Mały Jasio pyta mamy:
- Mamo, po co się malujesz?
- Żeby ładnie wyglądać.
- A kiedy to zacznie działać?
- Mamo, po co się malujesz?
- Żeby ładnie wyglądać.
- A kiedy to zacznie działać?
W pewnej spółce prezesi postanowili zatrudnić asystentkę dla członków zarządu. Oprócz stosownych kwalifikacji, kandydatka powinna mieć 180 cm wzrostu, długie nogi, piękne piersi, blond włosy, itp. Po serii rozmów kwalifikacyjnych została im jedna kandydatka, która spełniała wszystkie wymogi. Zadali jej pytanie:
- Jakie są pani oczekiwania finansowe?
- 12 tysięcy PLN netto.
- Co?! U nas to główny księgowy zarabia tylko 6 tysięcy...
- To ruchajcie księgowego...
- Jakie są pani oczekiwania finansowe?
- 12 tysięcy PLN netto.
- Co?! U nas to główny księgowy zarabia tylko 6 tysięcy...
- To ruchajcie księgowego...
Młoda rodzina z 6 letnim synem Jasiem oglądają kupione mieszkanie.
Dziecko patrzy na pustą ścianę i mówi:
- A tu półkę jebniemy.
Ojciec uderza w kark syna i pyta:
- Pojąłeś?
- Pojąłem.
- Co pojąłeś?
- Że półka tu ni ch*ja nie pasuje.
Dziecko patrzy na pustą ścianę i mówi:
- A tu półkę jebniemy.
Ojciec uderza w kark syna i pyta:
- Pojąłeś?
- Pojąłem.
- Co pojąłeś?
- Że półka tu ni ch*ja nie pasuje.
Żona podchodzi do męża, ciągnąc za sobą zepsuty odkurzacz:
- Nie ssie!
Mąż, ledwo unosząc oczy znad laptopa:
- Przyznasz, że wkurwiające?
- Nie ssie!
Mąż, ledwo unosząc oczy znad laptopa:
- Przyznasz, że wkurwiające?
Wpada do sklepu maniak seksualny z bronią w ręku:
- Stać. Nie ruszać się! Zaraz kogoś tu zgwałcę. Ty! Dziewczyna w niebieskim. Jak masz na imię?
- Zosia... proszę, nie gwałć mnie!
- Zosia. Zosia. Masz szczęście. Moja mama też ma na imię Zosia. Nie zgwałcę cię. Ty! Gościu tam w rogu! Jak masz na imię?
- Zenon. Ale dla przyjaciół Zofia.
- Stać. Nie ruszać się! Zaraz kogoś tu zgwałcę. Ty! Dziewczyna w niebieskim. Jak masz na imię?
- Zosia... proszę, nie gwałć mnie!
- Zosia. Zosia. Masz szczęście. Moja mama też ma na imię Zosia. Nie zgwałcę cię. Ty! Gościu tam w rogu! Jak masz na imię?
- Zenon. Ale dla przyjaciół Zofia.
- Tato, chcę się ożenić z Basią.
- Przeproś.
- Co?
- Przeproś!
- Ale za co?
- Nieważne, przeproś.
- Ale o co chodzi?
- Przeproś!
- Daj mi chociaż jakiś powód...
- Po prostu przeproś.
- No dobra. Przepraszam.
- OK, skoro jesteś w stanie przeprosić bez żadnego powodu to faktycznie jesteś gotowy na małżeństwo.
- Przeproś.
- Co?
- Przeproś!
- Ale za co?
- Nieważne, przeproś.
- Ale o co chodzi?
- Przeproś!
- Daj mi chociaż jakiś powód...
- Po prostu przeproś.
- No dobra. Przepraszam.
- OK, skoro jesteś w stanie przeprosić bez żadnego powodu to faktycznie jesteś gotowy na małżeństwo.
- Mamo, a ty chciałaś syna czy córkę?
- Kochanie, ja po prostu chciałam podłogę umyć.
- Kochanie, ja po prostu chciałam podłogę umyć.
Chińczyk pyta Polaka:
- Powiedz ile was w tej Polsce żyje.
Polak odpowiada że około 40 milionów.
Na to Chińczyk.
- To wy się chyba wszyscy znacie?
- Powiedz ile was w tej Polsce żyje.
Polak odpowiada że około 40 milionów.
Na to Chińczyk.
- To wy się chyba wszyscy znacie?
Na uroczystym przyjęciu Kubal już trzeci raz wraca z bufetu z kopiastym talerzem. Żona w końcu nie wytrzymała:
- Nie wstyd ci?! Co ludzie sobie o tobie pomyślą?
- Nic, mówię im, że to dla ciebie.
- Nie wstyd ci?! Co ludzie sobie o tobie pomyślą?
- Nic, mówię im, że to dla ciebie.
Nad przepaścią stoi diabeł w towarzystwie Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Diabeł mówi do Anglika:
- Skocz.
- Nie skoczę!
- No skocz, dżentelmen by skoczył.
I Anglik skoczył. Diabeł zwraca się do Niemca:
- Skocz.
- Nie skoczę!
- No skocz, dżentelmen by skoczył.
- Nie skoczę!
- To rozkaz!
I Niemiec skoczył. Diabeł zwraca się do Francuza:
- Skocz.
