Zięć daje sprostowanie do gazety... - Przepraszam moją teściową - powiedziałem jej, iż hamak mógłby jej posłużyć za biustonosz to nieprawda. To jej biustonosz mógłby posłużyć za hamak.
sesja tylko na teraz
Poseł, minister i obietnica wyborcza z terminem realizacji gdzieś po następnych wyborach. Satyra polityczna bez nazwisk, za to z pamięcią.
Zięć daje sprostowanie do gazety... - Przepraszam moją teściową - powiedziałem jej, iż hamak mógłby jej posłużyć za biustonosz to nieprawda. To jej biustonosz mógłby posłużyć za hamak.
- Poszedł facet na wybory miss Niemiec. - I wygrał.
Zastanawiali się na Ukrainie, co posadzić wokół Czarnobyla: - Buraki. - Nie, bo krowy pozdychają. - No to może ziemniaki. - Nie, bo się ludzi potruje. - A to chuj. Posadzimy tytoń, a na papierosach napiszemy MINISTER ZDROWIA OSTRZEGA PO RAZ OSTATNI.
Posłali faceta do czubków. Siedzi biedak i nudzi się. W końcu postanowił popatrzeć przez okno. Tam ogrodnik pracuje przy grządce truskawek. Psychol woła: - A co pan robi? - Nawożę truskawki. - Co? - Nawożę truskawki, mówię! - Co pan robisz?!? - Truskawki posypuję gównem!!! - O, a ja cukrem posypuje, i to ja jestem pierdolnięty!
Karol i Hela spędzają powtórny miodowy miesiąc, na uczczenie 40 rocznicy ślubu. Lecą sobie do Australii. Nagle głos pilota: - Drodzy pasażerowie, silniki odmówiły posłuszeństwa. Możemy lądować awaryjnie na wyspie przed nami, ale prawdopodobieństwo, że ktoś nas odnajdzie jest równe zeru. Dziękujemy za wyrozumiałość. Karol drapie się w głowę i mówi do Heli: - Kochanie, opłaciłaś rachunki za mieszkanie? - Tak najmilszy, uregulowałam tuż przed wyjazdem. - A za telefony? - Też zapłaciłam, najdroższy. Karol myśli, myśli, myśli... - A ZUS-y nasze popłaciłaś? - O Boże, kochanie, na śmierć zapomniałam! Och, dowalą nam karę! Karol całuje ją tak, jak nie całował od lat 30, śmieje się, wrzeszczy jak wariat: - Przeżyjemy! Znajdą nas! Te kurwy znajdą nas, nawet na końcu świata!
Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u jego francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika republiki. Francuz zaprasza go do okna: - Widzi pan tę autostradę? - Tak. - Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi. Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego odpowiednika. Kiedy podjeżdża, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac, jaki widział w życiu. Stwierdza od razu: - Dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana... Polski minister podchodzi do okna: - Widzi pan tę autostradę? - Nie. - No właśnie.
Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portfel i wylicza że ma 15zł. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta: - Panie ile za kurs na Sienkiewicza? - O tej porze to 20. - A za 15 nie da rady? - Za 15 nie opłaca mi się silnika odpalać. - Panie niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko. - Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy. Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu. Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi: - Ile za kurs na Sienkiewicza? - 20zł. - mówi taksiarz. - Ja dam panu 50zł za kurs, ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda. - Spadaj zboku bo zaraz ci dowale. Facet podchodzi do 2 taksówki: - Ile za kurs na Sienkiewicza? - 20zł. - mówi taksiarz. - Ja dam panu 50zł za kurs, ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda. - Spadaj zboku, bo nie ręczę za siebie. Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzała się. Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy: - Ile za kurs na Sienkiewicza? - 20zł - mówi taksówkarz. - Ja dam panu 50zł za kurs, ale pod warunkiem, że ruszy pan powoli abym mógł pomachać do wszystkich pana kolegów taksówkarzy.
