- Ja się pytam, kiedy mi wypłacicie odszkodowanie? - To zależy w czym pan chce je dostać. W dolarach czy w złotówkach? - A co to ma za znaczenie? - Bo jak w dolarach, to nie dostaniesz pan ani centa, a jak w złotówkach, to ani grosza.
- Ja się pytam, kiedy mi wypłacicie odszkodowanie? - To zależy w czym pan chce je dostać. W dolarach czy w złotówkach? - A co to ma za znaczenie? - Bo jak w dolarach, to nie dostaniesz pan ani centa, a jak w złotówkach, to ani grosza.
Po rozegraniu bardzo słabej partii golfa, pewien członek klubu szybko opuścił teren klubowy i udał się w stronę parkingu. W pewnym momencie zatrzymał go policjant i pyta: - Czy uderzał pan jakieś dwadzieścia minut temu przy szesnastym dołku? - Tak. - odpowiedział golfista. - Czy przytrafił się panu nieudany strzał taki , że piłka poleciała ponad drzewami aż poza pole? - Tak, skąd pan o tym wie? - Cóż... - powiedział policjant - Pana piłka poleciała na autostradę i wpadła, wybijając okno, do jednego z samochodów. Kierowca stracił panowanie nad kierownicą i spowodował wypadek, w którym uszkodzeniu uległo pięć innych samochodów osobowych oraz wóz strażacki. Wóz ten był w drodze do pożaru i nie dojechał na czas przez co spłonął budynek mieszkalny... Co pan ma zamiar z tym zrobić? Golfista pomyślał chwilę i odpowiedział: - Myślę, że skoryguję ustawienie stóp.
Do pokoju wchodzi strasznie pobity hrabia. - O rany, sir, co się panu stało? - pyta Jan. - Dostałem w twarz od barona Mariana. - Od barona Mariana? Przecież to chucherko! Musiał mieć coś w ręku! - Miał. Łopatę. - A pan, panie hrabio? Nie miał pan nic w ręku? - Miałem. Lewą pierś barona żony Heleny. Piękna rzecz, nie przeczę, ale do walki zupełnie się nie nadaje.
- Opowiem wam dowcip o porze selerze i dżemie. - O tej porze se leże i drzemie.
Sąsiadka przybiega do Heleny, która siedzi przy komputerze. - Helena! Helena! Słuchaj jak Ci opowiem kawał to Ci cycki opadną. Helena odwraca się z zaciekawieniem. Na co sąsiadka patrząc na jej dekolt mówi. - Aaaaa, już słyszałaś...
Nowa wychowawczyni jest zdziwiona, że na obozie piętnastolatków, grupę dziewcząt od grupy chłopców rozdziela pięćdziesięciometrowy staw. - Proszę zaufać memu wieloletniemu doświadczeniu - mówi kierownik obozu. - Dzięki temu pod koniec wakacji wszyscy umieją pływać.
- Heleno - mówi zaspanym głosem Marian - wyłącz telewizor, zapal światło i podaj mi herbatę. - To niemożliwe, jesteśmy w kinie.
Jąkała spotyka kolegę. Kolega pyta: - Jak tam Twoja sześciomiesięczna terapia u logopedy? Skończyłeś? Dało Ci to coś? - Tak, tak - odpowiada dumny jak paw jąkała i nie czekając na zachętę mówi: - W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie... W czasie suszy szosa jest sucha... Drabina z powyłamywanymi szczeblami... Kolega przeciera oczy ze zdziwienia: - Chłopie, toż to cud!!! Na to jąkała z nadzieją w głosie: - Myyyślisz sta...sta..stary, że miiiii się to... to kieeedyś przy...przy...przyda!?
Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, chciałabym, żeby coś się zmieniło w moim małżeństwie. Mąż jest ospały i leniwy. Unika seksu. A ja... ja chciałabym, żeby wziął mnie mocno i zdecydowanie, jak... jak byk! - Spokojnie, da się zrobić - odpowiedział lekarz, powoli zdejmując spodnie i patrząc kobiecie prosto w oczy. - Zaczniemy od przyprawienia mu rogów.
Karzeł z Rosji ucieka przed mobilizacją. Dopada do siostry zakonnej i bez tchu pyta: - Proszę, czy mogę schować się u ciebie pod habitem? Później wyjaśnię. Siostra się zgodziła, chwilę później wpada dwóch zdyszanych milicjantów. - Czy siostra widziała zbiega? - Tak, pobiegł tam - odpowiedziała. Milicjanci pobiegli we wskazanym kierunku. Chwilę później spod habitu wychodzi karzeł i mówi: - Nie wiem jak ci dziękować, widzi siostra, ja nie chcę na Ukrainę. Siostra odpowiada: - Rozumiem cię całkowicie. Karzeł dodaje: - A przy okazji, może to niegrzeczne, ale ma siostra świetne nogi. Na to siostra: - Jakbyś spojrzał trochę wyżej, to zobaczyłbyś też jaja... Ja też nie chcę na Ukrainę.
Matka kłóci się z córką: - Ty chyba wstydu nie masz. Wszystkie twoje siostry zdążyły się już rozwieść, a ty jeszcze nie wyszłaś za mąż.
Ksiądz pyta dzieci kto w domu modli się przed jedzeniem. Wstaje Jasio i mówi: - Mój tatuś. - A jak twój tatuś się modli? - O Boże, znów mielone!
- Dzieci, dzisiaj będziemy się uczyć odmiany czasowników przez osoby - mówi pani. - Jasiu powiedz nam, jak byś powiedział o sobie, używając czasownika: "śpiewać"? - Ja śpiewam. - Świetnie, a gdyby Twoja siostra śpiewała, to co byś powiedział? - Zamknij się idiotko!
Leci bociek z dwoma noworodkami: chłopczykiem i dziewczynką. I chłopczyk się zapytuje dziewczynki: - Ty też będziesz przyniesiona rodzicom? - A co myślałeś, że ja tu jestem stewardessa?
Spotykają się dwie znajome: - Co robi Pani mąż ? - Jak to co robi? To co mu każę...
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się