Rozmawiają dwie przyjaciółki: - Wiesz, mój Romek prawie mi się wczoraj oświadczył - Jak to prawie? - No tak na 50% - Czemu na 50 %? - Zapytał: Wyjdziesz?
Rozmawiają dwie przyjaciółki: - Wiesz, mój Romek prawie mi się wczoraj oświadczył - Jak to prawie? - No tak na 50% - Czemu na 50 %? - Zapytał: Wyjdziesz?
Pewien gość, właściciel sklepu, bardzo nie lubił Chińczyków. Pewnego dnia przyszedł do niego Chińczyk i pyta: - Ma Pan Whiskas? Potrzebuję go dla mój kot. - A gdzie masz tego kota? - pyta sprzedawca. - No ja kot zostawić w domu, ja go nie brać ze sobą do sklep. - To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas. Chińczyk rad nie rad poszedł po kota do domu, a gdy wrócił otrzymał Whiskas. Dwa dni później przychodzi ponownie, ale tym razem prosi: - Ja chcieć kupić Pedigripal dla mój pies. Sprzedawca pyta: - A gdzie masz tego psa? Bez niego ci nic nie sprzedam! Chińczyk oburzony: - Ja nie chodzić z pies na zakupy! - Bez psa nie wracaj! - burknął sprzedawca. Tak się i stało, po przyjściu z psem, Chińczyk otrzymał swój Pedigripal. Następnego dnia Chińczyk przychodzi do sklepu z dużą papierową torbą i mówi do sprzedawcy: - Pan tu włożyć ręka. - A po co? - Pan włożyć Sprzedawca wkłada rękę do torby, a Chińczyk mówi: - Pan pomacać! Miękkie? - No tak... - Ciepłe? - No tak... Na to Chińczyk uprzejmym głosem prosi: - Ja chcieć kupić papier toaletowy!
Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika. Kazał mu przyjść do swego pokoju. - Jak się nazywasz? - Jurek - odparł nowy. Szef się skrzywił: - Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufałość i może zniszczyć mój autorytet. Zwracam się do pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski, Malinowski. Jeśli wszystko jasne, to jakie jest twoje nazwisko? - Kochany - westchnął nowy. - Nazywam się Jerzy Kochany. - Dobra, Jurek, omówmy następną sprawę.
Kobieta powinna umieć 70 rzeczy: 69 i gotować.
Mąż dostał awans w pracy i z tej okazji żona postanowiła kupić mu nowy garnitur. - proszę Kochanie tylko dbaj o niego, nie zniszcz, nie ubrudź, był na prawdę drogi. Tak się złożyło że przy następnej okazji świętowania tegoż awansu Mąż wyszedł na imprezę w tym właśnie garniturze. Poszli z kumplem.. bar, alkohol, dużo alkoholu... Zgon totalny. Gościu się obrzygał. Cały garnitur ufajdany.. Biedny mówi do kumpla: - Stefan... co ja teraz zrobię? Jak jak się pokaże żonie? Mówiła żebym dbał, bo drogi itd. A ja się cały orzygałem.. Ona mnie zabije! - Spokojnie. Coś wymyślimy... Stefan myśli, myśli i wymyślił: - słuchaj, zrobimy tak: powiesz żonie że byłeś w knajpie, trafiłeś na pijanego gościa i on Cie obrzygał i że był na tyle w porządku że dał Ci dyche na pranie. I kumpel wsunął mu kase do kieszonki marynarki. Obrzygany mąż: - ty to jest dobry pomysł, zadziała ;) Wraca do domu, drzwi otwiera żona: - jak ty wyglądasz !!? coś ty ze sobą zrobił!!? i ten garnitur!! mówiłam !!! - poczekaj.... nie wiesz wszystkiego. Byłem w barze, wpadłem na pijanego gościa i poprostu mnie obrzygał ale był na tyle w porządku że dał mi dyche na pranie. Wyciąga z kieszeni, daje żonie banknot. A ona: - ale tutaj masz dwie dychy... - aaaa, przepraszam.. jeszcze jeden nasrał mi w gacie.
Rozmowa w sklepie: - A sąsiadka to ciągle nowiuśkimi banknotami płaci. - Bo mam w domu specjalną maszynkę do robienia pieniędzy. - Co pani powie! I to jest legalne? - W 100% legalne, tylko strasznie chrapie.
Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze! Jak siadam na kiblu i robię klocka, to mi się ząb rusza... Doktor myśli, myśli, myśli... W końcu diagnoza: - Proszę odwijać nici z rolady.
- Dlaczego Szkoci noszą kilty? - Żeby owce nie usłyszały rozpinania rozporka.
Za oknem ciągle pada ..... moja żona stoi smutna w oknie ... Jeszcze trochę tak popada i będę musiał ją wpuścić.
Żona do męża wracającego z pracy: - To nawet mi buzi nie dasz?! - Kobieto, po dwóch latach małżeństwa, jeszcze ci orgie w głowie...
Jeśli drogę przebiegnie ci czarna babcia, czarna wnuczka, czarny Mruczek, czarna Kicia, czarna kurka, czarna gąska, czarny bociek, czarna żabka, a na ostatku kawka, też czarna, to znaczy, że dziadek zamiast rzepki wyciągnął kabel wysokiego napięcia.
Puk, puk -Kto tam? -Śmierć! -A idź w chuj! -To piszemy - rak prostaty...
Wagon sypialny , dwóch gości na piętrowym łóżku... ten na dole krzyczy do gościa z góry: -Panie!! Obudź się Pan ... zesrał się Pan i na mnie cieknie! -Nie śpię !
Do miasta przyjechał kowboj i wszedł do saloonu na drinka. Niestety, miejscowi mieli brzydki zwyczaj ograbiania przyjezdnych. Kiedy skończył swojego drinka, zauważył że zniknął jego koń. Wrócił do baru, rzucił broń do góry, złapał nad głową bez patrzenia i strzelił w sufit: - Który z was, popaprańców, ukradł mi konia? - krzyknął z zaskakującą siłą. Nikt nie odpowiedział. - Dobra, teraz zamówię kolejne piwo i jeśli mój koń się nie pojawi z powrotem, zanim je skończę, będę musiał zrobić to, co zrobiłem w Teksasie! A nie chcę robić tego, co zrobiłem w Teksasie!!! Kilku miejscowych poruszyło się niespokojnie. Kowboj, jak powiedział, tak zrobił - zamówił kolejne piwo, wypił je, wyszedł przed lokal, a jego koń stał na postoju. Osiodłał go i zamierzał odjechać, kiedy na werandzie pojawił się barman i zapytał: - Powiedz stary, zanim odjedziesz... Co się stało w Teksasie? Kowboj odwrócił się i powiedział: - Musiałem wracać pieszo.
Rozmawiają dwie świnie w rzeźni ; -co boisz się ? -no trochę - a co pierwszy raz w rzeźni ? - nie ku..... drugi
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się