Mordor na Domaniewskiej:
Wchodzi nowa pracownica na open-space, widzi trzy puste biurka i pyta:
- A gdzie ci pracownicy?
- Tu siedziała Malwina, poszła na macierzyński pół roku temu. Tu siedziała Natalia, poszła na macierzyński miesiąc temu. A tu siedział Piotrek, poszedł na macierzyński wczoraj.
- Piotrek?! Facet??!!
- Tu nas szefostwo tak jebie, że nawet to go nie uratowało.
Wchodzi nowa pracownica na open-space, widzi trzy puste biurka i pyta:
- A gdzie ci pracownicy?
- Tu siedziała Malwina, poszła na macierzyński pół roku temu. Tu siedziała Natalia, poszła na macierzyński miesiąc temu. A tu siedział Piotrek, poszedł na macierzyński wczoraj.
- Piotrek?! Facet??!!
- Tu nas szefostwo tak jebie, że nawet to go nie uratowało.
O czwartej rano pijany zięć wraca do domu, w przedpokoju "wita" go teściowa z miotłą w ręku.
Zięć się pyta:
- A mama zamiata, czy odlatuje?
Zięć się pyta:
- A mama zamiata, czy odlatuje?
Na przystanku autobusowym siedzi skulona, zmarznięta dziewczynka. Widać, że głodna, więc jeden bogatszy pan zwrócił się do niej z troską:
- Chcesz na pączka?
Dziewczyna ociera zasmarkany nos i pyta:
- A jak to jest na pączka?
- Chcesz na pączka?
Dziewczyna ociera zasmarkany nos i pyta:
- A jak to jest na pączka?
Lew chciał wygłosić coroczne przemówienie. Zebrał więc wszystkie zwierzęta na polanie i zaczął:
- Zebraliśmy się tu po to...
Ale nie dokończył bo gdzieś z tylnych rzędów przedrzeźniała go żaba:
- Żebraliszmy sze tu po to...
Lew rozpoczął jeszcze raz.
- Zebraliśmy się tu po to...
- Żebraliszmy sze tu po to...
Za trzecim razem lew nie wytrzymał:
- Niech to małe zielone gówno wreszcie stąd wyjdzie!
- Khhokodyl spiehdalaj...
- Zebraliśmy się tu po to...
Ale nie dokończył bo gdzieś z tylnych rzędów przedrzeźniała go żaba:
- Żebraliszmy sze tu po to...
Lew rozpoczął jeszcze raz.
- Zebraliśmy się tu po to...
- Żebraliszmy sze tu po to...
Za trzecim razem lew nie wytrzymał:
- Niech to małe zielone gówno wreszcie stąd wyjdzie!
- Khhokodyl spiehdalaj...
- Tato, tato! Dom się pali!!!
- Cicho bo matkę obudzisz.
- Cicho bo matkę obudzisz.
- Panie doktorze mam skleroze
- Od kiedy ?
- Co od kiedy?
- Od kiedy ?
- Co od kiedy?
- Dzień dobry, naprawia pan zegarki?
- Nie, wykonuję obrzezania.
- To dlaczego ma pan na wystawie zegar?
- A co pana zdaniem powinienem tam wystawić?
- Nie, wykonuję obrzezania.
- To dlaczego ma pan na wystawie zegar?
- A co pana zdaniem powinienem tam wystawić?
"To chłopiec!" - krzyknąłem ze łzami w oczach. - "Nie mogę w to uwierzyć, to chłopiec!" - krzyczałem dalej, biegnąc korytarzem. I to właśnie był moment, w którym postanowiłem wrócić z Tajlandii.
Prawnik wraca do swojego zaparkowanego BMW, patrzy, a auto ma zbite reflektory i znacznie wgniecioną maskę. Nie ma śladu po samochodzie, który w niego wjechał, ale uspokaja się, kiedy spostrzega kartkę pod wycieraczką:
"Przepraszam. Właśnie wjechałem w twoją Beemkę. Świadkowie, którzy to widzieli, kiwają głowami i uśmiechają się do mnie, bo myślą, że zostawiam swoje nazwisko, adres i telefon. Głupcy! Miłego Dnia!"
