Dwóch kumpli wyszło na spacer ze swoimi psami. Jeden z labradorem, drugi z jamnikiem. Jeden kolega mówi do drugiego:
- Może wejdziemy na piwko?
- Nie wpuszczą nas przecież z psami.
- Nie marudź, rób to co ja.
Pierwszy z labradorem wchodzi do środka i od razu słyszy od barmana:
- Przepraszam Pana, ale nie wolno wchodzić z psami
- Ale to pies przewodnik.
- Oczywiście, przepraszam. Zapraszam do środka.
Po chwili wchodzi drugi z jamnikiem.
Barman od wejścia:
- Przepraszam, nie wolno wpuszczać psów do baru
- Ale to pies przewodnik
- Proszę pana, to jamnik...
- Ku*wa, dali mi jamnika?
- O, przepraszam. Proszę wejść.
- Może wejdziemy na piwko?
- Nie wpuszczą nas przecież z psami.
- Nie marudź, rób to co ja.
Pierwszy z labradorem wchodzi do środka i od razu słyszy od barmana:
- Przepraszam Pana, ale nie wolno wchodzić z psami
- Ale to pies przewodnik.
- Oczywiście, przepraszam. Zapraszam do środka.
Po chwili wchodzi drugi z jamnikiem.
Barman od wejścia:
- Przepraszam, nie wolno wpuszczać psów do baru
- Ale to pies przewodnik
- Proszę pana, to jamnik...
- Ku*wa, dali mi jamnika?
- O, przepraszam. Proszę wejść.
Mąż do żony:
- Kochanie, kupiłem prezerwatywy smakowe, zamknij oczy, spróbuj i będziesz zgadywać smak.
Żona próbuje i mówi:
- Hmmm... Ser-cebula.
Mąż:
- Czekaj, jeszcze nie założyłem.
- Kochanie, kupiłem prezerwatywy smakowe, zamknij oczy, spróbuj i będziesz zgadywać smak.
Żona próbuje i mówi:
- Hmmm... Ser-cebula.
Mąż:
- Czekaj, jeszcze nie założyłem.
- Tato, a jak Ty obchodzisz Walentynki?
- Dziecko, ja jestem żonaty, a nie zakochany.
- Dziecko, ja jestem żonaty, a nie zakochany.
- Dlaczego zainstalowałeś w sypialni lampę stroboskopową?
- Żeby urozmaicić pożycie.
- ...?
- Stosunek niby dalej wygląda tak samo, ale przynajmniej jest iluzja, że żona się porusza.
- Żeby urozmaicić pożycie.
- ...?
- Stosunek niby dalej wygląda tak samo, ale przynajmniej jest iluzja, że żona się porusza.
Angielscy geje przestali pić wódkę, po po wódce ciągnie ich do kobiet...
- Jasiu?! Dlaczego nie oddałeś tego pierścionka znalezionego na ulicy?
- Tato, przecież tam pisze wyraźnie: "Na zawsze Twój".
- Tato, przecież tam pisze wyraźnie: "Na zawsze Twój".
Babcia z dziadkiem siedzą na ławce w parku, wtem dziadek mówi:
- Puściłem jesiennego bąka.
- Jaki to jest jesienny bąk?
- No taki z kasztanami...
- Puściłem jesiennego bąka.
- Jaki to jest jesienny bąk?
- No taki z kasztanami...
Co to znaczy urlop?
- Urlop to kilkanaście dni w roku, kiedy przestaje się robić to, co każe szef, a zaczyna się robić to, co każe żona.
- Urlop to kilkanaście dni w roku, kiedy przestaje się robić to, co każe szef, a zaczyna się robić to, co każe żona.
Najgorsze połączenie chorób to Alzheimer i biegunka bo biegniesz, ale nie wiesz dokąd.
Pewna staruszka wezwała mechanika do naprawy zmywarki i zanim go wpuściła, pouczyła:
- Tutaj jest mój rottweiler Reks. Wygląda groźnie, ale nie zrobi panu krzywdy. Reaguje tylko na komendy.
Natomiast z papugą nie wolno panu rozmawiać pod żadnym pozorem!
Ledwo wyszła, a papuga zaczęła się naigrywać:
- Hej Ty dupo wołowa! Ty gruba świnio! Ty byś nawet nie umiał baterii w latarce wymienić, a co dopiero naprawić zmywarkę!
