- Przyrzeknij mi - prosi umierająca żona swego męża - że w czasie pogrzebu będziesz szedł koło mojej matki ... - No dobrze, chociaż wiesz, że mi to zepsuje humor na cały dzień.
sesja tylko na teraz
- Przyrzeknij mi - prosi umierająca żona swego męża - że w czasie pogrzebu będziesz szedł koło mojej matki ... - No dobrze, chociaż wiesz, że mi to zepsuje humor na cały dzień.
Przychodzi Putin do wróżki i pyta o swoją przyszłość. Wróżka wpatruje się intensywnie w swoją kulę, po czym mówi: - Widzę, jak jedziesz elegancką limuzyną. - I co jeszcze? - Widzę tłumy wiwatujących z radości. - Ja też do nich macham? - Nie, trumna jest zamknięta.
Pogrzeb w małym miasteczku, chowany jest sklepikarz, wyjątkowo nieprzyjemny typ. Ksiądz zagaduje: - Może ktoś z obecnych powie kilka ciepłych słów o zmarłym? Zapada długa cisza, zebrani drapią się po głowach, patrzą jedni na drogich i kręcą z rezygnacją głowami. Cisza robi się doprawdy niezręczna. Na szczęście gdzieś z tyłu słychać stukanie laski, podchodzi do trumny starowinka, na oko 100 lat. Patrzy na zebranych, nabiera powietrza i mówi zdecydowanym głosem: - Jego brat był jeszcze gorszy!
Środek nocy, przystanek koło cmentarza, do samotnie stojącego mężczyzny podchodzi dziewczyna i zagaduje nieśmiało - Przepraszam, dobrze, że Pan też czeka... Ciemno już, ten cmentarz, a we dwójkę zawsze raźniej.. - Oczywiście, odpowiada kulturalnie pan, mi też przyjemnie z kimś porozmawiać. Autobus wreszcie nie przyjeżdża ale kulturalny pan proponuje, że odprowadzi dziewczynę w jej okolice. Idą, rozmawiają, dziewczyna jest wdzięczna za pomoc. - Wie pan, to w sumie nie jest daleko ale... rozumie Pan, ja dziewczyna.. A pan się nie boi tak chodzić sam po nocy? - E tam! roześmiał się on - wie pani, jak żyłem to się bałem!
80-letnia babcia wybrała się na randkę z 90-letnim staruszkiem. Po randce córka pyta ją: - Mamusiu, jak było na randce? - No masz, córeczko, dobrze było, tylko musiałam mu dać trzy razy po gębie. - Dlaczego? Czyżby się do ciebie dobierał? - Nie! Ale myślałam, że umarł...
Pewne małżeństwo miało pięciu synów. Czwórka z nich była wysokimi blondynami,tylko najmłodszy był niski i miał czarne włosy. Gdy nadszedł czas na ojca, ten leżąc na łożu śmierci, pyta swojej żony: - Czy na pewno nasz najmłodszy syn jest moim synem? - Oczywiście, kochanie przysięgam... - odpowiedziała żona. Wtedy mężczyzna zmarł w spokoju. Chwilę potem żona pomyślała: - Dobrze, że nie zapytał o pozostałych czterech...
- Mój mąż zupełnie się mną nie interesuje jako kobietą! - Spróbuj włożyć jakąś seksowną, czarną bieliznę! - Już tak zrobiłam! - I nie pomogło? - Uniósł głowę znad gazety i spytał: Kto umarł?!
Rozmawiają dwaj koledzy: - Słyszałeś? Szef zmarł... - Tak... i cały czas się zastanawiam: kto jeszcze? no i kto jeszcze? - Jak to: kto jeszcze? - No tak, w nekrologu napisali: Wraz z nim odszedł jeden z naszych najlepszych pracowników.
Do zakładu pogrzebowego przynoszą martwego gościa w zajebiście dobrym, czarnym garniturze. Pytają się wdowy po nim w jakim stroju chce go pochować, zaznaczając że już teraz wygląda zajebiście dobrze. Wdowa mówi jednak że musi być w niebieskim garniturze, bo tak zawsze najlepiej wyglądał, nie ważne ile to będzie kosztować. Następnego dnia wraca i widzi że mąż leży już w niebieskim garniturze zgodnie z umową, wszystko cacy. - To ile płacę? - Pyta wdowa. - Drobnostka, na koszt firmy. odpowiada pracownik zakładu. - Ależ muszę przecież jakoś odpłacić za taki dobry niebieski garnitur - odpowiada zaskoczona wdowa. - Nie musi Pani. Widzi Pani, tego dnia jak Pani wyszła, trafił do nas kolejny nieboszczyk, mniej więcej rozmiarów Pani męża, w niebieskim garniturze. Zapytałem wdowy czy nie chciałaby zajebistego czarnego garnituru zamiast tego, powiedziała że ok, byle żeby dobrze wyglądał. Więc potem już dosłownie 5 minut roboty, po prostu podmieniłem głowy.
Co by było gdyby Kim Dzong Un nagle zmarł? Zastąpili by go Kim innym.
