Zajęcia z savoir-vivr. Prowadzi kobieta, wśród uczestników sami panowie. Pani zadaje pytanie:
- Jesteście na przyjęciu lub w restauracji. Musicie udać się w pewne miejsce. Jak usprawiedliwicie przed swoją towarzyszką swą chwilową nieobecność.
- Idę się wysikać - padła propozycja z sali.
- No niestety - odparła prowadząca, słowo "wysikać" może zostać uznane za prostackie i grubiańskie.
- Przepraszam, ale muszę udać się do ubikacji - zgłosił się inny uczestnik.
- No cóż - prowadząca na to - mówienie o ubikacji przy jedzeniu trudno zaliczyć do kanonów kultury. Może jakieś inne pomysły?
- Pani wybaczy - na to kolejny uczestnik - ale muszę udać się uścisnąć kogoś, kogo mam nadzieję przedstawić pani po kolacji.
- Jesteście na przyjęciu lub w restauracji. Musicie udać się w pewne miejsce. Jak usprawiedliwicie przed swoją towarzyszką swą chwilową nieobecność.
- Idę się wysikać - padła propozycja z sali.
- No niestety - odparła prowadząca, słowo "wysikać" może zostać uznane za prostackie i grubiańskie.
- Przepraszam, ale muszę udać się do ubikacji - zgłosił się inny uczestnik.
- No cóż - prowadząca na to - mówienie o ubikacji przy jedzeniu trudno zaliczyć do kanonów kultury. Może jakieś inne pomysły?
- Pani wybaczy - na to kolejny uczestnik - ale muszę udać się uścisnąć kogoś, kogo mam nadzieję przedstawić pani po kolacji.
Najbogatszy gość w mieście idzie do najdroższego burdelu w mieście i zamawia najdroższą dziwkę w całym przybytku.
Gość kocha się z nią, ale po pewnym czasie mówi:
- Zapaliłbym...
- Pewnie marlboro?
- Skąd wiedziałaś?!
- Jestem najdroższą kurwą w mieście, wiem takie rzeczy.
Minął jakiś czas, gość dalej kocha się z najdroższą kurwą, ale znowu mówi:
- Zapaliłbym...
- Pewnie LM?
- Skąd wiedziałaś?!
- Jestem najdroższą kurwą w mieście, wiem takie rzeczy...
Mija pewien czas i historia się powtarza, gość mówi:
- Zapaliłbym...
- Pewnie te z tym wielbłądem na paczce... jak one się nazywają...?
(w tym momencie osoba, której opowiadasz kawał, podaje nazwę - Camel!)
- Taaaa... skąd wiedziałaś?!
Gość kocha się z nią, ale po pewnym czasie mówi:
- Zapaliłbym...
- Pewnie marlboro?
- Skąd wiedziałaś?!
- Jestem najdroższą kurwą w mieście, wiem takie rzeczy.
Minął jakiś czas, gość dalej kocha się z najdroższą kurwą, ale znowu mówi:
- Zapaliłbym...
- Pewnie LM?
- Skąd wiedziałaś?!
- Jestem najdroższą kurwą w mieście, wiem takie rzeczy...
Mija pewien czas i historia się powtarza, gość mówi:
- Zapaliłbym...
- Pewnie te z tym wielbłądem na paczce... jak one się nazywają...?
(w tym momencie osoba, której opowiadasz kawał, podaje nazwę - Camel!)
- Taaaa... skąd wiedziałaś?!
Jasio zauważył na półce mamy książkę znanego filozofa i zaciekawiony zaczął czytać.
Mama, zdziwiona, że jej czteroletni syn czyta tak poważne dzieło, spytała:
- Rozumiesz coś z tego?
- Nie rozumiem Nietzschego.
Mama, zdziwiona, że jej czteroletni syn czyta tak poważne dzieło, spytała:
- Rozumiesz coś z tego?
- Nie rozumiem Nietzschego.
- Jak się nazywa sytuacja, w której obu facetów wie, o co chodzi?
- Obuwie.
- Obuwie.
Nie rozumiem idei klubów ze striptizem. Jeśli chciałbym spędzić wieczór z kobietą, wydać na nią kupę kasy i jeszcze do tego nie uprawiać z nią seksu, to zostałbym w domu.
- Wiesz, Gośka, że ten skurwiel mnie wczoraj zdradził!
- Zemściłaś się?
- Tak.
- Kiedy?
- Tydzień temu.
- Zemściłaś się?
- Tak.
- Kiedy?
- Tydzień temu.
Zawsze po seksie mocno przytulam swoją dziewczynę...
Tak mocno, że schodzi z niej całe powietrze i z powrotem mogę ją schować pod łóżko.
Tak mocno, że schodzi z niej całe powietrze i z powrotem mogę ją schować pod łóżko.
Zenon Kurołapka spod Sanoka wybrał się na polowanie. Przez pomyłkę zabrał papierosy syna. Do śniadania ustrzelił dwie żyrafy, kangura i dwugłowego smoka.
Na łożu śmierci leżą Anglik, Francuz i Rusek.
Anglik pyta żony:
- Mary, wyznaj mi w obliczu śmierci - zdradziłaś mnie kiedykolwiek?
- Tylko raz. Pamiętasz ten pierścionek z cyrkonią z lombardu? To był prawdziwy brylant. On mi go kupił.
Francuz pyta żony:
- Amelie, zdradziłaś mnie kiedyś?
- Raz, mój drogi. Pamiętasz to futro z królików z wyprzedaży? Prawdziwe norki. Nowiuśkie. On mi je kupił. Wiesz za co...
Umierający Rusek pyta:
- Swieta, zdradziłaś ty mnie kiedyś?
