Najnowsze

strona 217 z 340

ID: 9426 30.07.2017

Facet był u kochanki, ale zrobiło się późno i trzeba wracać do domu. Mówi więc do niej: - Daj trochę wódki, ochlapię się, to żona nie będzie czuła Twoich perfum. Facet wraca do domu, a żona wali go po mordzie. - Za co? - Myślałeś, że jak się poperfumujesz to nie poczuję, że wódkę piłeś?

#alkohol #małżeństwo #zdrada
ocena 152
ID: 9425 30.07.2017

Jedzie facet na maxa załadowaną ciężarówką i pech chciał, że zaklinowała mu się pod mostem. Wychodzi, ogląda, co by tu zrobić, żeby ruszyć dalej, a w tym czasie zjawia się patrol policji w radiowozie. Policjant z uśmiechem pyta: - Co, zaklinowało się? A kierowca, cedząc przez zęby: - Nie k...a, most wiozę, tylko się paliwo skończyło!

#kierowcy #policja
ocena 106
ID: 9424 29.07.2017

Do drzwi puka akwizytor. Otwiera mu kobieta. Akwizytor zaczyna nawijać o swoim produkcie, a kobieta widać, że jest wkurzona jego wizytą: - Spadaj pan - i trzaska mu drzwiami przed nosem. Jednak drzwi się nie domknęły, uchylają się lekko, więc akwizytor dalej nawija o swoim wspaniałym produkcie. Kobieta już cała w nerwach, nawet nic nie powiedziała tylko znowu trzaska mocno drzwiami. No, ale drzwi znowu się nie domknęły, więc akwizytor dalej nawija. Baba już nie wytrzymała, wzięła zamach i z całej siły trzasnęła drzwiami. Jednak drzwi znowu się nie domykają, a akwizytor pokazując w dół mówi: - Może pani najpierw kotka zabierze.

#koty
ocena 57
ID: 9423 29.07.2017

Weterynarz dzwoni do Kowalskiej: - Jest u mnie pani mąż z psem i prosi o uśpienie. Zgadza się pani na to? - Oczywiście, psa może pan puścić wolno, zna drogę do domu.

#kowalski #małżeństwo #psy
ocena 78
ID: 9422 28.07.2017

Do działu rekrutacji w filharmonii zgłasza się Kowalski. - Czy potrafi pan grać na jakimś instrumencie? - pyta kadrowa - Nie. - To po co mi pan głowę zawraca? - Potrafię wypierdzieć z nut każdą melodyjkę. - Jak to? - Proszę o jakieś nuty. Kadrowa podaje mu parę arkuszy zapisanych nutkami. Kowalski przegląda je w skupieniu i po chwili wypierduje melodyjkę. Kadrowa nie wie co zrobić więc prosi Kowalskiego by porozmawiał z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny charakter. W końcu dyrektor pyta: - A potrafi pan wypierdzieć 5 symfonię Bethovena? - Mogę zobaczyć nuty? - Proszę. Kowalski studiuje nuty i w końcu mówi: - Nie. Niestety tego kawałka nie mogę wypierdzieć. - Dlaczego? - Bo tu... - pokazuje palcem grupę nut - tu i tu mógłbym się zesrać.

#kowalski #praca
ocena 100
ID: 9421 28.07.2017 · GregorNs

Spotyka sie dwoch kumpli na piwie. - Stary co tam u Ciebie slychac?? Opowiadaj. - A wiesz jest w sumie OK. Otworzylem swoj wlasny biznes. - Ooooo. Super. Co to jest?? - Prowadze burdel. - Powaznie?? Ty a jak tam z cenami u Ciebie?? - Lodzik 70 zł. Seks analny od tylu 150zł. - A miedzy cycki ile?? - Miedzy cycki...nie mam tego w uslugach. - Nie masz miedzy cycyki?? W kazdym burdelu mozna sobie na to pozwolic. - Nie wykluczone ze i u mnie to bedzie, ale wiesz stary....narazie jestem sam.

ocena 77
ID: 9420 27.07.2017

Zabrał chłopak dziewczynę do drogiej restauracji. Siadają przy stoliku. Kelner podaje im menu. Chłopak patrzy na kosmiczne ceny, jednak nie traci zimnej krwi i pyta dziewczynę: - To na co masz ochotę, mój ty słodki grubasku?

