Mąż i żona jadą wiejską drogą do znajomych.
Wjechali w błoto i samochód ugrzązł.
Po kilku minutach bezowocnych prób wyciągnięcia go
spostrzegli młodego rolnika z parą koni.
Rolnik zatrzymał się i zaoferował pomoc za 200 złotych.
Mąż się zgodził i po chwili samochód mógł jechać dalej.
Rolnik mówi do męża:
- Wie pan, dzisiaj wyciągnąłem już 11 samochodów z tego błota.
Facet patrzy z niedowierzaniem na pole i pyta:
- A kiedy ma pan czas, żeby zaorać pole? W nocy?
- Nie - mówi młody rolnik - w nocy to ja leję wodę w dziury.
Wjechali w błoto i samochód ugrzązł.
Po kilku minutach bezowocnych prób wyciągnięcia go
spostrzegli młodego rolnika z parą koni.
Rolnik zatrzymał się i zaoferował pomoc za 200 złotych.
Mąż się zgodził i po chwili samochód mógł jechać dalej.
Rolnik mówi do męża:
- Wie pan, dzisiaj wyciągnąłem już 11 samochodów z tego błota.
Facet patrzy z niedowierzaniem na pole i pyta:
- A kiedy ma pan czas, żeby zaorać pole? W nocy?
- Nie - mówi młody rolnik - w nocy to ja leję wodę w dziury.
Dobrze im tak - powiedział ksiądz proboszcz, wracając po ślubie z kościoła.
Jedną z niewyjaśnionych tajemnic tego świata jest to, w jaki sposób 6 czekoladek może zmienić się w 6 kilogramów nadwagi u kobiety.
Zatrzymał policjant samochód do kontroli. Kierowca zdziwiony pyta:
- Dlaczego zostałem zatrzymany skoro jechałem z właściwą prędkością a pasy bezpieczeństwa zapięte?
- Ale przewożąc z tyłu psa powinien pan mieć specjalną siatkę!
- Panie władzo przecież to pluszak!
- Ja tam wszystkich ras nie znam... Płaci pan tysiąc złotych albo sprawę kierujemy do sądu.
- Dlaczego zostałem zatrzymany skoro jechałem z właściwą prędkością a pasy bezpieczeństwa zapięte?
- Ale przewożąc z tyłu psa powinien pan mieć specjalną siatkę!
- Panie władzo przecież to pluszak!
- Ja tam wszystkich ras nie znam... Płaci pan tysiąc złotych albo sprawę kierujemy do sądu.
Inspekcja BHP w stolarni.
Jeden z inspektorów cały czas wytyka stolarzom brak zachowania należytych zasad bezpieczeństwa.
W końcu jeden z majstrów zdenerwowany mówi do gościa:
- Co mi pan będziesz pier*olił jakieś farmazony.
Dziesięć lat tu pracuję i robotę na maszynie znam jak swoje trzy palce.
Jeden z inspektorów cały czas wytyka stolarzom brak zachowania należytych zasad bezpieczeństwa.
W końcu jeden z majstrów zdenerwowany mówi do gościa:
- Co mi pan będziesz pier*olił jakieś farmazony.
Dziesięć lat tu pracuję i robotę na maszynie znam jak swoje trzy palce.
Czym się różni mieszkaniec starożytnej Sparty od Polaka w Polskim Ładzie?
- Ten pierwszy myślał: Z tarczą, albo na tarczy!, a drugi kombinuje: Starczy, albo nie starczy?
- Ten pierwszy myślał: Z tarczą, albo na tarczy!, a drugi kombinuje: Starczy, albo nie starczy?
Światem rządzi miłość.
Ja, na przykład, kocham wypić.
Ja, na przykład, kocham wypić.
Na dyskotece Jasio podchodzi do siedzącej przy stole dziewczynki i pyta:
- Zatańczysz?
- Tak, chętnie.
- Dobrze, bo nie mam gdzie usiąść.
- Zatańczysz?
- Tak, chętnie.
- Dobrze, bo nie mam gdzie usiąść.
Alkoholowi mówię stanowcze: Czemu nie?!
Rozmawiają dwaj starsi panowie z brzuszkami:
- Podobno codziennie intensywnie uprawiasz gimnastykę?
- To prawda.
- A możesz już dotknąć swoją prawą ręką lewą nogę?
- Jeszcze nie, ale już zaczynam ją widzieć.
- Podobno codziennie intensywnie uprawiasz gimnastykę?
- To prawda.
- A możesz już dotknąć swoją prawą ręką lewą nogę?
- Jeszcze nie, ale już zaczynam ją widzieć.
Żona: Po świętach zaczynamy ćwiczyć.
Mąż: Po świętach zaczynamy ćwiczyć.
Ż: Po świętach zaczynamy dietę.
M: Po świętach zaczynamy dietę.
Ż: Po świętach spalamy kalorie.
M: Po świętach spalamy kalorie.
Ż: Po świętach nie pijemy alkoholu!
M: Po świętach zaczynamy ćwiczyć!
Mąż: Po świętach zaczynamy ćwiczyć.
Ż: Po świętach zaczynamy dietę.
M: Po świętach zaczynamy dietę.
Ż: Po świętach spalamy kalorie.
M: Po świętach spalamy kalorie.
Ż: Po świętach nie pijemy alkoholu!
M: Po świętach zaczynamy ćwiczyć!
Przyjechali rodzice chłopaka do rodziców dziewczyny w swaty. Gospodarze zachwalają:
- Nasza córka i gotować może i prać i dzieci rodzić...
- O, to świetnie się dobrali, bo nasz syn tylko je, brudzi i bzyka...
- Nasza córka i gotować może i prać i dzieci rodzić...
- O, to świetnie się dobrali, bo nasz syn tylko je, brudzi i bzyka...
W publicznej toalecie kabinki oddzielone są tylko cieńką ścianką, od dołu i góry szeroki prześwit.
W sumie wszystko słychać, co się dzieje obok.
W jednej z kabin słychać rozpaczliwe:
- Aaaaaaaaaaaeeeeeeeeeeee!
W drugiej również rozlega się donośne:
- Eeee, eeee, eeee, eeee, eeee...
Znów z pierwszej:
- Aaaaaaeeeeeeeeeeeeeeeee!
Druga kabina odpowiada:
- Eeee, eeee, eeee, eeee....
W pierwszej:
- Aeeeeee... Plum!
Z drugiej:
- O, gratuluję!
Pierwsza:
- Nie ma czego, to mój smartfon.
W sumie wszystko słychać, co się dzieje obok.
W jednej z kabin słychać rozpaczliwe:
- Aaaaaaaaaaaeeeeeeeeeeee!
W drugiej również rozlega się donośne:
- Eeee, eeee, eeee, eeee, eeee...
Znów z pierwszej:
- Aaaaaaeeeeeeeeeeeeeeeee!
Druga kabina odpowiada:
- Eeee, eeee, eeee, eeee....
W pierwszej:
- Aeeeeee... Plum!
Z drugiej:
- O, gratuluję!
Pierwsza:
- Nie ma czego, to mój smartfon.
Telefon.
- Część, księżniczko, jak się masz?
- Tu jej chłopak.
- Cześć chłopaku. Jak się ma nasza księżniczka?
- Część, księżniczko, jak się masz?
- Tu jej chłopak.
- Cześć chłopaku. Jak się ma nasza księżniczka?
- Rząd nam załatwił, że niedługo paliwo będzie po 5 zł .
- To super....
- Ale za pół litra.
- To super....
- Ale za pół litra.

