Mieszkam w akademiku. W zeszłym tygodniu moi rodzice wpadli z rana z niezapowiedzianą wizytą. Mój współlokator, w ramach żartu, tuż po ich wejściu podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek i powiedział:
- Dzięki za wczoraj, ogierze...
I wyszedł.
- Dzięki za wczoraj, ogierze...
I wyszedł.

