Wraca facet z delegacji. Wieczorem kładzie się do łóżka. Zaczyna grę wstępną i już ma zaraz wchodzić, kiedy żona podaje mu prezerwatywę i mówi:
- Załóż.
- Jak to załóż? A od kiedy my to w prezerwatywie robimy?
- A kto cię tam wie, co ty na tych delegacjach wyrabiasz!
- Nic nie wyrabiam. A kto cię wie, co ty tu wyrabiasz, jak mnie nie ma!
- No to mówię przecież. Załóż!
- Załóż.
- Jak to załóż? A od kiedy my to w prezerwatywie robimy?
- A kto cię tam wie, co ty na tych delegacjach wyrabiasz!
- Nic nie wyrabiam. A kto cię wie, co ty tu wyrabiasz, jak mnie nie ma!
- No to mówię przecież. Załóż!
- Jaki pan ma plany na nowe tysiąclecie?
- Dość skromne, przez jego większość będę nieżywy.
- Dość skromne, przez jego większość będę nieżywy.
- Ktoś włamał się na moje konto.
- A jakie miałeś hasło?
- Data urodzenia węgierskiej królewny, świętej Kingi.
- Czyli?
- 1234 rok.
- A jakie miałeś hasło?
- Data urodzenia węgierskiej królewny, świętej Kingi.
- Czyli?
- 1234 rok.
Dwóch kumpli siedzi na dworcu. Nagle przejeżdża obcokrajowiec.
- Hi guys, do you speak English? How can I get to the city center?
- Yyy...
- Sprechen Sie Deutsch?
- Yyy...
- Parli italiano?
- Yyy...
- ?Hablan ustedes espanol?
- Yyy...
- Nevermind!
Odjechał.
- Widzisz Stachu? Trzeba było się uczyć języków obcych.
- Niby po co? On zna cztery języki i co? Dogadał się?
- Hi guys, do you speak English? How can I get to the city center?
- Yyy...
- Sprechen Sie Deutsch?
- Yyy...
- Parli italiano?
- Yyy...
- ?Hablan ustedes espanol?
- Yyy...
- Nevermind!
Odjechał.
- Widzisz Stachu? Trzeba było się uczyć języków obcych.
- Niby po co? On zna cztery języki i co? Dogadał się?
- Panie doktorze, mój mąż zaraził się rzeżączką. Co robić? Co robić!?
- A czemu on a sam do mnie nie przyszedł?
- Bo jeszcze o tym nie wie.
- A czemu on a sam do mnie nie przyszedł?
- Bo jeszcze o tym nie wie.
- Cytryna ze smakiem pomidora, pomidor z nutką serową, ser z sokiem z cytryny...
- Kuchnia molekularna?
- Nic podobnego. To nieumyty nóż w domu jak wyjedzie żona.
- Kuchnia molekularna?
- Nic podobnego. To nieumyty nóż w domu jak wyjedzie żona.
Piątoklasista Anton przeczytał po raz piąty bajkę o Czerwonym Kapturku, ale nadal nie była ona zgodna z filmem, który znalazł na laptopie ojca.
Orgietka. Czterech facetów, jedna panna. Jeden facet posuwa pannę z przodu, jeden z tyłu, jeden w paszczu. Czwarty stoi obok i się niecierpliwi. W końcu pyta:
- Hej, może kogoś zmienić?
- Mnie zmień - odpowiada dziewczyna.
- Hej, może kogoś zmienić?
- Mnie zmień - odpowiada dziewczyna.
- Ona mnie wczoraj zdradziła!
- I co z tym zrobisz?
- Zemściłem się tydzień temu!
- I co z tym zrobisz?
- Zemściłem się tydzień temu!
- Słyszałeś? Podobno chcą zmienić nazwę gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy na Wielkiego Niedźwiedzia.
- O, a dlaczego?
- Teraz są mocniejsze teleskopy, niż kiedyś...
- O, a dlaczego?
- Teraz są mocniejsze teleskopy, niż kiedyś...
Idzie ślepiec parkiem a ty nagle przelatuje nad nim ptak i myśli,
- Hehe, nasram na tego frajera, ale będą jaja!
Tak więc ptak przymierza, puszcza bombę, a ślepiec robi unik i gówno ląduje 2 centymetry od niego.
- Osz ty dziadu! Wiem pójdę po kumpla, razem go obsramy
Pomyślał ptak. Tak więc po pięciu minutach wraca z kolegą i mówi:
- O! To ten! Dawaj go Stefan!
No i lecą, namierzają na ślepca, puszczają bomby, a ten znowu uniki skoki robi i go gówno nie trafia
- No co jest?! Dawaj Stefan idziemy po Cześka i Heńka.
