sesja tylko na teraz

Dowcipy z tematu #telefon

105 żartów

Wszystko, co w Perełkach dotyka tematu „telefon” — 105 żartów. Najnowsze są na górze, kolejność da się przełączyć na najlepiej ocenione.

ID: 15991

Karol i Hela spędzają powtórny miodowy miesiąc, na uczczenie 40 rocznicy ślubu. Lecą sobie do Australii. Nagle głos pilota: - Drodzy pasażerowie, silniki odmówiły posłuszeństwa. Możemy lądować awaryjnie na wyspie przed nami, ale prawdopodobieństwo, że ktoś nas odnajdzie jest równe zeru. Dziękujemy za wyrozumiałość. Karol drapie się w głowę i mówi do Heli: - Kochanie, opłaciłaś rachunki za mieszkanie? - Tak najmilszy, uregulowałam tuż przed wyjazdem. - A za telefony? - Też zapłaciłam, najdroższy. Karol myśli, myśli, myśli... - A ZUS-y nasze popłaciłaś? - O Boże, kochanie, na śmierć zapomniałam! Och, dowalą nam karę! Karol całuje ją tak, jak nie całował od lat 30, śmieje się, wrzeszczy jak wariat: - Przeżyjemy! Znajdą nas! Te kurwy znajdą nas, nawet na końcu świata!

#małżeństwo #mieszkanie #politycy
ocena 166
ID: 15952

Przychodzi nimfomanka do lekarza i mówi: - Panie doktorze, bardzo kocham swojego chłopaka, ale on nie jest w stanie mnie zadowolić w łóżku. Kiedy się kochamy, to on daje z siebie wszystko, ale po godzinie jest już całkowicie wyczerpany, a ja nadal chcę więcej. Czy można coś z tym zrobić? Lekarz zastanawia się przez chwilę, po czym notuje na kartce nazwy różnych leków i daje kobiecie: - To pierwsze to tabletki nasenne, przed stosunkiem proszę wziąć dwie i po godzinie ochota na seks powinna zniknąć. - A jak nie zniknie? - To drugie to maść na swędzenie, jeśli tabletki nie pomogą, proszę zastosować ją w miejscach intymnych, to powinno roziwązać problem. - Czyli pierwsze to tabletki, drugie to maść, a ten numer na końcu? - To jest mój numer telefonu, jeśli ani tabletki, ani maść nie pomogą, to niech pani chłopak do mnie zadzwoni i przyjadę go zmienić.

#lekarze #telefon
ocena 83
ID: 15712

Główny dres wybrał się na ryby i jak to drecho miał, ze dwa złote łańcuchy (po pół kilo każdy) na szyi, na każdym palcu złoty sygnet, a w kieszeni gruby rulon waluty - oczywiście same setki. Wziął ze sobą trzy flaszki. Zimno było więc obrócił je po kolei. Oczywiście upił się i usnął. Budzi się, a tu nie ma łańcuchów, sygnetów, ani dolarów. Zadzwonił z komórki po swoich ludzi i nie minęło pół godziny, a podjechały cztery czarne BMW, w każdym po pięciu byków 2 na 2, wszyscy z glockami. Stwierdzili, że to najprawdopodobniej ktoś z okolicznej wsi obrobił szefa. Wpadają do wsi i zaczynają wypytywać. Ktoś z miejscowych wskazał dom pośrodku wsi dom sołtysa. Wpadają do sołtysa, a tam na ganek wychodzi facio w kufajce, na szyi ma dwa złote łańcuchy, na każdym palcu sygnet, a z kieszeni kufajki wystaje mu rulon setel. Przeładowali broń i pytają skąd to wszystko ma. Sołtys ma to: - No nie uwierzycie chłopaki. Idę sobie przez las z psem na spacerze, a tu nad brzegiem jeziora leży jakiś facet, w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie. No to go obrobiłem. Na koniec ściągnąłem mu gacie zerżnąłem w dupę i poszedłem do domu. Chłopaki patrzą pytającym wzrokiem na szefa. Szef podchodzi do sołtysa, przygląda się chwilę błyskotkom i mówi: - Chłopaki jedziemy to nie moje złoto...

#alkohol #dieta #praca
ocena 57
ID: 14845

Myśliwy Marian słynny gawędziarz opowiada wśród grona przyjaciół jedną ze swoich licznych przygód. - Sarna, którą upolowałem była wielka i ciężka, wokół nikogo nie było, więc musiałem sam sobie z nią poradzić. Zarzuciłem jedną nogę sarny na lewe ramię, drugą na prawe... W tym momencie Marian musiał odebrać pilny telefon. Odszedł i po chwili wraca pytając: - Na czym to ja skończyłem? - Jedna noga na prawe ramię, druga noga na lewe ramię... - podpowiadają przyjaciele. - A, już wiem - przypomina sobie Marian - ach te Helenka, cóż to za kobieta!!!

#myśliwi #telefon
ocena 81
ID: 14566

Nowak starał się na kolei o pracę dróżnika. Jego przyszły szef postanowił przeprowadzić mały test. - Co by pan zrobił, gdyby się pan zorientował, że dwa pociągi jadą po jednym torze w swoim kierunku? - zapytał. - Przekierowałbym jeden z nich na inny tor. - Co jeśli nastawnia by się zepsuła? - Zadzwoniłbym do najbliższej stacji żeby powiadomili prowadzących pociągi. - Co jeśli telefon byłby zepsuty ? - Wtedy pobiegłbym po wujka Leona. Pytający trochę się zdziwił, ale zapytał: - A w czym pomógłby wujek Leon? - W niczym, ale jeszcze nigdy nie widział zderzenia pociągów.

#pociągi #praca #telefon
ocena 167