Do księdza przychodzi młoda para. Facet pyta księdza:
- To ile kosztuje ślub?
- A na ile wyceniasz przyszłą żonę?
Facet spojrzał na dziewczyna i dał księdzu 100 zł.
Ksiądz również na nią spojrzał i oddał mu 50.
- To ile kosztuje ślub?
- A na ile wyceniasz przyszłą żonę?
Facet spojrzał na dziewczyna i dał księdzu 100 zł.
Ksiądz również na nią spojrzał i oddał mu 50.
Młody koleś miał się właśnie ożenić i pyta dziadka o seks.
Zapytał, jak często powinno się to robić. Dziadek powiedział, że kiedy jesteś młodym małżonkiem, chcesz robić to cały czas i możesz robić to nawet kilka razy dziennie. Potem, zapotrzebowanie zmniejsza się i robisz to raz na tydzień.
A kiedy jesteś starszy, robisz to może z raz na miesiąc. Kiedy jesteś naprawdę stary, masz szczęście, jeśli robisz to raz na rok... może w rocznicę.
Koleś pyta dziadka:
- A jak jest teraz z tobą i babcią?
Dziadek na to:
- Och, mamy tylko seks oralny.
- A co to jest?
- Hm, babcia idzie do swojej sypialni, ja do swojej, potem ona krzyczy:
- Pierdol się! A ja jej odkrzykuję: Ty też się pierdol!
Zapytał, jak często powinno się to robić. Dziadek powiedział, że kiedy jesteś młodym małżonkiem, chcesz robić to cały czas i możesz robić to nawet kilka razy dziennie. Potem, zapotrzebowanie zmniejsza się i robisz to raz na tydzień.
A kiedy jesteś starszy, robisz to może z raz na miesiąc. Kiedy jesteś naprawdę stary, masz szczęście, jeśli robisz to raz na rok... może w rocznicę.
Koleś pyta dziadka:
- A jak jest teraz z tobą i babcią?
Dziadek na to:
- Och, mamy tylko seks oralny.
- A co to jest?
- Hm, babcia idzie do swojej sypialni, ja do swojej, potem ona krzyczy:
- Pierdol się! A ja jej odkrzykuję: Ty też się pierdol!
Wychodzi TIR-ówka z samochodu i na pożegnanie mówi do kierowcy :
- Bądź zdrów...
- Bądź zdrów...
W szpitalu, do pokoju dyżurnego lekarza wpada pielęgniarka:
- Panie doktorze, umarł ten symulant spod trójki!
- Nooo, tym razem mocno przesadził!
- Panie doktorze, umarł ten symulant spod trójki!
- Nooo, tym razem mocno przesadził!
Do klasztoru przychodzi nowy młody mnich. Starszy mnich oprowadza go po
klasztorze i opowiada:
- Tu jest biblioteka. Możesz z niej korzystać, kiedy tylko zechcesz, tylko nie w czwartek.
Idą do sauny.
- Tu jest nasza sauna. Możesz z niej korzystać, kiedy tylko zechcesz, tylko nie w czwartek.
Idą do stołówki.
- Tu jest nasza stołówka. Możesz tu przychodzić, kiedy tylko zechcesz i jeść ile chcesz, tylko nie w czwartek.
Obeszli cały klasztor i młody mnich dowiedział się, że wszędzie będzie mógł przychodzić, za wyjątkiem czwartku. Na koniec stary mnich przyprowadza młodego na strych, a tam szafa. Stary mnich otwiera ją, a ze środka wystaje czyjaś d*pa.
- Tu jest d*pa. Możesz tu przychodzić, kiedy zechcesz i robić co zechcesz, tylko nie w czwartek.
- Wszystko super, ale dlaczego tych wszystkich rzeczy nie mogę robić akurat w czwartek?
- Bo w czwartek masz dyżur w szafie.
klasztorze i opowiada:
- Tu jest biblioteka. Możesz z niej korzystać, kiedy tylko zechcesz, tylko nie w czwartek.
Idą do sauny.
- Tu jest nasza sauna. Możesz z niej korzystać, kiedy tylko zechcesz, tylko nie w czwartek.
Idą do stołówki.
- Tu jest nasza stołówka. Możesz tu przychodzić, kiedy tylko zechcesz i jeść ile chcesz, tylko nie w czwartek.
Obeszli cały klasztor i młody mnich dowiedział się, że wszędzie będzie mógł przychodzić, za wyjątkiem czwartku. Na koniec stary mnich przyprowadza młodego na strych, a tam szafa. Stary mnich otwiera ją, a ze środka wystaje czyjaś d*pa.
