W Kołobrzegu na deptaku apetyczna dziewczyna wchodzi na automatyczną wagę, wrzuca monetę... i z niezadowoleniem ogląda wydrukowany wynik. Zdejmuje wiatrówkę i pantofle, znowu wrzuca monetę - znów niezadowolona z wyniku. Zdejmuje bluzkę - wynik ważenia znowu niezadowalający.
Stoi tak niezdecydowana na tej wadze - co by tu jeszcze? Podchodzi przyglądający się temu facet i wręczając jej garść monet, mówi:
- Niech pani kontynuuje - ja stawiam!
Stoi tak niezdecydowana na tej wadze - co by tu jeszcze? Podchodzi przyglądający się temu facet i wręczając jej garść monet, mówi:
- Niech pani kontynuuje - ja stawiam!
Rozmawia dwóch przyjaciół o polityce na świecie:
- Co tam nowego?
- NATO prowadzi wojnę z Rosją.
- I jak wygląda sytuacja?
- Rosja straciła kilka tysięcy żołnierzy, w tym elitarne oddziały VDV, ponad setkę helikopterów i samolotów, kilkaset wozów opancerzonych i czołgów, trzy jednostki pływające, wymienialność waluty, Ikeę i McDonalda, a w perspektywie paru tygodni grozi jej bankructwo.
- A jak wygląda sytuacja NATO?
- A NATO jeszcze nie wkroczyło.
- Co tam nowego?
- NATO prowadzi wojnę z Rosją.
- I jak wygląda sytuacja?
- Rosja straciła kilka tysięcy żołnierzy, w tym elitarne oddziały VDV, ponad setkę helikopterów i samolotów, kilkaset wozów opancerzonych i czołgów, trzy jednostki pływające, wymienialność waluty, Ikeę i McDonalda, a w perspektywie paru tygodni grozi jej bankructwo.
- A jak wygląda sytuacja NATO?
- A NATO jeszcze nie wkroczyło.
W autobusie za Kowalskim stanął facet i szepcze:
- Rogacz, rogacz...
- Sytuacja się powtórzyła kilka razy. W końcu Kowalski pyta się żony:
- Czy ty mnie zdradzasz? Bo już o tym mówią na mieście...
- To jakieś żarty. Nie przejmuj się kochanie. Na drugi dzień Kowalski jedzie autobusem, a facet szepcze:
- Rogacz, a w dodatku skarżypyta.
- Rogacz, rogacz...
- Sytuacja się powtórzyła kilka razy. W końcu Kowalski pyta się żony:
- Czy ty mnie zdradzasz? Bo już o tym mówią na mieście...
- To jakieś żarty. Nie przejmuj się kochanie. Na drugi dzień Kowalski jedzie autobusem, a facet szepcze:
- Rogacz, a w dodatku skarżypyta.
- Wierzy pan w reinkarnację?
- Nie bardzo mi się podoba początek tej rozmowy, panie doktorze.
- Nie bardzo mi się podoba początek tej rozmowy, panie doktorze.
Do lekarza przychodzi lekko jebnięty facet - ciągle klaszcze, non stop napieprza w te łapy, a jak już przestanie to znowu zaczyna:
- Dlaczego pan tak klaszcze jak zjeb?
- Lwy odstraszam.
- Ale tu nie ma lwów...
- No właśnie, bo to działa.
- Dlaczego pan tak klaszcze jak zjeb?
- Lwy odstraszam.
- Ale tu nie ma lwów...
- No właśnie, bo to działa.
- Jak masz na imię?
- Roman
- A ja Zosia. Chcesz uprawiać wirtualny sex?
- Tak!
- Powoli się rozbieram i zaczynam tańczyć...
- Mmmm!
- Biorę w ręce swoje piersi... jak tam twój mały przyjaciel?
- Andrzej? A w porządku. Samochód kupił. Czemu pytasz?
- Roman
- A ja Zosia. Chcesz uprawiać wirtualny sex?
- Tak!
- Powoli się rozbieram i zaczynam tańczyć...
- Mmmm!
- Biorę w ręce swoje piersi... jak tam twój mały przyjaciel?
- Andrzej? A w porządku. Samochód kupił. Czemu pytasz?
Zaczaił się wilk na czerwonego kapturka. Gdy dziewczynka nadeszła, wilk rzucił się na nią i ją zgwałcił. Spodobało mu się, to ją zgwałcił jeszcze raz, i jeszcze raz.
Po kilku następnych razach pada wycieńczony obok Kapturka. Czerwony Kapturek unosi się na łokciach i spokojnie pyta:
- Wilku, masz ty chociaż zaświadczenie, że nie jesteś chory na Aids?
- Pewnie, że mam!
- No to możesz wyrzucić.
Po kilku następnych razach pada wycieńczony obok Kapturka. Czerwony Kapturek unosi się na łokciach i spokojnie pyta:
- Wilku, masz ty chociaż zaświadczenie, że nie jesteś chory na Aids?
- Pewnie, że mam!
- No to możesz wyrzucić.
- Kiedy uprawiałeś najlepszy seks w swoim życiu?
- Pamiętasz dzień, w którym się poznaliśmy?
- Tak!
- No to jakoś tydzień wcześniej...
- Pamiętasz dzień, w którym się poznaliśmy?
- Tak!
- No to jakoś tydzień wcześniej...
To chłopiec! - krzyknąłem ze łzami w oczach - nie mogę w to uwierzyć, to chłopiec! - krzyczałem biegnąc dalej.
I to właśnie był moment, w którym postanowiłem nie przyjeżdzać więcej do Tajlandii.