#dieta #restauracja
ocena 82
ID: 9419 26.07.2017

Koń w pełnym galopie ucieka przed stadem wygłodniałych wilków, co chwilę obraca się za siebie i widzi że wilki są coraz bliżej. W pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że nie zdoła im uciec i jedynym ratunkiem będzie ucieczka na drzewo. W ostatniej chwili udaje mu się wdrapać, zdyszany siedzi na gałęzi, a tu ku jemu zdziwieniu obok siedzi krowa. Więc pyta: -Co ty tutaj robisz? -Wisienki sobie jem -Jak to? Przecież to jest grusza? - No wiem ale ja sobie w słoiczku przyniosłam.

#konie #zwierzęta
ocena 72
ID: 9418 26.07.2017

Przychodzi matematyk do dziwki i mówi: ciąg Fibonacciego

#jednolinijkowce
ocena 42
ID: 9416 25.07.2017

W drodze na ślub niedoszła para młoda zginęła w wypadku samochodowym. Trafiła do niego i pytają się świętego Piotra czy mogą wziąć ślub tutaj w niebie. - Nie wiem, jest to pierwszy raz kiedy ktoś o to mnie zapytał. Poczekajcie dowiem się. Święty Piotr odchodzi. Para usiadła i czeka, czeka. Minęły dwa miesiące a świętego Piotra dalej nie ma. Czekając zaczęli się zastanawiać a co by było gdyby im nie wyszło, czy można wziąć rozwód w niebie? Po miesiącu pojawił się święty Piotr. - Tak. Informuję, że można wziąć ślub w niebie. - Wspaniale - Odpowiedziała para. Ale jak cię nie było zastanawialiśmy się co będzie jak nam nie wyjdzie. Czy można w razie czego uzyskać rozwód w niebie? - Zwariowaliście? 3 miesiące zajęło mi znalezienia tutaj księdza. Czy macie pojęcie ile zajmie mi znalezienie tutaj prawnika?

#kierowcy #małżeństwo #niebo i piekło
ocena 99
ID: 9415 25.07.2017

Przychodzi matka do domu i zastaje syna przy otwartym zamrażalniku jedzącego zamrożone na kość pierogi. - Synku, mógłbyś je chociaż ugotować! Syn wystraszony: - Kto?! Ja?! Ja nic nie paliłem!

#kuchnia
ocena 67
ID: 9413 24.07.2017 · Bedi

- Jak długo może stać pasztet? - Całą dyskotekę.