- Tak, Iwan. Raz. Pamiętasz te gumofilce?
- No jasne, że pamiętam... Takie gumofilce...
- To on ci je zabrał.
Przychodzi koleś do McDonalda i zamawia zestaw.
- Czy chce Pan powiększone frytki? - pyta sprzedawczyni.
- Powiększone frytki?! To można tak?
- Oczywiście - odpowiada z politowaniem babeczka.
- Rewelacja, to ja poproszę te powiększone frytki.
Po chwili koleś dostaje zestaw z frytkami. Podnosi jedną z nich, ogląda pod światło badawczym wzrokiem i oznajmia z kamienną twarzą:
- Przepraszam ja zamawiałem powiększone frytki...
- No tak, to są powiększone...
- Nie, ta frytka jest normalna...
- No tak, bo powiększone, to chodzi o to, że one nie są większe, tylko ma Pan ich więcej...
- Proszę Pani, czy jakby chciała sobie Pani cycki powiększyć, to by sobie Pani dorobiła trzeciego?
- Czy chce Pan powiększone frytki? - pyta sprzedawczyni.
- Powiększone frytki?! To można tak?
- Oczywiście - odpowiada z politowaniem babeczka.
- Rewelacja, to ja poproszę te powiększone frytki.
Po chwili koleś dostaje zestaw z frytkami. Podnosi jedną z nich, ogląda pod światło badawczym wzrokiem i oznajmia z kamienną twarzą:
- Przepraszam ja zamawiałem powiększone frytki...
- No tak, to są powiększone...
- Nie, ta frytka jest normalna...
- No tak, bo powiększone, to chodzi o to, że one nie są większe, tylko ma Pan ich więcej...
- Proszę Pani, czy jakby chciała sobie Pani cycki powiększyć, to by sobie Pani dorobiła trzeciego?
Raz mój ojciec nakrył mnie in figlach z dziewczyną w moim pokoju, ale powiedział:
- Dobra, nic mamie nie powiem, to będzie nasz mały sekret.
Następnego dnia jemy całą rodziną śniadanie, nagle matka mnie pyta:
- Synu, skąd masz malinkę na szyi?
To jest nasz mały sekret z ojcem - odpowiedziałem.
- Dobra, nic mamie nie powiem, to będzie nasz mały sekret.
Następnego dnia jemy całą rodziną śniadanie, nagle matka mnie pyta:
- Synu, skąd masz malinkę na szyi?
To jest nasz mały sekret z ojcem - odpowiedziałem.
Zdesperowana dziewczyna stoi na nadbrzeżu i chce popełnić samobójstwo. Widzi to młody marynarz, podchodzi do niej i mówi:
- Nie rób tego! Zabiorę cię na pokład naszego statku, ukryję, przemycę do Ameryki i zaczniesz nowe życie. Przez cały rejs będę cię karmił, będę ci dawał radość, a ty będziesz mi dawać radość. Jeszcze nie wszystko stracone.
Dziewczyna, jeszcze pochlipująca cichym głosem, postanowiła dać sobie jeszcze jedną szansę i poszła z nim na statek. Jak obiecywał, tak zrobił - ukrył ją pod pokładem, raz na jakiś czas podrzucał jej kanapkę, jakiś owoc lub coś do picia, a całe noce spędzali na miłosnych igraszkach. Sielankę przerwał kapitan, który pewnego dnia odkrył kryjówkę dziewczyny.
- Co tu robisz? - zapytał surowo.
- Mam układ z jednym z marynarzy. Zabrał mnie do Ameryki, karmi mnie, a ja mu pozwalam robić ze mną, co chce. Mam nadzieję, że pan go nie ukarze.
- Nie - odpowiedział kapitan - musisz jednak wiedzieć, że jesteś na pokładzie promu Wolin-Świnoujście-Wolin.
- Nie rób tego! Zabiorę cię na pokład naszego statku, ukryję, przemycę do Ameryki i zaczniesz nowe życie. Przez cały rejs będę cię karmił, będę ci dawał radość, a ty będziesz mi dawać radość. Jeszcze nie wszystko stracone.
Dziewczyna, jeszcze pochlipująca cichym głosem, postanowiła dać sobie jeszcze jedną szansę i poszła z nim na statek. Jak obiecywał, tak zrobił - ukrył ją pod pokładem, raz na jakiś czas podrzucał jej kanapkę, jakiś owoc lub coś do picia, a całe noce spędzali na miłosnych igraszkach. Sielankę przerwał kapitan, który pewnego dnia odkrył kryjówkę dziewczyny.
- Co tu robisz? - zapytał surowo.
- Mam układ z jednym z marynarzy. Zabrał mnie do Ameryki, karmi mnie, a ja mu pozwalam robić ze mną, co chce. Mam nadzieję, że pan go nie ukarze.
- Nie - odpowiedział kapitan - musisz jednak wiedzieć, że jesteś na pokładzie promu Wolin-Świnoujście-Wolin.
- Dlaczego owca ma zawsze smutną minę?
- Bo ma męża barana!
- Bo ma męża barana!
Kiedy spojrzałem na swoje nagie odbicie w lustrze, pomyślałem:
- Za chwilę wypieprzą mnie z tej IKEI.
- Za chwilę wypieprzą mnie z tej IKEI.
Kobieta pyta znajomego mężczyznę:
- Ty pijesz regularnie czy okazjonalnie?
- Ja piję okazjonalnie, a że okazje zdarzają się regularnie to sama rozumiesz...
- Ty pijesz regularnie czy okazjonalnie?
- Ja piję okazjonalnie, a że okazje zdarzają się regularnie to sama rozumiesz...