- Nie skoczę!
- No skocz, dżentelmen by skoczył.
- Nie skoczę!
- To rozkaz!
- I tak nie skoczę!
- Ale wiesz, teraz taka moda.
I Francuz skoczył. Diabeł zwraca się do Polaka:
- Skocz.
- Nie skoczę!
- No skocz, dżentelmen by skoczył.
- Nie ma mowy!
- To rozkaz!
- Nie!
- Wiesz, teraz taka moda.
- Nie skoczę i tak!
- Słuchaj... kim ty właściwie jesteś?
- Polakiem.
- Aaa, Polakiem! To wiadomo, że ty nie skoczysz.
- JA NIE SKOCZĘ???!!!
- Skocz.
- Nie skoczę!
- No skocz, dżentelmen by skoczył.
I Anglik skoczył. Diabeł zwraca się do Niemca:
- Skocz.
- Nie skoczę!
- No skocz, dżentelmen by skoczył.
- Nie skoczę!
- To rozkaz!
I Niemiec skoczył. Diabeł zwraca się do Francuza:
- Skocz.
- Nie skoczę!
- No skocz, dżentelmen by skoczył.
- Nie skoczę!
- To rozkaz!
- I tak nie skoczę!
- Ale wiesz, teraz taka moda.
I Francuz skoczył. Diabeł zwraca się do Polaka:
- Skocz.
- Nie skoczę!
- No skocz, dżentelmen by skoczył.
- Nie ma mowy!
- To rozkaz!
- Nie!
- Wiesz, teraz taka moda.
- Nie skoczę i tak!
- Słuchaj... kim ty właściwie jesteś?
- Polakiem.
- Aaa, Polakiem! To wiadomo, że ty nie skoczysz.
- JA NIE SKOCZĘ???!!!
George W. Bush i Tony Blair maja lunch w Białym Domu.
Jeden z ważnych gości podchodzi do nich i pyta o czym rozmawiają.
- Robimy plan Trzeciej Wojny Światowej
- O, to ciekawe, a jakie są plany? - pyta gość
- Zamierzamy zabić 14 milionów Muzułmanów i jednego dentystę.
Gość wygląda na zdezorientowanego:
- Jednego dentystę? Czemu chcecie zabić dentystę?
Blair klepie Busha po plecach mówiąc:
- A nie mówiłem?
Nikt nie zapyta o Muzułmanów!
Jeden z ważnych gości podchodzi do nich i pyta o czym rozmawiają.
- Robimy plan Trzeciej Wojny Światowej
- O, to ciekawe, a jakie są plany? - pyta gość
- Zamierzamy zabić 14 milionów Muzułmanów i jednego dentystę.
Gość wygląda na zdezorientowanego:
- Jednego dentystę? Czemu chcecie zabić dentystę?
Blair klepie Busha po plecach mówiąc:
- A nie mówiłem?
Nikt nie zapyta o Muzułmanów!
Żona spotyka 8 marca męża z kwiatami na ulicy:
- To dla mnie?
- Nie...
- To dla kogo?!
- Dla sekretarki.
- Co?! Dla niej masz chamie kwiaty, a dla mnie ch**a!
- Chcesz się zamienić?
- To dla mnie?
- Nie...
- To dla kogo?!
- Dla sekretarki.
- Co?! Dla niej masz chamie kwiaty, a dla mnie ch**a!
- Chcesz się zamienić?
Tonie statek. Jakiś facet, roztrącając pozostałych, przepycha się do szalupy.
- Niech pan poczeka, na statku zostały jeszcze kobiety! - zatrzymuje go marynarz.
- Panie, daj mi pan spokój, nie mam teraz głowy do seksu!
- Niech pan poczeka, na statku zostały jeszcze kobiety! - zatrzymuje go marynarz.
- Panie, daj mi pan spokój, nie mam teraz głowy do seksu!
Przychodzi facet do sklepu i mówi:
- Poproszę okulary.
- Do czego?
- Do widzenia.
- Do widzenia.
- Poproszę okulary.
- Do czego?
- Do widzenia.
- Do widzenia.
Pracownik wykręca numer do swojego kolegi z innego działu:
- Słuchaj, dzisiaj mamy pierwszy dzień wiosny, czyli dzień wagarowicza. Mam pomysł, abyśmy dla żartu zgadali się z kilkoma osobami i zwinęli się z biura po lunchu! Co Ty na to?
Z drugiej strony odzywa się rozgniewany głos:
- Wybrałeś chyba zły numer! Wiesz z kim rozmawiasz!?
- Nie!?
- Z naczelnym dyrektorem, baranie!
- A Ty wiesz z kim rozmawiasz?
- Nie!!!
- To dobrze...
- Słuchaj, dzisiaj mamy pierwszy dzień wiosny, czyli dzień wagarowicza. Mam pomysł, abyśmy dla żartu zgadali się z kilkoma osobami i zwinęli się z biura po lunchu! Co Ty na to?
Z drugiej strony odzywa się rozgniewany głos:
- Wybrałeś chyba zły numer! Wiesz z kim rozmawiasz!?
- Nie!?
- Z naczelnym dyrektorem, baranie!
- A Ty wiesz z kim rozmawiasz?
- Nie!!!
- To dobrze...