Mechanik się w końcu wkurzył i odparł:
- A Ty idiotko się zamknij! Masz ptasi móżdżek nie większy od ziarnka grochu!
- Taaak? Reks, bierz go!
- Tutaj jest mój rottweiler Reks. Wygląda groźnie, ale nie zrobi panu krzywdy. Reaguje tylko na komendy.
Natomiast z papugą nie wolno panu rozmawiać pod żadnym pozorem!
Ledwo wyszła, a papuga zaczęła się naigrywać:
- Hej Ty dupo wołowa! Ty gruba świnio! Ty byś nawet nie umiał baterii w latarce wymienić, a co dopiero naprawić zmywarkę!
Mechanik się w końcu wkurzył i odparł:
- A Ty idiotko się zamknij! Masz ptasi móżdżek nie większy od ziarnka grochu!
- Taaak? Reks, bierz go!
Jasio z babcią poszedł do kościoła, a w nim babcia mówi:
- Moja wina, moja wina...
A Jasio:
- Babci wina, to wszystko babci wina...
- Moja wina, moja wina...
A Jasio:
- Babci wina, to wszystko babci wina...
Do Mariana przyjechała teściowa:
- Otwieraj ty łobuzie, wiem że jesteś w domu, bo twoje adidasy stoją przed drzwiami!!!
- Niech się mama tak nie wymądrza, wyszedłem w sandałach!
- Otwieraj ty łobuzie, wiem że jesteś w domu, bo twoje adidasy stoją przed drzwiami!!!
- Niech się mama tak nie wymądrza, wyszedłem w sandałach!
Do wsi słynącej z długowieczności swoich mieszkańców przyjeżdża telewizja.
- W jaki sposób - pyta reporter staruszka - można dożyć tak sędziwego wieku?
- Rano gimnastyka, po południu gimnastyka, wieczorem gimnastyka.
- A ile lat sobie liczycie?
- Dziewięćdziesiąt sześć.
- A wy, dziadku, jaką macie dewizę? - pyta reporter drugiego.
- Rano mleko - odpowiada dziadek - po południu mleko, wieczorem mleko.
- A ile macie lat?
- Sto sześć.
- A wy, dziadku?
- Rano kobietki i wódeczka, po południu kobietki i wódeczka, wieczorem kobietki i wódeczkai - odpowiada rozmówca.
- Coś podobnego! A ile macie lat, dziadku?
- Trzydzieści sześć.
- W jaki sposób - pyta reporter staruszka - można dożyć tak sędziwego wieku?
- Rano gimnastyka, po południu gimnastyka, wieczorem gimnastyka.
- A ile lat sobie liczycie?
- Dziewięćdziesiąt sześć.
- A wy, dziadku, jaką macie dewizę? - pyta reporter drugiego.
- Rano mleko - odpowiada dziadek - po południu mleko, wieczorem mleko.
- A ile macie lat?
- Sto sześć.
- A wy, dziadku?
- Rano kobietki i wódeczka, po południu kobietki i wódeczka, wieczorem kobietki i wódeczkai - odpowiada rozmówca.
- Coś podobnego! A ile macie lat, dziadku?
- Trzydzieści sześć.
Kubal wrócił do domu z zakrwawionym nosem.
- Co ci się stało? - pyta przerażona żona.
- Byliśmy w cyrku i magik wyciągnął mi z nosa złotą monetę.
- I zostawił cię w takim stanie?!
- On nie! Ale po przedstawieniu Fąfara z Ewaldem szukali następnej.
- Co ci się stało? - pyta przerażona żona.
- Byliśmy w cyrku i magik wyciągnął mi z nosa złotą monetę.
- I zostawił cię w takim stanie?!
- On nie! Ale po przedstawieniu Fąfara z Ewaldem szukali następnej.
Przychodzi Marian do lekarza. Lekarz pyta:
- Jak się pan nazywa?
- Ma... Ma... Marian Nowak.
- Widzę, że się pan jąka - mówi doktor.
- Nie ku*wa nie jąkam się - odpowiada - mój ojciec się jąkał, a urzędnik USC był idiotą...
- Jak się pan nazywa?
- Ma... Ma... Marian Nowak.
- Widzę, że się pan jąka - mówi doktor.
- Nie ku*wa nie jąkam się - odpowiada - mój ojciec się jąkał, a urzędnik USC był idiotą...