Jeden z krajów islamskich. Po ulicy idzie całkowicie "okutana" dziewczyna, widać tylko jej ogromne czarne oczy. Kieruje się w stronę przepięknej rezydencji. Nagle przechodzący obok młody chłopak uśmiecha się do niej i puszcza oko. Dziewczę rzuca się biegiem do drzwi wielkiego domu, wpada do ogromnego gabinetu i krzyczy pokazując palcem przez okno: - Tato, ten chłopak mnie zaczepił. A na nieszczęście chłopaka tata był generałem. Szybko wezwał, więc swoich żołnierzy i rozkazał schwytać młodzika. Po pięciu minutach blady jak śmierć chłopak został postawiony przed obliczem groźnego i rozsierdzonego ojca- generała: -Ty gnoju, ty psie - wrzasnął generał - jak śmiałeś podnieść wzrok na moją córkę? Ibrachim!!! - zawołał Jak spod ziemi wyrósł wielki śniadolicy, brodaty mężczyzna w mundurze z dystynkcjami sierżanta. Ibrachim - znowu wykrzyczał generał - weźmiesz tego łajdaka, zawieziesz go na naszą ukrytą farmę na pustyni i go wyruchasz. Sierżant zasalutował, złapał chłopca za oszewę i pociągnął go do dżipa. Przykuł go kajdankami do siedzenia i ruszył w stronę rogatek miasta. Po paru minutach jazdy chłopak odzyskał mowę i cichutko zaproponował: - Ibrachim, dam ci 200 dolarów jak mnie nie wyruchasz. Nic zero reakcji. - Ibrachim - próbuje znowu młody - dam ci 500 dolarów, ale nie ruchaj mnie, co. Dalej nic. Ibrachim, dam 1000 dol..... W tym momencie sierżant spojrzał na niego tak, że odechciało mu się znowu mówić. Dojechali do farmy, brodaty wojskowy wywlekł chłopca z samochodu, wciągnął do środka, rzucił na łóżko i zdarł z niego spodnie. Potem zaczął sam się rozbierać. Był już prawie nago, gdy zadzwonił telefon. Wrzask w słuchawce był tak wielki, że nawet leżący twarzą w poduszce chłopak usłyszał generała: - Ibrachim, natychmiast wracaj. Ibrachim ubrał się, kazał ubrać się chłopakowi, przykuł go do siedzenia w dżipie i pojechali z powrotem do miasta. Weszli do rezydencji gdzie generał czerwony ze złości wrzeszczał na dwóch młodych arabów: - Ibrachim, weźmiesz tych dwóch i ich rozstrzelasz. Sierżant zgarnął całą trójkę wsadził ich do dżipa przykuł kajdankami do foteli i ruszyli. Droga przebiegała w złowieszczym milczeniu. Przerwał je cichy proszący głos naszego pierwszego chłopaka: - Ibrachim, ale pamiętasz? Mnie wyruchać.
Dziennikarz pyta proboszcza jednaj z parafii, jak przygotowuje się na sytuację związaną z epidemią koronawirusa. - Kupiłem 2 hektary pola koło cmentarza parafialnego.
Umarł ateista. Staje przed świętym Piotrem i czeka na decyzję. - Piekło - decyduje św. Piotr. - Ale jak to piekło? - No tak, piekło. - Chcę rozmawiać z Panem Bogiem. - Dobrze, zaraz wracam. Św. Piotr idzie do Boga i mówi. - Umarł ateista, ja zdecydowałem, że idzie do piekła, a on chciał rozmawiać z Tobą. - Teraz nie mam czasu, powiedz mu że mnie nie ma.
Dwóch małych chłopców ukradło sąsiadowi torbę pomarańczy. Stwierdzili, że muszą pójść w jakieś ustronne miejsce i tam podzielić się łupem po równo. Poszli więc na pobliski cmentarz. Kiedy przechodzili przez bramę cmentarza, z torby wypadły dwie pomarańcze, ale chłopcy stwierdzili, że wciąż mają ich dość dużo. Kilka minut później pijany mężczyzna, przechodząc obok cmentarza, usłyszał: - Jeden dla mnie, jeden dla ciebie. Jeden dla mnie, dla ciebie... Od razu wytrzeźwiał i ile miał sił w nogach pobiegł do kościoła, który był nieopodal cmentarza. - Ojcze, proszę ze mną. Bądźmy świadkami tego, jak Bóg i Szatan dzielą ciała i dusze na cmentarzu! Przerażeni pobiegli do bramy cmentarza i zaczęli nasłuchiwać: - Jeden dla mnie, jeden dla ciebie, jeden dla mnie i jeden dla ciebie. Nagle głos przestał liczyć i odezwał się drugi: - A co z tymi przy bramie?
Patolog spojrzał w dokumentację i powiedział: - Pana żona umarła pomiędzy drugą trzydzieści, a trzecią nad ranem, ale z badań wynika, że uprawiał z nią pan seks około ósmej rano. Może pan to wyjaśnić? - Niespecjalnie, choć faktycznie była bardziej uprzejma niż zwykle.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się