- Królik, dlaczego ty zawsze do babskiego kiblu chodzisz?
- Bo w męskim nie dostaję do pisuaru.
- A w damskim dostajesz?
- W damskim nie ma pisuarów.
- To gdzie lejesz?
- Na podłogę.
- Bo w męskim nie dostaję do pisuaru.
- A w damskim dostajesz?
- W damskim nie ma pisuarów.
- To gdzie lejesz?
- Na podłogę.
Wchodzi rusek do pubu i mówi:
- Piwo raz.
Kelner przynosi piwo i stawia na tekturowej podkładce.
Rusek piwo wypił a podstawkę zjadł i krzyczy:
- Jesio raz.
Kelner znów przynosi piwo i stawia na tekturowej podkładce.
Rusek znów piwo wypił a podstawkę zjadł i krzyczy:
- Jesio raz.
Kelner przynosi piwo ale bez podkładki.
Rusek patrzy mówi:
- A szto, wafla uże niet?
- Piwo raz.
Kelner przynosi piwo i stawia na tekturowej podkładce.
Rusek piwo wypił a podstawkę zjadł i krzyczy:
- Jesio raz.
Kelner znów przynosi piwo i stawia na tekturowej podkładce.
Rusek znów piwo wypił a podstawkę zjadł i krzyczy:
- Jesio raz.
Kelner przynosi piwo ale bez podkładki.
Rusek patrzy mówi:
- A szto, wafla uże niet?
Przerwa podczas rozprawy w sądzie. Adwokat podchodzi do swego klienta:
- Starałem się, jak mogłem. Już nie wiem jak mógłbym Ci pomóc...
- A może wziąłbyś wszystko na siebie?...
- Starałem się, jak mogłem. Już nie wiem jak mógłbym Ci pomóc...
- A może wziąłbyś wszystko na siebie?...
Jaskiniowiec wezwał do swojej jaskini dentystę, żeby fachowo usunął mu bolącego zęba.
Dentysta wyjmuje z walizki dwie maczugi: małą i dużą. Jaskiniowiec pyta:
- Do czego służy ta mała maczuga?
- Do usunięcia zęba.
- A ta duża?
- To środek uśmierzający ból. Proszę się pochylić i skierować głowę w moją stronę.
Dentysta wyjmuje z walizki dwie maczugi: małą i dużą. Jaskiniowiec pyta:
- Do czego służy ta mała maczuga?
- Do usunięcia zęba.
- A ta duża?
- To środek uśmierzający ból. Proszę się pochylić i skierować głowę w moją stronę.
Nauczycie do ucznia.
- Kim chciałbyś zostać w przyszłości?
- Św. Mikołajem.
- Św. Mikołajem? A dlaczego?
- Bo św. Mikołaj zna wszystkie adresy niegrzecznych dziewczynek.
- Kim chciałbyś zostać w przyszłości?
- Św. Mikołajem.
- Św. Mikołajem? A dlaczego?
- Bo św. Mikołaj zna wszystkie adresy niegrzecznych dziewczynek.
W czasie dyskoteki Jaś podchodzi do Małgosi i pyta:
- Zatańczysz?
- Tak - odpowiada dziewczynka.
- To dobrze, bo nie mam gdzie usiąść.
- Zatańczysz?
- Tak - odpowiada dziewczynka.
- To dobrze, bo nie mam gdzie usiąść.
Rozmowa dwóch osób:
- Ty jesteś ślubnym dzieckiem?
- No tak pół na pół.
- Jak to?
- Bo ojciec jest żonaty, ale matka panna.
- Ty jesteś ślubnym dzieckiem?
- No tak pół na pół.
- Jak to?
- Bo ojciec jest żonaty, ale matka panna.
Ojciec 13-miesięcznych bliźniaków regularnie korzysta z usług prostytutek, żeby się zdrzemnąć.
Niedawno poślubiona panienka udaje się do lekarza na badania.
Przy okazji tychże badań zadaje lekarzowi pytania:
- A co to jest co wisi mojemu mężowi między nogami?
- To jest coś, co nazywamy penisem.
- A co to jest takie czerwono-purpurowe na końcu penisa?
- To jest coś, co nazywamy główką penisa.
- A co to są te dwie okrągłe rzeczy znajdujące się jakieś 35 cm od główki penisa?
- 35 cm? Gratuluję męża, ale u mnie to są pośladki.
Przy okazji tychże badań zadaje lekarzowi pytania:
- A co to jest co wisi mojemu mężowi między nogami?
- To jest coś, co nazywamy penisem.
