teraz wygląda zajebiście dobrze. Wdowa mówi jednak że musi być w niebieskim garniturze, bo tak zawsze najlepiej wyglądał, nie ważne ile to będzie kosztować. Następnego dnia wraca i widzi że mąż leży już w niebieskim garniturze zgodnie z umową, wszystko cacy. - To ile płacę? - Pyta wdowa. - Drobnostka, na koszt firmy. odpowiada pracownik zakładu. - Ależ muszę przecież jakoś odpłacić za taki dobry niebieski garnitur - odpowiada zaskoczona wdowa. - Nie musi Pani. Widzi Pani, tego dnia jak Pani wyszła, trafił do nas kolejny nieboszczyk, mniej więcej rozmiarów Pani męża, w niebieskim garniturze. Zapytałem wdowy czy nie chciałaby zajebistego czarnego garnituru zamiast tego, powiedziała że ok, byle żeby dobrze wyglądał. Więc potem już dosłownie 5 minut roboty, po prostu podmieniłem głowy.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się