sesja tylko na teraz

Dowcipy o religii

111 żartów · strona 4 z 8

ID: 11468

Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i szepce: - Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową! Ksiądz szepce do kościelnego: - Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym zdążył wrócić na zakończenie! Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na , czternastą stację drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy: - Stacja czterdziesta siódma, Pan Jezus idzie do wojska. /Przyjedź mamo na przysięgę/

#religia #urząd #wojsko
ocena 108
ID: 11443

Siostra Maria Katarzyna mieszkała w klasztorze niedaleko sklepu monopolowego Jacka. Pewnego dnia weszła do sklepu i powiedziała: - Jacek, daj mi ćwiartkę brandy. - Siostro Mario Katarzyno! - wykrzyknął Jacek - Nigdy bym tego nie zrobił! Nigdy nie sprzedałem alkoholu zakonnicy! - Jacku - powiedziała siostra - To dla matki przełożonej - zniżyła głos - Ma zatwardzenie, no wiesz... Jacek sprzedał więc jej brandy. Później zamknął sklep i poszedł do domu. Kiedy mijał klasztor i zobaczył siostrę Marię Katarzynę. Śpiewała i tańczyła na chodniku, wirowała, machała rękami jak ptak. Zbliżał się tłum, więc Jacek przepchnął ja dalej i krzyknął: - Siostro Mario Katarzyno! Na litość boską! Powiedziała mi siostra, że to na zatwardzenie siostry przełożonej! Niezbita z tropu siostra Maria Katarzyna odpowiedziała: - Bo tak jest, mój młodzieńcze, tak jest! Jak mnie zobaczy, to się zesra!

#alkohol #religia #sklep
ocena 88
ID: 11366

Żonaty facet przyszedł do spowiedzi. - Mam romans z pewną kobietą - mówi. - A coś bliżej? - zaciekawia się ksiądz. - No, spotykamy się, ale tylko ocieramy się o siebie, jeszcze nie było penetracji! - Potrzeć to tak jakby włożyć, synu! Odmówisz 5 zdrowasiek i dasz na ofiarę 100 zł. Gość odmówił modlitwę i kieruje się do wyjścia, a ksiądz cały czas go obserwuje. Wybiega z konfesjonału i krzyczy: - Widziałem! - Nie włożył pan nic do skarbony! - Ale potarłem! Sam ksiądz mówił, że potrzeć to tak jak włożyć!

#małżeństwo #religia #zdrada
ocena 204
ID: 10915

Pewien proboszcz posiadał niesamowitego egzotycznego ptaka, który mówił co mu kazano, znał na pamięć wszystkie ewangelie. Pewnego razu wraca z mszy, wchodzi na plebanie, patrzy ptaka nie ma. Klatka otwarta, okno otwarte, pewnie uciekł. No nic, zapytam parafian, z pewnością ktoś go widział... Msza się kończy, wszyscy wstają do wyjścia. Proboszcz: - Poczekajcie jeszcze chwilę, usiądźcie. Mam do was parafianie pytanie: czy ktoś widział ptaka? Wszystkie kobiety wstały. - Nie, nie o to mi chodzi: kto ma ptaka? Wszyscy mężczyźni wstali. - Nie, nie, inaczej: kto widział mojego ptaka? Wstają wszyscy ministranci.

#religia
ocena 42
ID: 10737

Buddyjski mnich idzie do fryzjera. Po skończonej usłudze pyta, ile ma zapłacić. - Dla człowieka przepełnionego mądrością i szacunkiem - na koszt firmy. - odpowiada fryzjer. Następnego dnia na progu zakładu leży 12 klejnotów. Do tego samego fryzjera na strzyżenie wybiera się katolicki ksiądz. Również pyta, ile powinien zapłacić. - Dla człowieka pełnego wiary i miłości - gratis. - odpowiada fryzjer. Następnego dnia na progu zakladu leży 12 róż. Również rabin wybrał się do tego fryzjera. Również pyta o cenę. - Dla człowieka żyjącego tak blisko Boga - za darmo - odpowiada fryzjer. Następnego dnia na progu zakładu stoi 12 rabinów.

#fryzjerzy #religia
ocena 159
ID: 10632

W pociągu jedzie Polak, Rusek, zakonnica i blondynka. Wjechali do tunelu i nagle usłyszeli trzask uderzenia w twarz. Gdy wyjechali z ciemności, zobaczyli, że Rusek się trzyma za policzek. Zakonnica sobie myśli: - No tak, świnia złapał blondynę za kolano i dostał w pysk! Blondynka sobie myśli: - To idiota, zamiast mnie, to się pomylił i macał zakonnicę, więc dostał w ryja. Rusek sobie myśli: - Polak zboczeniec złapał którąś, a ta myślała, że to ja, i mnie walnęła. Polak sobie myśli: - W następnym tunelu znów mu przywalę.

#blondynki #pociągi #religia
ocena 159
ID: 10312

Spotyka się trzech przedstawicieli różnych religii i próbują dowieść , czyj Bóg jest najlepszy. Jak wiadomo miarą wielkości Boga są dokonane cuda. Tak więc zaczyna katolik i opowiada: - Jest pozar, pali się kościół, ogien sie rozprzestrzenia. Po straż zadzwonić nie można bo jest akurat strajk, woda w rzece wysłacha... więc co robić? Padam na kolana i zaczynam się modlić zarliwie. Bóg wysłuchał moich próśb, spadł deszcz i pożar został ugaszony... - No tak - powiada muzułmanin - twój Bóg jest wielki ale mój jeszcze większy. Idziemy kiedyś przez pustynię. Susza, żar leje się z nieba. Zapasy wody dawno się skończyły. Mysle czas umierać... Padam na twarz i modlę się z całego serca. I tu nagle cud. Za następną wydmą piekna cudowna oaza. Fontanny, strumienie, kobiety i wino... - Wasi Bogowie są naprawdę wielcy - mówi żyd. Ale powiadam wam, mój jest nawiększy. Jest sobota, szabas, mnie nic brudnego nie wolno dotknąć... ide sobie patrzę w tu w rynsztoku lezy taaaka wielka kupa pieniędzy. Aj waj uś... co robić? Padam na kola, zamykam oczy i modlę się żarliwie jak nidgy w zyciu. Otwieram oczy - a tu prawdziwy cud! Tam wszędzie sobota, a tylko w tym jednym miejscu środa...

#pogoda #religia #strażacy
ocena 100