ocena 77
ID: 9412 24.07.2017

Grunwald. 15 lipca 1410 roku. Wstaje świt. W lesie budzi się polski obóz. Poranny posiłek, modlitwa. Jagiełło staje przed namiotem, powiadomiony o przybyciu połów krzyżackich. - Panie, Wielki Mistrz, Ulrich von Jungingen, proponuje, by zamiast toczyć tu krwawa bitwę i stracić kwiat rycerstwa, wyznaczyć jednego z każdej ze stron. Niech oni stoczą pojedynek, a który z nich zwycięży, tego strona uznana zostanie za zwycięską w całej bitwie. Po chwili namysłu Jagiełło się zgodził. Posłowie odjechali, a Jagiełło podąża do namiotów rycerzy. - Słuchaj Zawisza, zamiast bitwy będzie pojedynek - pójdziesz walczyć o wygrana bitwę. - No wiesz Władek, pojutrze tak. No możne jutro... Ale dziś nie dam rady. - Rozumiesz, imprezka była, daliśmy czadu no i... Po prostu nie dam rady... Król udał się, wiec do kolejnego rycerza: - Powala, pójdziesz walczyć w pojedynku o wygrana bitwę? - Sorki Władek, wczoraj była imprezka u Zawiszy. Daliśmy czadu no i wiesz.... Pojutrze spoko, dziś nie dam po prostu rady.... Udał się, wiec Jagiełło do kolejnego namiotu: - Zbyszko, pójdziesz walczyć o wygrana bitwę?? - Królu zloty, nie dam rady. Była imprezka... - Tak, tak, wiem - u Zawiszy. Kto jeszcze tam był? - No chyba wszyscy... - Zwołaj wojska, niech się ustawia w szeregu pod lasem.. Stanęło więc polskie wojsko pod lasem, naprzeciw król. - Słuchajcie, będzie pojedynek o wygrana bitwę. Czy ktoś z was jest w stanie stanąć do niego?? Siedzą rycerze w kulbakach, każdy łypie na drugiego, głowy pospuszczali. Nikt nie chce... Nagle słychać: - Ja! Ja! Ja chce!!! Ja pójdę!!!? Rozglądają się i widza - stary dziad z broda do pasa, ubrany w jakis taki jutowy worek, lachmany. - Rany Boskie, nie ma nikogo innego????? No i nikogo innego nie bylo. Dali, wiec dziadkowi dlugi dwureczny miecz. Idzie dziadek przez pole, miecza nie da rady dźwignąć, wiec ciągnie go za sobą.... Patrzą Polacy, a z przeciwnej strony wyjeżdża na koniu wielkim jak stodoła zakuty cały w lśniącą zbroję wielki jak dąb rycerz. Jagiełło chwyta się za głowę i jęczy, a Polacy wrzeszczą: - DZIAAAADDDEEEK!!! W NOOOGGGGGIII!!! W NNNOOOGGGGIIIIIIIIIII!! Rycerz niemiecki jednak już ruszył, już dopadł dziadka, który w ogóle nie zamierzał uciekać. Podniósł się tuman kurzu. Nic nie widać, tylko jakieś takie jęki słychać. Po chwili wiatr oczyścił pole z pyłu. Patrzą Polacy, a tam koń bez nóg, krzyżak bez nóg, a dziadek stoi i trzęsącą się reką trzyma miecz na gardle Niemca. I mówi: - Masz szczęście chuju, ze wrzeszczeli "w nogi", bo bym ci łeb upierdoliil!!!

#emeryci #konie #politycy
ocena 146
ID: 9411 23.07.2017

Andrzej miał grubego i starego jamnika. Pewnego dnia ten jamnik przychodzi do niego i mówi: -Słuchaj Andrzej, weź mnie wystaw na wyścigi chartów. -Zdziwiony patrzy na jamnika... -No stary, weź mnie wystaw, wygram. -Gościu myśli, kurde zwariowałem jamnik do mnie gada... -No weź mi zaufaj, mówię ci, wygram na bank. No uwierz we mnie. W końcu po paru przemyśleniach doszedł do wniosku, że skoro jamnik do niego gada to musi być wyjątkowy, wiec postawił na niego wszystkie oszczędności i dom w hipotekę. Przyszedł dzień wyścigu. Charty popędziły do przodu, zostawiając skundlonego jamnika w tyle. Kiedy charty dobiegły do mety, jamnik po przeczłapaniu kilku metrów rozpłaszczył się zasapany na ziemi. Facet wku*wiony na maksa podbiega do swojego jamnika i pyta: -Jamnik!? Co się do cholery stało??? -Nie wiem Andrzej... naprawdę nie wiem...

#bank #psy
ocena 26
ID: 9410 23.07.2017

Blondynka rozpoczęła prace jako szkolny psycholog. Zaraz pierwszego dnia zauważyła chłopca, który nie biegał po boisku razem z innymi chłopcami tylko stal samotnie. Podeszła do niego i pyta: - Dobrze się czujesz? - Dobrze. - To dlaczego nie biegasz razem z innymi chłopcami? - Bo jestem bramkarzem.

#blondynki #praca #psychiatra
ocena 111