- Szczerze, Wysoki Sądzie, nie miałem pojęcia ile ona ma lat.
Ten czarny makijaż dookoła oczu był mylący.
- Nie to jest przedmiotem sprawy.
Proszą pamiętać, że nie jest pan oskarżony o seks z nieletnią, tylko o seks z pandą.
Ten czarny makijaż dookoła oczu był mylący.
- Nie to jest przedmiotem sprawy.
Proszą pamiętać, że nie jest pan oskarżony o seks z nieletnią, tylko o seks z pandą.
Dwóch kumpli przy piwie:
- Podobno niedawno się ożeniłeś?
- Tak.
- Nooo, to teraz już wiesz, czym jest prawdziwe szczęście.
- Tak wiem - ale już jest za późno...
- Podobno niedawno się ożeniłeś?
- Tak.
- Nooo, to teraz już wiesz, czym jest prawdziwe szczęście.
- Tak wiem - ale już jest za późno...
Profesor do studenta na egzaminie:
- Proszę pana, czy pan w ogóle chce skończyć studia?
- Tak panie profesorze.
- No to właśnie pan je skończył.
- Proszę pana, czy pan w ogóle chce skończyć studia?
- Tak panie profesorze.
- No to właśnie pan je skończył.
Ksiądz po kolędzie puka do drzwi, otwiera mu rozbawiony facet.
- Ooo, ksiądz Stanisław! Zapraszamy do środka!
Z tyłu słychać śmiechy i ksiądz zauważa panienkę z zawiązanymi oczami wkładającą rękę w majtki facetom stojącym w kółko, zgadującą po rozmiarze i kształcie ich imiona. Ksiądz zgorszony mówi:
- Drogi panie, ja tu jestem po kolędzie i do takiej imprezy nie pasuję...
- Nonsens - mówi gospodarz domu - gramy dopiero 15 minut, a imię "ksiądz Stanisław" padło już cztery razy.
- Ooo, ksiądz Stanisław! Zapraszamy do środka!
Z tyłu słychać śmiechy i ksiądz zauważa panienkę z zawiązanymi oczami wkładającą rękę w majtki facetom stojącym w kółko, zgadującą po rozmiarze i kształcie ich imiona. Ksiądz zgorszony mówi:
- Drogi panie, ja tu jestem po kolędzie i do takiej imprezy nie pasuję...
- Nonsens - mówi gospodarz domu - gramy dopiero 15 minut, a imię "ksiądz Stanisław" padło już cztery razy.
Dwóch facetów rozmawia w klinice odwykowej.
- Jak tu trafiłeś?
- Napiłem się, żona wróciła w nocy i wziąłem ją za włamywacza ... Chłopie! Jak ona krzyczała! Jak się wyrywała!
- Ja podobnie. Napiłem się, w nocy wszedł włamywacz i wziąłem go za żonę ... Chłopie! Jak on krzyczał! Jak się wyrywał!
- Jak tu trafiłeś?
- Napiłem się, żona wróciła w nocy i wziąłem ją za włamywacza ... Chłopie! Jak ona krzyczała! Jak się wyrywała!
- Ja podobnie. Napiłem się, w nocy wszedł włamywacz i wziąłem go za żonę ... Chłopie! Jak on krzyczał! Jak się wyrywał!
Marian wybrał się raz do restauracji w towarzystwie Szkota.
Zjedli dobry obiad i gawędzą. Szkot mówi:
- Naucz mnie jakiegoś zdania po polsku.
- W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie...
- To za trudne. Daj coś łatwiejszego.
- Dobra, to krzyknij głośno: Kelner, rachunek proszę!
Szkot:
- W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie...
Zjedli dobry obiad i gawędzą. Szkot mówi:
- Naucz mnie jakiegoś zdania po polsku.
- W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie...
- To za trudne. Daj coś łatwiejszego.
- Dobra, to krzyknij głośno: Kelner, rachunek proszę!
Szkot:
- W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie...
- Jasiu, przeczytałeś trylogię Sienkiewicza?
- To trza było przeczytać?
- Tak, na dzisiaj.
- Kurna, a ja przepisałem...
- To trza było przeczytać?
- Tak, na dzisiaj.
- Kurna, a ja przepisałem...
- Dziadku, chcesz obejrzeć ze mną mecz?
- A kto gra?
- Austria - Węgry.
- A przeciwko komu?
- A kto gra?
- Austria - Węgry.
- A przeciwko komu?
Reporter pyta ruska:
- Jak się panu żyje w rosji?
- Nie mogę narzekać.
- Jak się panu żyje w rosji?
- Nie mogę narzekać.
- Sąsiedzie mógłbyś trochę ciszej kochać się z żoną.
- Ale ja tak głośno sapię jak buty zakładam...
- Ale ja tak głośno sapię jak buty zakładam...
Wielu mężczyzn zawdzięcza swój sukces pierwszej żonie, a swą drugą żonę - sukcesowi.
Żona przegląda kobiecą prasę. Nagle z przerażeniem zrywa się z fotela i biegnie do męża:
- Kochanie, czy Ty wiesz ile trzeba biegać, żeby spalić jednego pączka?!
Mąż leniwie odrywa wzrok od telewizora, a gębę od piwa:
- A po jakiego diabła palić pączki?!
- Kochanie, czy Ty wiesz ile trzeba biegać, żeby spalić jednego pączka?!
Mąż leniwie odrywa wzrok od telewizora, a gębę od piwa:
- A po jakiego diabła palić pączki?!
Zdenerwowana kobieta biega po plaży z synkiem, aż w końcu zwraca się do dziecka:
- Teraz przypomnij sobie, w którym miejscu byłeś, gdy zacząłeś zakopywać tatusia.
- Teraz przypomnij sobie, w którym miejscu byłeś, gdy zacząłeś zakopywać tatusia.
- Dzień dobry, jest Marysia?
- Dzień dobry. Słyszałem, że zabierasz moją córkę na walentynkową randkę.
- Tak, proszę pana.
- Gdzie zamierzasz ją wziąć?
- W samochodzie.
- Dzień dobry. Słyszałem, że zabierasz moją córkę na walentynkową randkę.
- Tak, proszę pana.
- Gdzie zamierzasz ją wziąć?
- W samochodzie.
Przychodzi nauczyciel do lekarza:
- Panie doktorze, co mi dolega? Wchodzę do klasy, zaczynam sprawdzać obecność i zasypiam.
- Myślę - odpowiada lekarz - że to od liczenia baranów...
- Panie doktorze, co mi dolega? Wchodzę do klasy, zaczynam sprawdzać obecność i zasypiam.
- Myślę - odpowiada lekarz - że to od liczenia baranów...

