Biskup przyjeżdża do szkoły specjalnej. Pyta dzieci kim chciałyby być w przyszłości. Nagle Jasio: - Ja to bym chciał być biskupem. - No ale to trzeba do takiej specjalnej szkoły chodzić. - No to chodzę.
sesja tylko na teraz
Biskup przyjeżdża do szkoły specjalnej. Pyta dzieci kim chciałyby być w przyszłości. Nagle Jasio: - Ja to bym chciał być biskupem. - No ale to trzeba do takiej specjalnej szkoły chodzić. - No to chodzę.
Szkolna wycieczka pięciodniowa. Nauczycielka wchodzi do pokoju skontrolować uczniów. - Jakieś narkotyki, alkohol, papierosy lub energetyki? Zaspany Bartek: - Dziękujemy. Wszystko mamy.
Studenci wybrali się na egzamin. Czekają pod drzwiami sali, nudziło im się więc zaczęli się bawić indeksami - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany. Tylko że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę trafił indeksem pod drzwi, i do sali w której siedział egzaminator. Przeraził się okrutnie, ale za chwilę indeks wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4.0 Ucieszył się, no więc koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli się zastanawiać... Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2.5 nie wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks... Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator: - Piątka za odwagę!
W klasie Jasia była wizytacja na lekcji przyrody. Pani przygotowała sobie tablice ze zdjęciami różnych warzyw. - No, które z was, dzieci, powie mi jak nazywa się to warzywo? - zapytała pani i nachyliła się żeby pokazać na tablicę z pomidorem. Kiedy tak się nachyliła spódnica uniosła jej się nieco do góry... - Ale dupa! - powiedział dyrektor do wizytatora. Wstaje Jasio i mówi: - Ja wiem! To jest dupa. - Jasiu, jak ty się wyrażasz, natychmiast marsz do dyrektora! A Jasio podchodzi do dyrektora i mówi: - Jak nie umiesz to nie podpowiadaj!
Mały Jasio ogląda z wielkim zainteresowaniem swojego siusiaka. - Mamo, czy to mój mózg? - Nie synku, jeszcze nie...
Jasio do Małgosi: - Wiesz, Małgosiu, świata za tobą nie widzę! Małgosia: - Maaaaamoooo!!!! A Jasio powiedział, że jestem gruba!!!
Przyszła nauczycielka do domu Jasia i skarży się jego ojcu: - Pański syn w odpowiedzi na moją uwagę pod jego adresem przy całej klasie powiedział, że mnie przeleci. - Zaraz się z nim rozprawię - powiedział ojciec i podszedł do otwartego okna. - Jaaasiu! Pokłóciłeś się dziś z panią nauczycielką?! - Tak, tato! - I powiedziałeś jej przy całej klasie, że ją przelecisz?! - Tak, tato! - To co się szwendasz po ulicy?! Chodź do domu! Pani już przyszła!
Na lekcji matematyki wściekła nauczycielka przepytuje uczniów: - Kowalski, podaj przykład liczby dwucyfrowej! - Trzydzieści jeden... - Tak!? A czemu nie trzynaście!? Siadaj! Pała! Nowak, twoja kolej, podaj przykład dwucyfrowej liczby! - Czterdzieści pięć... - A czemu nie pięćdziesiąt cztery!? Siadaj, pała! Rabinowicz, przykład liczby dwucyfrowej! - Dwadzieścia dwa. - Tak!? A czemu nie... Ehh, Rabinowicz, ty i te twoje żydowskie żarty. Siadaj, dostateczny!
Kowalski wraca do domu z pracy, ma już usiąść przed telewizorem, ale słyszy charakterystyczne odgłosy dobiegające zza ściany od sąsiada. - Ten sąsiad zaczyna mnie już wpieniać! Idę mu powiedzieć, żeby ciszej pukał te swoje panienki! - Mama chciała mu to samo powiedzieć z godzinę temu - mówi Jasio. - I co, powiedziała? - pyta ojciec. - Nie wiem, jeszcze nie wróciła...
W szkole pani wywołuje Jasia do odpowiedzi ustnej. - Omów właściwości wody w stanie stałym. - Nie mogę proszę pani. - A to dlaczego? - Bo woda w stanie stałym to jest lód, a lód to bardzo śliska sprawa...
Jaś wita babcię (od strony mamy), która przyjechała w odwiedziny: - Dzień, dobry Babciu! Ale się tata ucieszy! Woła radośnie. - A to dlaczego, kochanie? - Bo przed chwilą powiedział, że tylko Ciebie brakuje nam do szczęścia.
Kolega z klasy powiedział Jasiowi, że wymyślił dobry sposób na szantażowanie dorosłych: - Mówisz tylko "Znam całą prawdę" i każdy dorosły głupieje, bo na pewno ma jakąś tajemnicę, której nie chciałby ujawnić... Podekscytowany Jasio postanowił wypróbować świeżo zdobytą wiedzę w domu. Podchodzi do mamy i mówi: - Znam całą prawdę. I... dostał 50 złotych z przykazaniem, żeby nic nie mówił ojcu. Zachwycony biegnie szybko do ojca i mówi: - Znam całą prawdę. I dostał 100 złotych z zastrzeżeniem, żeby nic nie mówił matce. Rozochocony Jaś postanowił więc wypróbować nową metodę również na kimś spoza rodziny. Nadarzyła się okazja, kiedy listonosz przyniósł pocztę. - Znam całą prawdę! - mówi z uśmiechem Jasio. Listonoszowi łzy naszły do oczu, rzucił listy na ziemie, rozłożył ramiona i wyszeptał: - W takim razie uściskaj tatę...
Rodzina siedzi przy stole. Mały Jasiu pyta się taty: - Tatusiu dlaczego ożeniłeś się z mamą? Tata odkłada widelec i patrząc na żonę mówi: - Widzisz, nawet dziecko tego nie rozumie...
Mówi wnuk do dziadka: - Kiedyś to mieliście źle. Nie było internetu, komórek, czatu ani gadu-gadu... Jak ty w ogóle babcię poznałeś??? - No jak nie było? Wszystko to było - odpowiada dziadek. - Ale jak to? - No przecież, babcia mieszkała w internacie, jak wracała ze szkoły to stałem na czatach, wychodziłem i z babcią gadu-gadu, a gdyby nie komórka to i twojego ojca by nie było.
Stoi sobie pijaczyna pod ścianą kasy biletowej PKP. Podchodzi do kasy student i mówi: - Połówkę do Warszawy. A pijaczek na to: - A ja ćwiartkę na miejscu.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się