- Więc świadek widział jak oskarżeni bili się krzesłami? - Tak. Widziałem Wysoki Sądzie. - Dlaczego świadek nie próbował powstrzymać oskarżonych? - Bo nie było wolnych krzeseł proszę Wysokiego Sądu.
sesja tylko na teraz
- Więc świadek widział jak oskarżeni bili się krzesłami? - Tak. Widziałem Wysoki Sądzie. - Dlaczego świadek nie próbował powstrzymać oskarżonych? - Bo nie było wolnych krzeseł proszę Wysokiego Sądu.
Do wsi słynącej z długowieczności swoich mieszkańców przyjeżdża telewizja. - W jaki sposób - pyta reporter staruszka - można dożyć tak sędziwego wieku? - Rano gimnastyka, po południu gimnastyka, wieczorem gimnastyka. - A ile lat sobie liczycie? - Dziewięćdziesiąt sześć. - A wy, dziadku, jaką macie dewizę? - pyta reporter drugiego. - Rano mleko - odpowiada dziadek - po południu mleko, wieczorem mleko. - A ile macie lat? - Sto sześć. - A wy, dziadku? - Rano kobietki i wódeczka, po południu kobietki i wódeczka, wieczorem kobietki i wódeczkai - odpowiada rozmówca. - Coś podobnego! A ile macie lat, dziadku? - Trzydzieści sześć.
Rozprawa w sadzie o przyznanie alimentów: - Baco, a znacie tę oto Marynę? - Ano znam. - A to dziecko to wyście jej zmajstrowali? - Ano ja. - A co będzie z płaceniem za dziecko? - Ja tam, panocku, za tę robotę to nic nie chcę.
- Dlaczego na polowaniu strzelał pan do swojego kolegi? - pyta sędzia na rozprawie. - Wziąłem go za sarnę. - A kiedy spostrzegł pan swoją pomyłkę? - Kiedy sarna odpowiedziała ogniem...
Zatrzymał policjant samochód do kontroli. Kierowca zdziwiony pyta: - Dlaczego zostałem zatrzymany skoro jechałem z właściwą prędkością a pasy bezpieczeństwa zapięte? - Ale przewożąc z tyłu psa powinien pan mieć specjalną siatkę! - Panie władzo przecież to pluszak! - Ja tam wszystkich ras nie znam... Płaci pan tysiąc złotych albo sprawę kierujemy do sądu.
- Szczerze, Wysoki Sądzie, nie miałem pojęcia ile ona ma lat. Ten czarny makijaż dookoła oczu był mylący. - Nie to jest przedmiotem sprawy. Proszą pamiętać, że nie jest pan oskarżony o seks z nieletnią, tylko o seks z pandą.
Na sali sądowej: - Czy oskarżony dawał świadkowi narkotyki? - Nie dawałem. - A żona oskarżonego dawała? - Czy nadal mówimy o narkotykach?
Proces sądowy: - Jest pan oskarżony o to, że uderzył pan poszkodowanego dwa razy w twarz. Czy chce pan coś dodać? - Nie Wysoki Sądzie, to mu wystarczy.
- Niestety, wysoki sądzie, nie mogę zamieszkać razem z szóstką swoich dzieci - broni się Marian. - A dlaczegóż to ?! - Bo ich matki się nie lubią.
Przerwa podczas rozprawy w sądzie. Adwokat podchodzi do swego klienta: - Starałem się, jak mogłem. Już nie wiem jak mógłbym Ci pomóc... - A może wziąłbyś wszystko na siebie?...
W sądzie adwokat pyta świadka: - Pani Kowalska, zna mnie pani? - A oczywiście, że znam pana odkąd był pan chłopcem - panie Nowak. Taki grzeczny, zawsze mówił "dzień dobry". Doprawdy, jestem zawiedziona, miałam nadzieję, że wyrośnie pan na kogoś porządnego. A pan manipuluje ludźmi, pije, pali, kłamie, obgaduje ludzi za ich plecami, zdradza pan żonę. Uważa się pan za nie wiadomo jaką grubą rybę, a w rzeczywistości to pan jesteś nędzną szprotką. Adwokat zmieszany próbuje zmienić temat i wskazuje na drugiego prawnika. - A jego pani zna? - Pan Malinowski? oczywiście, że go znam! On jest tym leniwym gburem, co spał już z co drugą panną w tym mieście i łudzi się, że jego żona nic o tym nie wie. Cały czas ma pan problemy z alkoholem, panie Stasiu? Oboje mecenasi omal nie zapadli się pod ziemię ze wstydu. Nagle sędzia ich przywołuje i szepcze stanowczo: - Jeśli zapytacie ją: Czy mnie zna? - przysięgam, że długo nie wyjdziecie z pierdla!
- Jak ksiądz mógł tak pobić tego człowieka?! - pyta sędzia. - Gdzie pokora, sprawiedliwość, przykazania? Niech ksiądz opowie, jak to było? - Co tu dużo gadać? Najpierw ten człowiek uderzył mnie w prawy policzek. To nadstawiłem mu lewy. Przywalił mi w lewy. A, że więcej w Biblii już na ten temat nic nie napisali no to się zaczęło...
Spotyka się dwóch znajomych: - Widzisz i wygrałem tę sprawę o przekroczenie prędkości. - Ale jak? - Mój adwokat udowodnił, że przy 200 km/h nie widać znaku ograniczenia do czterdziestu.
U prawnika: - Jaką opłatę muszę wnieść, żeby otrzymać od pana fachową poradę? - 1000 złotych za trzy pytania. - Naprawdę? Drogo! Nie uważa pan? - Tak, może trochę. A jakie jest trzecie pytanie?
Przed sądem zeznaje podhalański góral. - Imię i nazwisko świadka? - Jontek Byrcyn-Gąsienica - Zawód? - Łoptyk W tym momencie sędzia patrzy na spracowane dłonie świadka, wielkie paluchy, połamane paznokcie z kilkutygodniowym brudem pod nimi, popękaną skórę na rękach i usiłuje sobie wyobrazić delikatne szkła optyczne, maleńkie śrubeczki i wkręciki montowane przez tego człowieka. Zadaje dodatkowe pytanie: - A czym się świadek dokładnie zajmuje? - Łoptykom chałupy mchem!
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się