- A co to jest takie czerwono-purpurowe na końcu penisa?
- To jest coś, co nazywamy główką penisa.
- A co to są te dwie okrągłe rzeczy znajdujące się jakieś 35 cm od główki penisa?
- 35 cm? Gratuluję męża, ale u mnie to są pośladki.
Mężczyzna do kobiety:
- Jest pani trzecią kobietą w ciąży którą dowożę na lotnisko.
- Ale ja nie jestem w ciąży!
- Jeszcze nie dojechaliśmy...
- Jest pani trzecią kobietą w ciąży którą dowożę na lotnisko.
- Ale ja nie jestem w ciąży!
- Jeszcze nie dojechaliśmy...
Żona do męża :
- Wydajesz pieniądze tylko na głupoty ...
- Najwięcej to na Ciebie...
- Wydajesz pieniądze tylko na głupoty ...
- Najwięcej to na Ciebie...
Do niewielkiego sklepu spożywczego wchodzi trzech małych chłopców. Najstarszy z nich mówi do sprzedawcy:
- Poprosę landlynek za tsydzieści grosy.
Sprzedawca niechętnie przekręca głowę i patrzy na słój z landrynkami stojący na najwyższej półce nad kasą.
Bierze drabinę, z trudem wdrapuje się na nią, otwiera słoik, wrzuca do torebki pięć cukierków.
Schodzi, odstawia drabinę, nabija landrynki na kasę, przyjmuje płatność w kilkunastu żółtych monetach.
Wówczas odzywa się młodszy z nich:
- Ja tes poprosę landlynek za tsydzieści grosy.
Sprzedawca patrzy niechętnie na dzieciaka, znów bierze drabinę, wchodzi się na nią głośno sapiąc, otwiera słoik, wrzuca cukierki do torebki...
Nagle zamiera w bezruchu balansując u szczytu drabiny i patrząc na najmłodszego chłopca mówi:
- Jeśli też chcesz landrynek za trzydzieści groszy, to od razu powiedz.
Chłopiec kręci głową, że nie.
Sprzedawca schodzi, odstawia drabinę, nabija landrynki, przyjmuje płatność i pyta najmłodszego chłopca:
- A co Ty byś chciał kupić?
Poplosę landlynek za pindziesiąt glosy!
- Poprosę landlynek za tsydzieści grosy.
Sprzedawca niechętnie przekręca głowę i patrzy na słój z landrynkami stojący na najwyższej półce nad kasą.
Bierze drabinę, z trudem wdrapuje się na nią, otwiera słoik, wrzuca do torebki pięć cukierków.
Schodzi, odstawia drabinę, nabija landrynki na kasę, przyjmuje płatność w kilkunastu żółtych monetach.
Wówczas odzywa się młodszy z nich:
- Ja tes poprosę landlynek za tsydzieści grosy.
Sprzedawca patrzy niechętnie na dzieciaka, znów bierze drabinę, wchodzi się na nią głośno sapiąc, otwiera słoik, wrzuca cukierki do torebki...
Nagle zamiera w bezruchu balansując u szczytu drabiny i patrząc na najmłodszego chłopca mówi:
- Jeśli też chcesz landrynek za trzydzieści groszy, to od razu powiedz.
Chłopiec kręci głową, że nie.
Sprzedawca schodzi, odstawia drabinę, nabija landrynki, przyjmuje płatność i pyta najmłodszego chłopca:
- A co Ty byś chciał kupić?
Poplosę landlynek za pindziesiąt glosy!
Wraca mąż do domu, a tam pizgawica, wszystkie drzwi i okna pootwierane! Pyta się żony blondynki:
- Co ty robisz?
- Budyń gotuję!
- Ale czemu wszystkie okna pootwierałaś?!
- No bo na opakowaniu jest napisane: "Gotować w przeciągu 10 minut"
- Co ty robisz?
- Budyń gotuję!
- Ale czemu wszystkie okna pootwierałaś?!
- No bo na opakowaniu jest napisane: "Gotować w przeciągu 10 minut"
Jakie były ostatnie słowa towarzysza Koncuniewa przed popełnieniem samobójstwa?
- Towarzysze! Nie strzelajcie!
- Towarzysze! Nie strzelajcie!
Jasiu mówi do mamusi:
- Mamo, ja chcę kotka na wigilię!
- Nie wydziwiaj, jak zwykle będą dzwonki z karpia w galarecie.
- Mamo, ja chcę kotka na wigilię!
- Nie wydziwiaj, jak zwykle będą dzwonki z karpia w galarecie.