Więc po kolejnych pięciu minutach, czworo ptaków próbuje osrać ślepca, a ten znowu się wygina, unika, cuduje po czym żadna kupka go nie trafia.
Jaki z tej historii morał? Ślepy gówno widzi...
- Hehe, nasram na tego frajera, ale będą jaja!
Tak więc ptak przymierza, puszcza bombę, a ślepiec robi unik i gówno ląduje 2 centymetry od niego.
- Osz ty dziadu! Wiem pójdę po kumpla, razem go obsramy
Pomyślał ptak. Tak więc po pięciu minutach wraca z kolegą i mówi:
- O! To ten! Dawaj go Stefan!
No i lecą, namierzają na ślepca, puszczają bomby, a ten znowu uniki skoki robi i go gówno nie trafia
- No co jest?! Dawaj Stefan idziemy po Cześka i Heńka.
Więc po kolejnych pięciu minutach, czworo ptaków próbuje osrać ślepca, a ten znowu się wygina, unika, cuduje po czym żadna kupka go nie trafia.
Jaki z tej historii morał? Ślepy gówno widzi...
W klasie Jasia miała odbyć się wizyta dryektora. Z racji tego, że Jasio był bardzo niegrzeczny i wulgarny, jego wychowawczyni bardzo się bała, że zrobi coś złego przed dryektorem. Dała mu więc wiaderko i łopatkę i zaprowadziła do piaskownicy.
Podczas lekcji dryektor zadawał dzieciom zagadki o zwierzętach.
- Dzieci, jakie zwierzę jest bardzo duże i szybko biega?
- Koń! - Odpowiadają dzieci.
- A co jest małe i tworzy pajęczyny?
- To pająk!
- A co jest małe, zielone i skacze?
W tym momencie Jasio wchodzi do klasy.
- Żaa Żaa - zaczyna Jasiu
- Tak tak Jasiu, dokończ - odpowiada wychowawczyni.
- Żajebali mi wiaderko.
Podczas lekcji dryektor zadawał dzieciom zagadki o zwierzętach.
- Dzieci, jakie zwierzę jest bardzo duże i szybko biega?
- Koń! - Odpowiadają dzieci.
- A co jest małe i tworzy pajęczyny?
- To pająk!
- A co jest małe, zielone i skacze?
W tym momencie Jasio wchodzi do klasy.
- Żaa Żaa - zaczyna Jasiu
- Tak tak Jasiu, dokończ - odpowiada wychowawczyni.
- Żajebali mi wiaderko.
Egzamin z zoologi. Profesor pyta studentki:
- Proszę mi powiedzieć. Dlaczego zwierzęta liżą swoje genitalia?
Studentka wzdycha głośno i odpowiada:
- Bo mogą?
- Proszę mi powiedzieć. Dlaczego zwierzęta liżą swoje genitalia?
Studentka wzdycha głośno i odpowiada:
- Bo mogą?
Warszawa. Skrzyżowanie. Stojącym w korku automobilistom młody chłopak rozdaje ulotki agencji towarzyskiej.
- Młody, a wiesz, że w naszym kraju prostytucja jest zakazana? - pyta jeden z kierowców?
- Tak? A skąd pan przyjechał?
- Młody, a wiesz, że w naszym kraju prostytucja jest zakazana? - pyta jeden z kierowców?
- Tak? A skąd pan przyjechał?
Wielkie miasto, a w mieście płonie wielki wieżowiec, na 59 pietrze są uwięzieni ludzie. Przylatuje superman i woła do nich:
- Skaczcie po kolei a ja was będę łapał!
Bez namysłu wszyscy po kolei zaczęli skakać z wieżowca. Skacze pierwszy człowiek, leci, leci, leci w końcu superman go złapał. Leci następny, leci, leci, leci i tego też superman złapał. Złapał kilku następnych i w końcu skoczył czarny. Leci, leci, leci, leci. Łup! Przywalił o ziemię. Wszyscy się zastanawiają dlaczego superman go nie złapał. Na to Superman woła do ludzi na górze:
- Tych spalonych to mi nie rzucajcie!
- Skaczcie po kolei a ja was będę łapał!
Bez namysłu wszyscy po kolei zaczęli skakać z wieżowca. Skacze pierwszy człowiek, leci, leci, leci w końcu superman go złapał. Leci następny, leci, leci, leci i tego też superman złapał. Złapał kilku następnych i w końcu skoczył czarny. Leci, leci, leci, leci. Łup! Przywalił o ziemię. Wszyscy się zastanawiają dlaczego superman go nie złapał. Na to Superman woła do ludzi na górze:
- Tych spalonych to mi nie rzucajcie!

