Idę z dziewczyną. Dwóch facetów za mną: - Niezły tyłek! Dziewczyna: - No, powiedz im coś! Ja, odwracając się: - Dzięki, robię przysiady!
Idę z dziewczyną. Dwóch facetów za mną: - Niezły tyłek! Dziewczyna: - No, powiedz im coś! Ja, odwracając się: - Dzięki, robię przysiady!
Przyjechał Eisenhower z wizytą do Moskwy. - Jak wam się tutaj podoba? - pyta go Chruszczow. - Są kraje biedniejsze, to prawda - przyznał Eisenhower - ale tylu pijaków na ulicach, to chyba nie ma nigdzie na świecie! - Chętnie bym się o tym przekonał w Waszyngtonie - odparował Chruszczow. - Przyjedźcie więc! Każdego spotkanego pijaka możecie zastrzelić! Chruszczow wziął służbowy pistolet i udał się w podróż do Stanów Zjednoczonych. Chodzi po ulicach i nadziwić się nie może, nigdzie pijaków! W końcu po dwóch godzinach znalazł jednego. Zastrzelił go z satysfakcją i powrócił do Moskwy. Rano sekretarz czyta mu prasę z całego świata. - Jak donosi ?Washington Post?: Wczoraj w godzinach wieczornych łysy gangster zastrzelił sowieckiego dyplomatę...
Płynie łódką ślepy i jednoręki. Jednoręki wiosłuje zawzięcie, aż tu nagle na środku jeziora, wiosło wypada mu z jedynej ręki i mówi: - No tośmy, k**wa, dopłynęli. - No i ślepy wysiadł.
Jedzie facet autostrada, widzi napis - "Siostry Szarytki - dom publiczny, zjazd za 3 km". Zdziwił się bardzo i postanowił zajrzeć do tego domu publicznego. Za 3 km był zjazd z informacja: "Siostry Szarytki - dom publiczny", wiec zjechał, jedzie droga przez las, w końcu widzi klasztor a przed nim parking. Zaparkował, idzie do drzwi, na drzwiach napis: "Siostry Szarytki - dom publiczny". Zapukał. Otwierają się drzwi, w drzwiach stoi zakonnica w habicie i z puszka zawieszoną na szyi. Facet chciał się odezwać, ale zakonnica mówi: - Nic nie mów, wiem po co tu jesteś, zaprowadzę cię gdzie trzeba, ale najpierw wrzuć do tej puszki 100 złotych. Facet wrzucił, zakonnica prowadzi go korytarzami, zaprowadziła go do drzwi i poszła sobie. Drzwi się otwierają, stoi w niej zakonnica bez nakrycia głowy i z puszka na szyi i mówi: - Zaprowadzę cię dalej, ale najpierw wrzuć tu 100 złotych. Facet wrzucił, idą korytarzami, doszli do nastepnych drzwi. Drzwi się otwierają, stoi w nich zakonnica bez wierzchniej cześci habitu i z puszką zawieszoną na szyi i mówi: - Zaprowadzę cię dalej, ale najpierw wrzuć tu 100 złotych. Facet wrzucił, idą korytarzami do następnych drzwi, drzwi sie otwierają, stoi w nich zakonnica w samej bieliźnie i z puszką zawieszoną na szyi. Mówi: - Zaprowadzę cię dalej, ale najpierw wrzuć tu 100 złotych. Facet wrzucił i idą dalej. W końcu zakonnica doprowadziła go do wielkich drzwi i mówi: - Dalej pójdziesz już sam, ale najpierw wrzuć do puszki jeszcze 100 złotych. Facet wrzucił, zakonnica sie ulotniła. Facet otwiera drzwi, patrzy, a tu parking i jego samochód, a na ogrodzeniu parkingu tabliczka z napisem: "Zostałeś wyruchany. Odejdź w pokoju."
Spotyka się dwóch dziadków: - A co to ja pana, panie kolego, tak długo nie widziałem? - W więzieniu siedziałem. - W więzieniu?! A za cóż to?! - Pamięta pan, proszę pana, tę moją gosposię? Otóż mnie ona, proszę pana, o gwałt oskarżyła! - O gwałt? I co, naprawdę ją pan, panie kolego, tego...? - Nieee, ale tak mi to pochlebiło, że się przyznałem. - I ile pan dostał? - Sześć miesięcy. - Tylko sześć miesięcy za gwałt?! - Nieee, proszę pana, za fałszywe zeznania.
