sesja tylko na teraz

Dowcipy o kierowcach

291 żartów · strona 2 z 20

ID: 15950

Wsiada kobieta, tak około 25 lat, do taksówki i po dojechaniu na wskazane miejsce orientuje się, że nie ma pieniędzy. Mówi o tym taksówkarzowi, a on na to, że coś się wymyśli. Odjeżdża i wiezie kobietę za miasto na wielką polanę, pełno tam trawy, koniczyny, mniszków lekarskich, jak to na polanie. Rozkłada wielki koc, a białogłowa przeczuwając, co się za chwilę stanie w płacz: - Ale ja mam męża i małe dziecko! Na to kierowca: - A ja mam 40 królików! Rwij!

#dzieci #kierowcy #małżeństwo
ocena 111
ID: 15841

Autobus z wycieczką zbliża się do granicy. - Piwo! Siku! - po raz któryś z rzędu rozweseleni pasażerowie zmuszają kierowcę do zatrzymania. Po dłuższej chwili, gdy już z powrotem zajęli miejsca w autokarze, kierowca pyta głośno: - Czy kogoś wam nie brakuje? Cisza. Po przekroczeniu granicy do kierowcy podchodzi mężczyzna i lekko bełkocząc mówi: - Nie ma mojej żony... - No przecież - wścieka się kierowca - przed odjazdem pytałem czy kogoś wam nie brakuje! Na to facet: - Mi jej nie brakuje, tylko mówię, że jej nie ma...

#alkohol #kierowcy #małżeństwo
ocena 90
ID: 15827

W drodze na ślub niedoszła para młoda zginęła w wypadku samochodowym. Trafiła do nieba i pytają się świętego Piotra czy mogą wziąć ślub tutaj w niebie. - Nie wiem, jest to pierwszy raz kiedy ktoś o to mnie zapytał. Poczekajcie dowiem się. Święty Piotr odchodzi. Para usiadła i czeka, czeka. Minęły dwa miesiące, a świętego Piotra dalej nie ma. Czekając zaczęli się zastanawiać, a co by było, gdyby im nie wyszło, czy można wziąć rozwód w niebie? Po miesiącu pojawił się święty Piotr. - Tak. Informuję, że można wziąć ślub w niebie. - Wspaniale - Odpowiedziała para. Ale jak cię nie było zastanawialiśmy się, co będzie jak nam nie wyjdzie. Czy można w razie czego uzyskać rozwód w niebie? - Zwariowaliście? 3 miesiące zajęło mi znalezienia księdza tutaj. Czy macie pojęcie ile zajmie mi znalezienie prawnika?

#kierowcy #małżeństwo #niebo i piekło
ocena 73
ID: 15779

Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u jego francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika republiki. Francuz zaprasza go do okna: - Widzi pan tę autostradę? - Tak. - Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi. Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego odpowiednika. Kiedy podjeżdża, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac, jaki widział w życiu. Stwierdza od razu: - Dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana... Polski minister podchodzi do okna: - Widzi pan tę autostradę? - Nie. - No właśnie.

#kierowcy #politycy #praca
ocena 84
ID: 15720

Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portfel i wylicza że ma 15zł. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta: - Panie ile za kurs na Sienkiewicza? - O tej porze to 20. - A za 15 nie da rady? - Za 15 nie opłaca mi się silnika odpalać. - Panie niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko. - Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy. Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu. Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi: - Ile za kurs na Sienkiewicza? - 20zł. - mówi taksiarz. - Ja dam panu 50zł za kurs, ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda. - Spadaj zboku bo zaraz ci dowale. Facet podchodzi do 2 taksówki: - Ile za kurs na Sienkiewicza? - 20zł. - mówi taksiarz. - Ja dam panu 50zł za kurs, ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda. - Spadaj zboku, bo nie ręczę za siebie. Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzała się. Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy: - Ile za kurs na Sienkiewicza? - 20zł - mówi taksówkarz. - Ja dam panu 50zł za kurs, ale pod warunkiem, że ruszy pan powoli abym mógł pomachać do wszystkich pana kolegów taksówkarzy.

#kierowcy #politycy #psy
ocena 159
ID: 15623

Idę przez las. Jest noc. Deszcz, wiatr. Zmarzłem. Widzę stoi samochód, podchodzę, patrzę przez okno - nikogo. Próbuję otworzyć tylne drzwi - otwarte, więc wsiadam i siedzę. Nagle samochód rusza. Jestem w szoku. Samochód jedzie, ja siedzę z tyłu, nikogo za kierownicą. Potem skądś pojawia się włochata ręka, kręci kierownicą i znika. Włosy stają mi dęba. Potem pojawia się wioska, pierwsze domy... Potem samochód się zatrzymuje, do środka zagląda mężczyzna i mówi: - Co ty tu robisz! - Ja tylko jadę. - Ja pierdolę! Ja pcham, a on sobie kurwa siedzi!

#kierowcy #pogoda
ocena 184
ID: 15490

Turysta jedzie gdzieś w okolicach Poronina. Nagle na jezdnię wyskakuje baca z ciupagą. - Baco, co wy? - pyta przerażony kierowca. - Łonanizuj się! - krzyczy baca. - Co? - Łonanizuj się! No to kierowca przestraszony zaczął się masturbować. Ale gdy skończył, baca dalej krzyczy, wymachując ciupagą. - Łonanizuj się! - Ale baco, już nie mogę! - Łonanizuj się!!! - macha baca ciupagą. No to kierowca znowu... jakoś znowu doszedł, ale baca nadal krzyczy: - Łonanizuj się!! - Ale baco, ja ledwo żyję, już nie mogę! - Łonanizuj się! - wrzeszczy głośniej baca i grozi ciupagą. Kierowca skończył trzeci raz i ledwo żywy leży, opierając się o maskę samochodu. Baca na to: - No, Maryna, chodź tu! Pan cię do miasta podwiedzie.

#górale #kierowcy
ocena 98
ID: 15437

Na dworcu w Zakopanem stoi pociąg do Krakowa, wyładowany pasażerami do granic możliwości. W jednym z przedziałów, góral kombinuje, jak by tu sobie poprawić komfort jazdy. Zagląda do wiklinowego koszyka który trzyma na kolanach, następnie schyla się i zaczyna gmerać między nogami stłoczonych ludzi. - Gazdo, a czego wy tam szukacie? - Miołech żmije w koszu i mi tu kajś uciekła. Ludzie w panice zrywają się z miejsc i uciekają w popłochu. Góral zadowolony układa się wygodnie i ucina sobie drzemkę. Po jakimś czasie budzi go trąceniem w ramię konduktor. - Budzić się, wstawać, wstawać! - To my juz som w Krakowie? - Nie, w Zakopanem. Jakiś wariat wypuścił żmiję i trzeba było odłączyć wagon od składu.

#górale #kierowcy #pociągi
ocena 214