Późna noc na koloniach letnich, wychowawczyni sprawdza czy wszyscy podopieczni są w swoich łóżkach i czy śpią. Widzi, że Jasiu kręci się na posłaniu, przewraca z boku na bok i jako jedyny z grupy nie zasnął. Podchodzi do niego i pyta szeptem, by nie obudzić pozostałych dzieci:
- Co Jasiu, nie możesz zasnąć?
- Tak, proszę pani. Kiedy jestem domu, wieczorem mamusia kładzie się koło mnie, ja wkładam jej paluszek do pępuszka i szybko zasypiam.
- Posuń się trochę, ja położę się przy tobie, włóż mi do pępuszka paluszek i zaśniesz.
Po chwili:
- Jasiu, to nie jest pępuszek!
- Proszę pani, to nie jest paluszek!
- Co Jasiu, nie możesz zasnąć?
- Tak, proszę pani. Kiedy jestem domu, wieczorem mamusia kładzie się koło mnie, ja wkładam jej paluszek do pępuszka i szybko zasypiam.
- Posuń się trochę, ja położę się przy tobie, włóż mi do pępuszka paluszek i zaśniesz.
Po chwili:
- Jasiu, to nie jest pępuszek!
- Proszę pani, to nie jest paluszek!