W klasie Jasia była wizytacja na lekcji przyrody. Pani przygotowała sobie tablice ze zdjęciami różnych warzyw. - No, które z was, dzieci, powie mi jak nazywa się to warzywo? - zapytała pani i nachyliła się żeby pokazać na tablicę z pomidorem. Kiedy tak się nachyliła spódnica uniosła jej się nieco do góry... - Ale dupa! - powiedział dyrektor do wizytatora. Wstaje Jasio i mówi: - Ja wiem! To jest dupa. - Jasiu, jak ty się wyrażasz, natychmiast marsz do dyrektora! A Jasio podchodzi do dyrektora i mówi: - Jak nie umiesz to nie podpowiadaj!
W przedziale sypialnym rabin przygotowuje się do nocy. Na piętrowym łóżku młody człowiek już prawie gotowy do snu, pyta rabina: - Może mi rabbi powiedzieć, która godzina? Rabbin nie mówiąc ani słowa gasi światło, kładzie się na swoje miejsce i zasypia. Rano pociąg dojeżdża do Charkowa. Rabin i młody człowiek przygotowują się do wyjścia. Rabin patrzy na swój zegarek i mówi: - Młody człowieku! Pytaliście się mnie wczoraj, która godzina. Jest wpół do dziewiątej. - A dlaczego mi wczoraj Pan nie odpowiedział, rabinie? - Gdybym Panu wczoraj odpowiedział, to by się pan zapytał, dokąd jadę. I gdybym odpowiedział, że do Charkowa, to byś Pan powiedział, że też jedziesz do Charkowa. I że nie masz Pan noclegu. A ja, człowiek dobry z natury bym Pana zaprosił do siebie. A mam córkę na wydaniu. I byś się Pan pewnie jej spodobał. I musiałbyś się Pan z nią ożenić. - No i co w tym strasznego? - Tak sobie pomyślałem - po ch*j mi zięć bez zegarka?
Kochanie mam problem - mówi mąż do żony. - Ależ kochanie, przecież jesteśmy małżeństwem, nie ty masz problem, tylko my. - Ok, w takim razie moja sekretarka jest z nami w ciąży.
Mały Arab pyta ojca: - Ojcze, jeśli mogę zapytać, po co nosimy takie dziwne suknie? - Synku, ta szata nazywa się Djellaba i chroni nas przed piekącym słońcem pustyni. - Ojcze, a dlaczego nosimy takie dziwne czapki? - Synku, nasze nakrycie głowy nazywa się Kefija i chroni nas przed piekącym słońcem oraz kurzem pustyni. - Ojcze, a po dlaczego nosimy takie dziwne buty? - One też chronią nasze stopy przed gorącym i ostrym piaskiem pustyni, szczególnie w wietrzną pogodę. - Ojcze, a po jaką cholerę nam to wszystko skoro mieszkamy w Paryżu?
Wychodzi TIR-ówka z samochodu i na pożegnanie mówi do kierowcy : - Bądź zdrów...
- Panie Doktorze, mam kłopoty z zaśnięciem. - Proszę brać te czopki, bardzo szybko działają. Przy następnej wizycie pacjent prosi: - A mógłbym dostać coś słabszego? Bo jak się budzę to mam jeszcze palec w dupie...
Trzy fazy życia kobiety: 1. Wkurwia ojca 2. Wkurwia męża 3. Wkurwia zięcia
Żona przegląda się w lustrze, podchodzi mąż. - Ale ty pięknie wyglądasz w tej sukience. - Daj spokój, to tylko kawałek starej szmaty. - Być może, ale sukienka naprawdę jest piękna.
Dzisiaj przed pracą w stałem w kolejce do kasy w sklepie. Starszy pan przede mną trzymał chleb, masło i kilka plasterków wędliny. Sprzedawca: - 17,20 zł. Pan odliczał drobne, przeliczał je kilka razy, w końcu powiedział cicho: - To może zostawię masło, dzisiaj tylko chleb? Za nim jeszcze młoda dziewczyna. - Proszę nie zabierać. Ja zapłacę. Starszy pan spojrzał zaskoczony. W oczach ogromne wzruszenie. - Dziękuję, dziecko? dawno nikt nie był dla mnie taki dobry. Dziewczyna tylko kiwnęła głową i powiedziała: - Może kiedyś ktoś zrobi to samo dla mnie. Kasjerka się uśmiechnęła. Kilka osób w kolejce nagle przestało się spieszyć. Nikt nic nie powiedział, ale wszyscy poczuli, że byli świadkami czegoś ważnego. Krótką ciszę przerwał starszy pan, który zwrócił się do kasjerki: - A wie pani co? To w takim razie wezmę jeszcze pół litra Żołądkowej.
Mieszkam w akademiku. W zeszłym tygodniu moi rodzice wpadli z rana z niezapowiedzianą wizytą. Mój współlokator, w ramach żartu, tuż po ich wejściu podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek i powiedział: - Dzięki za wczoraj, ogierze... I wyszedł.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się