- Szefowo, czy mogę się do pani przytulić? - Ale dlaczego? - Dziś są takie upały, a z pani taka zimna suka...
sesja tylko na teraz
- Szefowo, czy mogę się do pani przytulić? - Ale dlaczego? - Dziś są takie upały, a z pani taka zimna suka...
- Jak opłacę ZUS, NFZ, czynsz, media, mam na czysto 1500 zł. - Też mam na czysto 1500. - Też prowadzisz działalność? - Nie, 500 plus i zasiłki. Czynsz i media opłaca mi gmina oraz opieka. To co idziemy na piwo? - Nie mogę, spieszę się do pracy.
Szefie, dostanę podwyżkę? - W żadnym wypadku! - Bo powiem innym, że dostałem!
Telefon do informacji kolejowej: - O której odjeżdża pociąg do Zakopanego? - Nie wiem. - Ale jak to? Pani pracuje w informacji, pani powinna mnie poinformować. - Więc pana informuję, że nie wiem.
Szef do pracownika: - W tym tygodniu to już pana czwarte spóźnienie. Jaki z tego należy wyciągnąć wniosek? - Że dzisiaj jest czwartek.
Niedawno zrobiłem zakupy w mięsnym sklepie, niby nic nadzwyczajnego ale kiełbasa którą rozpakowałem w domu okazała się śliska, miejscami zielona i miała specyficzny nieświeży zapach. Pofatygowałem się z powrotem do sklepu, niestety pieniędzy mi za kiełbasę nie zwrócili motywując to złym przechowaniem kiełbasy. Zastanawiałem się kiedy ją żle przechowałem skoro niosłem ją do domu w torbie termoizolacyjnęj. Pocieszono mnie jednak, że mogę napisać skargę i zażalenie na podany adres e-mail. Nie bardzo wierzyłem w skuteczność reklamacji, ale zdecydowałem się jednak napisać: "W ostatnim tygodniu program telewizyjny był całkowicie do bani, było za dużo powtórek i nudnych programów." I taką wiadomość wysłałem na wskazany adres e-mail. W odpowiedzi dostałem podziękowanie za opisanie wydarzenia i zapewnienie, że w przyszłości pracownicy sklepu mięsnego dokonają wszelkich starań, aby sytuacja się nie powtórzyła...
Spotyka się dwóch kolegów. Pierwszy z nich zagaduje: - Wyglądasz na wypoczętego i zadowolonego z życia. Jesteś na urlopie? - Ja nie tylko mój szef ...
Jasiu dzwoni do dyrektora i mówi: - Jasiu nie przyjdzie dzisiaj do szkoły, bo zachorował. - A kto mówi? - Mój tata...
Dostałam w biurze mocnej biegunki i niestety świadkami mojego faux pas stali się wszyscy współpracownicy. Zachowali się bardzo elegancko, zaoferowali podwiezienie do domu, przynieśli Stoperan i miętową herbatę. Następnego dnia udawali, że nic się nie stało. Szkoda tylko, że w co drugie zdanie wplatali z premedytacją słowo "kupa": - Czy możesz poskładać jakoś do kupy ten projekt? - Pewnie masz kupę roboty? - Chodź z nami na kawę, w kupie raźniej. Po całym dniu myślałam, że się rozpłaczę ze wstydu, a wtedy kierownik poklepał mnie przyjacielsko po plecach i rzekł, tak, żeby wszyscy słyszeli: - Zbierz się do kupy, musisz być twarda, a nie miękka.
Praca zdalna ma ten plus, że jest zdalna. Herbata ma ten plus, że możesz pić ją w pracy. Jack Daniels ma ten plus, że wygląda jak herbata.
Wraca kobieta pracująca z zakupami. Siaty ciężkie, ręce jej się do ziemi wyciągnęły. Wchodzi na klatkę przez ciężkie drzwi do bloku, a tam wyskakuje przed nią ekshibicjonista. Staje przed nią i teatralnym gestem rozchyla płaszcz. A kobieta patrzy i mówi: - No masz! Jajek nie kupiłam...
Niedaleko otworzono nowy supermarket . Jest w nim automatyczny zraszacz, który pomaga utrzymać produkty w świeżości. Jak tylko zacznie pracować, słyszysz odgłos oddalającej się burzy i szmer wiosennego deszczu... Kiedy przechodzisz obok nabiału, słychać ciche muczenie krów... Gdy mijasz dział mięsny, roznosi się zapach grillowanych kiełbasek z boczkiem i cebulką... Kiedy jesteś przy stoisku z jajkami, słychać gdakanie kur i czuć w powietrzu zapach smażonych jajek... Z miejscowej piekarni powala zapach świeżo wypieczonego chleba i ciasteczek... Ale papieru toaletowego kupować nie polecam.
Dyrektor cyrku zapowiada: - A teraz przed państwem wystąpią akrobaci! Z ostatniego rzędu głos: - Pedały, pedały! Obcisłe gacie noszą - pedały! Akrobaci obrażeni - nie wystąpili. Dyrektor ponownie: - A teraz przed państwem wystąpi klaun. - Pedał, pedał! Maluje się - pedał! Klaun obrażony polazł do garderoby. I znów dyrektor: - A teraz nasz mrożący krew w żyłach numer. Człowiek skoczy z samego wierzchołka namiotu wprost na arenę! - Pedały, pedały... gdzie mnie wleczecie - pedały?!
Wracam z pracy do domu i co widzę: Żona w kuchni, lewą ręką miesza zupę, prawą przeciera ścierką blat, jednym okiem zerka na bawiącego się synka, drugim śledzi swój ulubiony serial, nogami froteruje podłogę, prawym policzkiem przyciska do ramienia smartfona i mówi: - Nie Krysiu, w tej chwili nic nie robię. Dobrze, że dzwonisz...
Żona pyta się męża wracającego z pracy: - Zjesz coś? - A co jest do wyboru? - Tak albo nie.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się