I to właśnie był moment, w którym postanowiłem nie przyjeżdzać więcej do Tajlandii.
Złapał wilk zająca.
- Proszę, proooszę wilku, nie zabijaj mnie. Zrobię, co zechcesz!
- To zrób mi loda!
- Nie umiem...
- Rób loda!
- Kiedy nie umiem...
- To rób tak jak umiesz!
- Chrup, chrup, chrup!
- Proszę, proooszę wilku, nie zabijaj mnie. Zrobię, co zechcesz!
- To zrób mi loda!
- Nie umiem...
- Rób loda!
- Kiedy nie umiem...
- To rób tak jak umiesz!
- Chrup, chrup, chrup!
Nauczycielka pyta się klasy:
Dzieci kto w waszej rodzinie jest najstarszy?
- U mnie dziadek
- W mojej rodzinie babcia
- Pra-pra-pra-pra babcia.
- To niemożliwe!
- Dla-dla-dla-czego?
Dzieci kto w waszej rodzinie jest najstarszy?
- U mnie dziadek
- W mojej rodzinie babcia
- Pra-pra-pra-pra babcia.
- To niemożliwe!
- Dla-dla-dla-czego?
Henryk ma 95 lat i mieszka w domu starców.
Każdego wieczoru, po kolacji Henryk wychodził do ogrodu, siadał na swoim ulubionym fotelu i wspominał swoje życie. Pewnego wieczoru, 87-letnia Stefania spotkała go w ogrodzie. Przysiadła się i zaczęli rozmawiać. Po krótkiej konwersacji Henryk zwraca się do Stefanii z pytaniem:
-Wiesz o czym już całkiem zapomniałem?
-O czym?
-O seksie.
-Ty stary pierniku! Nie stanąłby ci nawet gdybyś miał przyłożony pistolet do głowy!
-Wiem ale było by miło gdyby ktoś potrzymał go chociaż w ręce.
I Stefania zgodziła się. Rozpięła Henrykowi rozporek i wzięła jego pomarszczonego fi**ka do ręki. Od tego czas co wieczór spotykali się w ogrodzie. Jednak pewnego dnia Stefania nie zastała Henryka w umówionym miejscu. Zaniepokojona (wszak w tym wieku o wypadek łatwo) poczęła go szukać. Znalazła Henryka w najdalszym kacie ogrodu a jego fi**ka trzymała w ręku 89-letnia Zofia. Stefania nie wytrzymała i krzyknęła ze łzami w oczach:
-Ty rozpustniku! Co takiego ma ta lafirynda czego ja nie mam?!
-Parkinsona...
Każdego wieczoru, po kolacji Henryk wychodził do ogrodu, siadał na swoim ulubionym fotelu i wspominał swoje życie. Pewnego wieczoru, 87-letnia Stefania spotkała go w ogrodzie. Przysiadła się i zaczęli rozmawiać. Po krótkiej konwersacji Henryk zwraca się do Stefanii z pytaniem:
-Wiesz o czym już całkiem zapomniałem?
-O czym?
-O seksie.
-Ty stary pierniku! Nie stanąłby ci nawet gdybyś miał przyłożony pistolet do głowy!
-Wiem ale było by miło gdyby ktoś potrzymał go chociaż w ręce.
I Stefania zgodziła się. Rozpięła Henrykowi rozporek i wzięła jego pomarszczonego fi**ka do ręki. Od tego czas co wieczór spotykali się w ogrodzie. Jednak pewnego dnia Stefania nie zastała Henryka w umówionym miejscu. Zaniepokojona (wszak w tym wieku o wypadek łatwo) poczęła go szukać. Znalazła Henryka w najdalszym kacie ogrodu a jego fi**ka trzymała w ręku 89-letnia Zofia. Stefania nie wytrzymała i krzyknęła ze łzami w oczach:
-Ty rozpustniku! Co takiego ma ta lafirynda czego ja nie mam?!
-Parkinsona...
Facet siedzi w pubie i wypija szóste piwo. Myśli sobie: "Muszę stąd wyjść, zanim za bardzo się upiję". Próbuje wstać - nie może, upada z powrotem na siedzenie. Myśli: "Potrzebuję kolejnego piwa, żeby odzyskać równowagę. Potem wstanę". Wypił jeszcze kilka, potem jeszcze raz to samo, znów próbował wstać. Opiera się o bar, ale nie czuje nóg i upada.
Ale potem gwałtownie podniósł się rękami ale upadł, na brzuch, na podłogę. Zrezygnowany, doczołgał się więc do domu.
Rano budzi go wściekła żona i krzyczy:
- Ty draniu, znowu się wczoraj upiłeś!
A on nic nie pamięta, boli go głowa, nic nie rozumie:
- Dlaczego tak myślisz?
A ona mu:
- Znowu zostawiłeś wózek inwalidzki.
Ale potem gwałtownie podniósł się rękami ale upadł, na brzuch, na podłogę. Zrezygnowany, doczołgał się więc do domu.
Rano budzi go wściekła żona i krzyczy:
- Ty draniu, znowu się wczoraj upiłeś!
A on nic nie pamięta, boli go głowa, nic nie rozumie:
- Dlaczego tak myślisz?
A ona mu:
- Znowu zostawiłeś wózek inwalidzki.
- Czym się różni biała kobieta od czarnej?
- Biała jest na okładce CKM a czarna na okładce National Geografic....
- Biała jest na okładce CKM a czarna na okładce National Geografic....
- Co musi się zmienić, żeby polskie drogi odpowiadały normom europejskim?
- Normy europejskie...
- Normy europejskie...

