sesja tylko na teraz

Dowcipy o wakacjach

154 żarty · strona 4 z 11

ID: 13494

Miesiąc miodowy. Młoda para dopiero co zainstalowała się w hotelu. Młody żonkoś siedzi w łazience na brzegu wanny po kąpieli i rozmyśla: - No to się wpakowałem na cacy. Jak ja jej teraz powiem, że moje stopy śmierdzą jak zły duch, że o skarpetkach nawet nie wspomnę? Przez te parę lat, jak się spotykaliśmy udawało mi się to jakoś ukryć, ale teraz? Na pewno odkryje ten mój przykry, cuchnący sekret... W tym samym czasie młoda żonka siedzi na łóżku w sypialni i rozmyśla: - No to pięknie... Trzeba było być szczerą od początku! Jak on teraz zareaguje na moją małą tajemnicę? Co on powie na to, że strasznie śmierdzi mi z ust? Przez te parę lat jakimś cudem ukrywałam to przed nim, ale teraz? Nie ma szans! Na 100% się zorientuje... Po jakimś czasie mężowi zebrało się na odwagę. Wszedł do sypialni podszedł do żony objął ją za szyję przysunął do siebie i powiedział: - Wiesz kochanie, muszę Ci coś wyznać... - Ja też muszę Ci coś wyznać... - Rany Boskie - zjadłaś moje skarpetki!?

#małżeństwo #wakacje
ocena 137
ID: 13491

Pani pyta dzieci w szkole, co robią ich ojcowie. Dzieci na wyrywki odpowiadają: Mój tata jest policjantem, a mój strażakiem, mój kucharzem, mój stolarzem... Tylko mały Jasiu siedzi cicho w kącie. Pani pyta: - A co robi twój tatuś, Jasiu? - Mój? Tańczy na rurze w klubie dla gejów, a jak klienci dobrze mu płacą, to jeździ z nimi do hotelu... Pani w szoku, wezwała Jasia na przerwie do siebie i pyta, czy to prawda i czy może mu jakoś pomóc... Jasiu odpowiada: - Tak naprawdę to ojciec jest selekcjonerem reprezentacji Polski w piłce nożnej, ale wstyd mi się przyznać...

#dzieci #jasiu #policja
ocena 268
ID: 12797

Turysta przybywa do austriackiej wioski gdzies? w Alpach. Wynajmuje poko?j w jedynym hotelu. Przychodzi pokojo?wka, turysta zagaduje: - Czy jest tutaj jakis? burdelik? - Oczywis?cie. Frau Marta, drugie pie?tro, 100 euro. - Hm. Przepraszam za niedyskrecje?, ale wolałbym, wie pani, me?z?czyzne?. - Oczywis?cie - Florian, trzecie pie?tro, 500 euro. - Przepraszam, czemu Florian jest taki drogi? - Co?z?, wiesz, to wiocha. Wszyscy wiedza? wszystko. Nasz burmistrz nie lubi me?skiej miłos?ci, dajemy mu 100 euro za milczenie. - A to Florian ma 400 euro? - Nie, szef policji tez? nie lubi me?skiej miłos?ci, to zacofana wiocha, wie?c tez? dostaje 100 euro i wszystko jest w porza?dku. - Wie?c 300 euro dla Floriana? - Nie, jest jeszcze ksia?dz, on to brzydzi sie? me?ska? miłos?cia?, dostaje 100 euro na uspokojenie sumienia. - A to Florian dostaje 200 euro? - Nie, dzielimy 200 euro pomie?dzy Hansa i Marka. - Jak to? - No oni mocno trzymaja? Floriana, bo Florian tez? nie lubi me?skiej miłos?ci.

#policja #praca #wakacje
ocena 136
ID: 11914

Czterech emerytów pojechało na wakacje do Gdyni. Spacerują po mieście, nagle patrzą: knajpa i napis: "Wszystkie drinki po 10 groszy". Zszokowani tą informacją, wchodzą do środka. Knajpka milutka, czyściutko, dużo miejsca, sporo ludzi. Od progu słyszą głos sympatycznego barmana: - Witam panowie! Proszę, tutaj jest miejsce. Cóż wam nalać? - Prosimy cztery kieliszki martini. - Już podaję... Proszę, 40 groszy. Panowie spojrzeli po sobie, zapłacili, wypili, zamówili kolejną kolejkę. Znowu zapłacili 40 groszy. Zamówili jeszcze po jednym martini i znów 40 groszy. W końcu jeden nie wytrzymał i pyta barmana: - Niech pan nam wytłumaczy, czemu tu jest tak tanio? - Wie pan... Sprawa wygląda tak. Przez lata byłem marynarzem, ale zawsze marzyłem aby mieć swoją knajpkę. Gdy wygrałem na loterii 25 milionów dolarów, wróciłem do Polski, kupiłem lokal i ponieważ lubię ludzi, postanowiłem sprzedawać tu tanie drinki. Mając tyle pieniędzy nie muszę zarabiać. Robię to co lubię, poznając przy okazji wiele ciekawych osób. Jeden z emerytów jest zachwycony: - Co za wspaniała historia! A proszę mi powiedzieć, czemu tamci trzej w kącie siedzą tu od 40 minut, ale nic nie zamawiają? - Aaa, ci. Przyjechali z Poznania i teraz czekają, bo od 18-ej wszystko będzie o 50 procent taniej.

#alkohol #emeryci #pieniądze
ocena 247
ID: 11800

Młody Amerykanin spędza wakacje na Syberii u swojego rosyjskiego kolegi. Chodzą razem na polowania, piją wódkę i ogólnie fajnie spędzają czas. No ale wszystko co dobre kiedyś się kończy, czas wracać do domu. Rusek mówi do przyjaciela: Musisz przywieźć jakaś fajną pamiątkę do Stanów, zapolujemy na niedźwiedzie będziesz miał co położyć w salonie. Daje mu strzelbę, sam bierze swoją i idą w las, idą i idą a po drodze napotykają wielką budę zamkniętą na cztery spusty, Rusek bierze klucze i otwiera wszystkie kłódki, a tam ogromna włochata bestia. Amerykanin wystraszony patrzy na warczące bydlę A Rusek mówi: spokojnie, to jest mój pies Kropa i bierzemy ją na polowanie. No więc idą i idą przez głusze. Nagle Rusek staje i mówi szeptem do Amerykanina: Ciii.. na drzewie przed nami jest niedźwiedź, ja wejdę na drzewo i zrzucę go na dół a Kropa go zarucha na śmierć. Amerykanin zdziwiony pyta: to na chuj daleś mi strzelbę?? Rusek: bo jak ja spadnę pierwszy to zastrzel Krope!!

#alkohol #myśliwi #psy
ocena 203