"Przepraszam. Właśnie wjechałem w twoją Beemkę. Świadkowie, którzy to widzieli, kiwają głowami i uśmiechają się do mnie, bo myślą, że zostawiam swoje nazwisko, adres i telefon. Głupcy! Miłego Dnia!"
Co mówi arab wiozący żonę samochodem?
- Wysadzę cię na dworcu.
- Wysadzę cię na dworcu.
Jest lekcja.
Pani bawi się z dziećmi w zgadywanki.
Dzieci zadają Pani zagadki, a Pani stara się odpowiedzieć, w miarę swych (skromnych) możliwości.
Przychodzi kolej na Jasia.
Jaś wstaje i pyta:
- Co to jest: długi, czerwony i często staje?
Pani zaczerwieniona na buzi woła:
- Jasiu, jak Ty możesz takie świństwa...
A Jaś na to radośnie:
- To autobus, proszę Pani, ale podoba mi się Pani tok rozumowania!
Pani bawi się z dziećmi w zgadywanki.
Dzieci zadają Pani zagadki, a Pani stara się odpowiedzieć, w miarę swych (skromnych) możliwości.
Przychodzi kolej na Jasia.
Jaś wstaje i pyta:
- Co to jest: długi, czerwony i często staje?
Pani zaczerwieniona na buzi woła:
- Jasiu, jak Ty możesz takie świństwa...
A Jaś na to radośnie:
- To autobus, proszę Pani, ale podoba mi się Pani tok rozumowania!
Stoi gostek i ogląda cyckonosze. Podchodzi ekspedientka.
- Mogę w czymś pomóc?
- No tak, ja tego ... chciałem ... no chciałem kupić biustonosz dla mojej żony. - wydukał facio.
- A jaki rozmiar biustu ma pana żona?
- Co?
- No jaki rozmiar biustu ... Biustonosz kupuje się według wielkości biustu, są rozmiary.
- Ale ja nie wiem ...
- A jakie piersi ma żona? Jak melony? Jak jabłka? Jak jajka?
Przez oblicze gostka przeleciał wyraz zrozumienia.
- Jak jajka. Sadzone.
- Mogę w czymś pomóc?
- No tak, ja tego ... chciałem ... no chciałem kupić biustonosz dla mojej żony. - wydukał facio.
- A jaki rozmiar biustu ma pana żona?
- Co?
- No jaki rozmiar biustu ... Biustonosz kupuje się według wielkości biustu, są rozmiary.
- Ale ja nie wiem ...
- A jakie piersi ma żona? Jak melony? Jak jabłka? Jak jajka?
Przez oblicze gostka przeleciał wyraz zrozumienia.
- Jak jajka. Sadzone.
Fąfara i Kubal szli razem ulicą i nagle zobaczyli, że z przeciwnej strony zbliża się dwóch dresiarzy. Mówi Fąfara do Kubala:
- Wiesz, może przejdźmy na drugą stronę bo ich jest dwóch a my sami...
- Wiesz, może przejdźmy na drugą stronę bo ich jest dwóch a my sami...
Kobieta u psychiatry:
- Panie doktorze, mam ogromny stress i strasznie się przejmuję, że moje dziecko w nocy wypadnie z łóżeczka a ja nie usłyszę!
Psychiatra:
- Niech Pani zwinie dywan..
- Panie doktorze, mam ogromny stress i strasznie się przejmuję, że moje dziecko w nocy wypadnie z łóżeczka a ja nie usłyszę!
Psychiatra:
- Niech Pani zwinie dywan..
Ślepawy Krecik bardzo chciał iść na dziwki, ale się wstydził iść sam, wiec poprosił zająca, aby ten go zaprowadził do burdelu. Wiec idą aż tu nagle zając wyjebał się na ziemie i zaklął brzydko:
- O k**wa!
A Ślepawy Krecik na to:
- Dzień dobry!
- O k**wa!
A Ślepawy Krecik na to:
- Dzień dobry!