- Tu jest d*pa. Możesz tu przychodzić, kiedy zechcesz i robić co zechcesz, tylko nie w czwartek.
- Wszystko super, ale dlaczego tych wszystkich rzeczy nie mogę robić akurat w czwartek?
- Bo w czwartek masz dyżur w szafie.
W przedziale sypialnym rabin przygotowuje się do nocy.
Na piętrowym łóżku młody człowiek już prawie gotowy do snu, pyta rabina:
- Może mi rabbi powiedzieć, która godzina?
Rabbin nie mówiąc ani słowa gasi światło, kładzie się na swoje miejsce i zasypia.
Rano pociąg dojeżdża do Charkowa. Rabin i młody człowiek przygotowują się do wyjścia.
Rabin patrzy na swój zegarek i mówi:
- Młody człowieku! Pytaliście się mnie wczoraj, która godzina. Jest wpół do dziewiątej.
- A dlaczego mi wczoraj Pan nie odpowiedział, rabinie?
- Gdybym Panu wczoraj odpowiedział, to by się pan zapytał, dokąd jadę.
I gdybym odpowiedział, że do Charkowa, to byś Pan powiedział, że też jedziesz do Charkowa.
I że nie masz Pan noclegu. A ja, człowiek dobry z natury bym Pana zaprosił do siebie.
A mam córkę na wydaniu. I byś się Pan pewnie jej spodobał. I musiałbyś się Pan z nią ożenić.
- No i co w tym strasznego?
- Tak sobie pomyślałem - po ch*j mi zięć bez zegarka?
Na piętrowym łóżku młody człowiek już prawie gotowy do snu, pyta rabina:
- Może mi rabbi powiedzieć, która godzina?
Rabbin nie mówiąc ani słowa gasi światło, kładzie się na swoje miejsce i zasypia.
Rano pociąg dojeżdża do Charkowa. Rabin i młody człowiek przygotowują się do wyjścia.
Rabin patrzy na swój zegarek i mówi:
- Młody człowieku! Pytaliście się mnie wczoraj, która godzina. Jest wpół do dziewiątej.
- A dlaczego mi wczoraj Pan nie odpowiedział, rabinie?
- Gdybym Panu wczoraj odpowiedział, to by się pan zapytał, dokąd jadę.
I gdybym odpowiedział, że do Charkowa, to byś Pan powiedział, że też jedziesz do Charkowa.
I że nie masz Pan noclegu. A ja, człowiek dobry z natury bym Pana zaprosił do siebie.
A mam córkę na wydaniu. I byś się Pan pewnie jej spodobał. I musiałbyś się Pan z nią ożenić.
- No i co w tym strasznego?
- Tak sobie pomyślałem - po ch*j mi zięć bez zegarka?
Zima jest jak kobieta: pięknie wygląda na zdjęciach, ale w rzeczywistości wkurza już od samego rana...
Dzisiaj przed pracą w stałem w kolejce do kasy w sklepie.
Starszy pan przede mną trzymał chleb, masło i kilka plasterków wędliny.
Sprzedawca: - 17,20 zł.
Pan odliczał drobne, przeliczał je kilka razy, w końcu powiedział cicho:
- To może zostawię masło, dzisiaj tylko chleb?
Za nim jeszcze młoda dziewczyna.
- Proszę nie zabierać. Ja zapłacę.
Starszy pan spojrzał zaskoczony. W oczach ogromne wzruszenie.
- Dziękuję, dziecko? dawno nikt nie był dla mnie taki dobry.
Dziewczyna tylko kiwnęła głową i powiedziała:
- Może kiedyś ktoś zrobi to samo dla mnie.
Kasjerka się uśmiechnęła. Kilka osób w kolejce nagle przestało się spieszyć.
Nikt nic nie powiedział, ale wszyscy poczuli, że byli świadkami czegoś ważnego.
Krótką ciszę przerwał starszy pan, który zwrócił się do kasjerki:
- A wie pani co? To w takim razie wezmę jeszcze pół litra Żołądkowej.
Starszy pan przede mną trzymał chleb, masło i kilka plasterków wędliny.
Sprzedawca: - 17,20 zł.
Pan odliczał drobne, przeliczał je kilka razy, w końcu powiedział cicho:
- To może zostawię masło, dzisiaj tylko chleb?
Za nim jeszcze młoda dziewczyna.
- Proszę nie zabierać. Ja zapłacę.
Starszy pan spojrzał zaskoczony. W oczach ogromne wzruszenie.
