Marian ożenił się z Heleną. Nastała noc poślubna. Kochali się trzy dni, w końcu zlazł z żony i mówi: - Świetnie, a teraz nie zobaczysz mnie przez dwa dni. - Och, idziesz odpocząć? - Nie, skądże. Teraz będę Cię brał od tyłu...
Marian ożenił się z Heleną. Nastała noc poślubna. Kochali się trzy dni, w końcu zlazł z żony i mówi: - Świetnie, a teraz nie zobaczysz mnie przez dwa dni. - Och, idziesz odpocząć? - Nie, skądże. Teraz będę Cię brał od tyłu...
Wódka z lodem atakuje nerki. Rum z lodem atakuje wątrobę. Gin z lodem atakuje mózg. Whisky z lodem atakuje serce. Wygląda na to, że ten cholerny lód szkodzi na wszystko!!!
Przy krawężniku stoi facet i macha ręką na przejeżdżającą taksówkę. Taryfa się zatrzymała, gość wsiadł, a szofer zagaja: - Idealnie żeś pan na mnie trafił. Zupełnie jak Marian. - Przepraszam, kto? - Jak to kto? Marian Nowak. Niesamowity gość, zawsze wszystko robił porządnie i na czas. - Potrzebowałeś pan taksówki akurat wtedy, kiedy byłem wolny i tędy przejeżdżałem. Czysty przypadek. - Dla Mariana nie istniały "przypadki". On wszystko robił profesjonalnie i perfekt. Spokojnie mógłby grać w tenisa albo w golfa z zawodowcami. Mógłby też bez wysiłku, jako gwiazda programu, śpiewać w operze albo tańczyć w balecie. - Hmm... to musiał być wybitnie uzdolniony człowiek! - Żebyś pan wiedział! Miał niesamowitą pamięć, pamiętał daty urodzin i imienin wszystkich członków swojej rodziny i wszystkie rodzinne rocznice. Wiedział wszystko o winach, no wiesz pan, które winko do jakiego dania, i w jakim kieliszku. W domu umiał wszystko naprawić sam, lodówkę, telewizor. Panie, nie to co ja, jak wymieniałem bezpiecznik to na całej ulicy było zaciemnienie. - Mmm... jakoś nie mogę skojarzyć tak wybitnej osoby... - No, ja też nigdy go nie spotkałem. - Jak to? To skąd pan tyle o nim wie?! - Ożeniłem się z Heleną, wdową po Marianie.
Marian mówi do Heleny: - Kochanie, wyglądasz tak, że najchętniej bym Cię zjadł. - To co cię powstrzymuje?? - Cholesterol...
Późna noc, w trasie. Kierowca ciężarówki żeby nie zasnąć, włączył radio: - A teraz audycja dla tych, którzy jeszcze nie śpią. - O, coś dla mnie! - ucieszył się kierowca. - Pierwsza owieczka hop przez płotek, druga owieczka hop przez płotek, trzecia owieczka hop przez płotek...
Spotyka się dwóch meneli, jeden narzeka: - Kurczę, nawet w czasie urlopu myślę o robocie. - A jak to się objawia? - Wczoraj byłem na grzybach, a uzbierałem dwa kosze puszek.
W nocy żona budzi męża: - Słuchaj, chyba ktoś się do nas włamuje! - To co mam zrobić? - Idź obudź psa!
Wilk odbiera komórkę. - Słucham, mamusiu! - Czy dzisiaj też wrócisz późno jak zwykle? - A dlaczego pytasz? - Bo upiekłam Ci pyszne ciasteczka, te co lubisz! - Nie zjem chyba ani jednego... Przed chwilą zjadłem całą babkę.
- Mam dla pana dobrą wiadomość - mówi lekarz - w żadnym z usuniętych jąder jednak nie było raka.
Do lekarza przychodzi facet o wyglądzie zaniedbanym: - Panie doktorze, odeszła ode mnie żona zabierając dzieci, straciłem pracę, wyeksmitowali mnie z mieszkania, strasznie się rozpiłem, w oczach mi się dwoi, ręce mi się trzęsą, no co robić panie doktorze, co robić? - Ojoj! - Jako lekarz stanowczo zalecam rzucić picie, ale jako człowiek to nie radzę...
Wraca facet zawiany z imprezki i spotyka pana Mariana - rejonowego listonosza. - Witam Panie Marianie! - Witam witam widzę, że była ciężka nocka. - Ano była Panie Marianie. Mieliśmy małą imprezę z sąsiadami. Graliśmy w taką grę "Kto ja jestem?". - Tak? A na czym ona polega? - Facet ubiera się w wielkie prześcieradło z dziurką, przez którą wystawia "małego", a kobiety po dotyku muszą odgadnąć kto jest pod prześcieradłem. - To szkoda, że i mnie tam nie było. - No, nie wiem, nie wiem, panie Marianie... Parę razy padło Pana imię...
The Prodigy przyjechało z koncertami do Polski. Wysiadają z samolotu, patrzą, a tu parka ubrana na ludowo wita ich chlebem i solą. Schodzą po schodkach na płytę lotniska i wokalista mówi: - No, tak to nas jeszcze nikt nie witał. Pochyla się nad solą, zatyka dziurkę palcem, a drugą wciąga...
W gabinecie rentgenologiczny, dwóch techników ogląda, wykonane przed trzema zaledwie minutami, zdjęcie klatki piersiowej nałogowego palacza. - Marian - pyta jeden - Co to za małe szkieleciki stojące jakby w szeregu na całym lewym płucu tego gościa?! Marian przygląda się dłuższą chwilę, podnosi się, otwiera drzwi, wystawia głowę na zewnątrz, potem podchodzi do konsolety sterującej aparatem i mówi: - Trochę za dużą moc promieni nastawiliśmy. To dzieci z przedszkola czekające na szczepienie w gabinecie obok - czekają na korytarzu.
Czy to nie wydaje się podejrzane, że lekarze swoją działalność nazywają "praktyką"?
- Co ty, stary - dostałeś po gębie od żony i nie zareagowałeś? - Zareagowałem. - Jak? - Spuchłem.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się