Transatlantyk płynie przez ocean. W pewnym momencie z niewiadomych przyczyn ulega awarii i idzie na dno. Trzymając się jednego koła ratunkowego do pobliskiej wyspy dopływa dwóch rozbitków. Rozbitkowie to przypadkowy Kowalski i Angelina Jolie. Wyspa oczywiście okazuje się bezludna. Gdy mija pierwszy szok i nastaje wieczór, oboje leżą na plaży w ostatnich promieniach zachodzącego słońca. W pewnym momencie odzywa się Angelina: - Jesteśmy tu sami, nie zanosi się na szybki ratunek... - No... - Chyba nic się nie stanie jak zrzucimy ubrania i przytulimy się do siebie,co? - No... Przytulają się, a że krew nie woda, po paru godzinach wykończeni padają na piasek. Sytuacja powtarza się przez parę kolejnych dni. Następnego dnia Angelina podchodzi do Kowalskiego, który smutny i zasępiony siedzi na plaży i spogląda na błękitne wody morza... - Kochany, może zrzucimy ubrania... - Nie... nie mam ochoty - powiedział i odwrócił głowę - Boże! Co się stało? - A... nic... - Powiedz proszę! Może będę mogła pomóc!? - A wiesz - odpowiada Kowalski - że chyba możesz... - Co mam zrobić? Mówić świństewka? A może... - Nie... ubierz moje spodnie. Ubrała - Ubierz moja koszulę i marynarkę... Ubrała - Hmmm... ubierz mój kapelusz i włóż pod niego włosy.. Ubrała... - Taaaak... ubierz jeszcze moje okulary przeciwsłoneczne Ubrała a Kowalski pyta: - I co? Czujesz się chociaż trochę jak facet? - No... trochę tak... - STARY RUCHAŁEM ANGELINĘ JOLIE!!!!