- Dziękuję, dziecko? dawno nikt nie był dla mnie taki dobry.
Dziewczyna tylko kiwnęła głową i powiedziała:
- Może kiedyś ktoś zrobi to samo dla mnie.
Kasjerka się uśmiechnęła. Kilka osób w kolejce nagle przestało się spieszyć.
Nikt nic nie powiedział, ale wszyscy poczuli, że byli świadkami czegoś ważnego.
Krótką ciszę przerwał starszy pan, który zwrócił się do kasjerki:
- A wie pani co? To w takim razie wezmę jeszcze pół litra Żołądkowej.
W klasie Jasia była wizytacja na lekcji przyrody. Pani przygotowała sobie tablice ze zdjęciami różnych warzyw.
- No, które z was, dzieci, powie mi jak nazywa się to warzywo? - zapytała pani i nachyliła się żeby pokazać na tablicę z pomidorem. Kiedy tak się nachyliła spódnica uniosła jej się nieco do góry...
- Ale d*pa! - powiedział dyrektor do wizytatora.
Wstaje Jasio i mówi:
- Ja wiem! To jest d*pa.
- Jasiu, jak ty się wyrażasz, natychmiast marsz do dyrektora!
A Jasio podchodzi do dyrektora i mówi:
- Jak nie umiesz to nie podpowiadaj!
- No, które z was, dzieci, powie mi jak nazywa się to warzywo? - zapytała pani i nachyliła się żeby pokazać na tablicę z pomidorem. Kiedy tak się nachyliła spódnica uniosła jej się nieco do góry...
- Ale d*pa! - powiedział dyrektor do wizytatora.
Wstaje Jasio i mówi:
- Ja wiem! To jest d*pa.
- Jasiu, jak ty się wyrażasz, natychmiast marsz do dyrektora!
A Jasio podchodzi do dyrektora i mówi:
- Jak nie umiesz to nie podpowiadaj!
Mieszkam w akademiku. W zeszłym tygodniu moi rodzice wpadli z rana z niezapowiedzianą wizytą. Mój współlokator, w ramach żartu, tuż po ich wejściu podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek i powiedział:
- Dzięki za wczoraj, ogierze...
I wyszedł.
- Dzięki za wczoraj, ogierze...
I wyszedł.
Grupa plemników zaiwania do przodu długim tunelem. Nagle z naprzeciwka coś się wyłania.
- Cześć! Jesteśmy plemniki i szukamy jajeczka - powiedziały plemniki.
- Cześć! Jestem kupa. I chyba mam dla was złą wiadomość...
- Cześć! Jesteśmy plemniki i szukamy jajeczka - powiedziały plemniki.
- Cześć! Jestem kupa. I chyba mam dla was złą wiadomość...
- A teraz, ile palców?
- Wie pan, panie doktorze, nie tak wyobrażałem sobie badanie prostaty...
- Wie pan, panie doktorze, nie tak wyobrażałem sobie badanie prostaty...
Synek do tatusia: - Tatusiu, zrób, żeby słoniki biegały.
- Syneczku, słoniki są zmęczone.
- Tatusiu, błagam, zrób, żeby słoniki biegały.
- Syneczku, słoniki są naprawdę bardzo zmęczone. Cały dzień biegały na twoją prośbę.
- Tatusiu proszę! Proszę ostatni raz.
- No dobra, ale na dzisiaj ostatni raz, bo słoniki padną!
- Kooompaniaaaaa! Maski włóż! 3 okrążenia dookoła poligonu!
- Syneczku, słoniki są zmęczone.
- Tatusiu, błagam, zrób, żeby słoniki biegały.
- Syneczku, słoniki są naprawdę bardzo zmęczone. Cały dzień biegały na twoją prośbę.
- Tatusiu proszę! Proszę ostatni raz.
- No dobra, ale na dzisiaj ostatni raz, bo słoniki padną!
- Kooompaniaaaaa! Maski włóż! 3 okrążenia dookoła poligonu!
Dawniej klient w salonie samochodowym oglądając model z silnikiem spalinowym pytał sprzedawcę:
- Ile pali?
Teraz oglądając auto elektryczne pyta:
- Jak długo się pali?
- Ile pali?
Teraz oglądając auto elektryczne pyta:
- Jak długo się pali?
- Rozmawiają dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jakosik nazywo... ugryź - nie, nie ugryź! Uzar - nie, nie uzar. A! Wim - UJOT!
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jakosik nazywo... ugryź - nie, nie ugryź! Uzar - nie, nie uzar. A! Wim - UJOT!