Nauczycielka w klasie pyta: - Dzieci, czy możecie nam powiedzieć, gdzie pracują wasi tatusiowie? Cała klasa szemrze o strażakach, inżynierach, lekarzach i pilotach. Tylko Jasiu milczy na ostatniej ławce, rumieniąc się. Nauczycielka: - Jasiu, powiedz mi, w jakim zawodzie pracuje twój tata? Jasiu wstaje, cały czerwony: - Tańczy nago na rurze w klubie i dają mu za to pieniądze. Jak mu dobrze zapłacą, to pójdzie do łóżka z każdą. Rozpłakał się. Nauczycielka wyprosiła wszystkie dzieci z klasy i usiadła z Jasiem: - Jest aż tak źle? - Jest jeszcze gorzej, proszę pani, zmyśliłem to, po prostu wstydzę się przyznać przed chłopakami, że mój tata jest politykiem i pracuje w Sejmie.
Donald Tusk odwiedza gospodarstwo rolne. Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Tusk: - Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem, typu "Donald i świnie" albo coś takiego! - Ależ skąd panie premierze. Wszystko będzie cacy. Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Tuska wśród świń i podpis "Premier Donald Tusk (trzeci od lewej)".
W parku na ławce siedzi trzech staruszków. Jeden mówi: - Kiedyś przyjście do parku zajmowało mi 10 minut, a teraz pół godziny. Tak to jest... Jak się ma 85 lat, to nogi odmawiają posłuszeństwa. Na to drugi staruszek: - Kiedyś czytałem gazetę bez okularów, a teraz to i w okularach nic nie widzę. Jak się ma 90 lat to oczy już odmawiają posłuszeństwa. Na to trzeci staruszek: - Oczy i nogi to nic. Ja wczoraj wieczorem patrzę na żonę i ogarnia mnie podniecenie. Mówię do niej: Kochaj się ze mną tu i teraz. A ona mi na to: Przecież już się dzisiaj trzy razy kochaliśmy!. Jak się ma 95 lat to pamięć już odmawia posłuszeństwa.
- Pomimo inflacji żyje nam się lepiej - oznajmił premier. - To fajnie macie - pomyślał naród.
Premier przechadza się po Warszawie wraz ze swoją żoną. Oglądając wystawy sklepowe mówi do żony: - Popatrz! Spodnie pięćdziesiąt złotych, koszulka czterdzieści, futro sto pięćdziesiąt. Nie wiem o co ludziom chodzi, że jest tak źle - bo inflacja, a przecież jest dość tanio. Żona popatrzyła na męża z ogromną czułością, jak tylko kobieta potrafi i mówi: - Kochanie. To jest pralnia.
Dziś rano Premier ogłosił plan pod kryptonimem: AKCJA WISŁA. Akcja ma polegać na pogłębianiu dna i trzymaniu się koryta.
Premier w trakcie objazdu kraju odwiedza przedszkole: - Ile wynosi dzienna stawka żywieniowa? - pyta. - Piętnaście złotych. - Za dużo, obniżyć do siedmiu. Następnie odwiedza więzienie: - Ile wynosi stawka żywieniowa? - Czterdzieści złotych. - Za mało, proszę podwyższyć do osiemdziesięciu. Minister nie wytrzymuje i się go pyta: - Słuchaj, jaka w tym logika, że zabierasz dzieciom, a dajesz więźniom? - A Ty myślisz, że jak nas zdejmą to do przedszkola poślą?
Późna noc na koloniach letnich, wychowawczyni sprawdza czy wszyscy podopieczni są w swoich łóżkach i czy śpią. Widzi, że Jasiu kręci się na posłaniu, przewraca z boku na bok i jako jedyny z grupy nie zasnął. Podchodzi do niego i pyta szeptem, by nie obudzić pozostałych dzieci: - Co Jasiu, nie możesz zasnąć? - Tak, proszę pani. Kiedy jestem domu, wieczorem mamusia kładzie się koło mnie, ja wkładam jej paluszek do pępuszka i szybko zasypiam. - Posuń się trochę, ja położę się przy tobie, włóż mi do pępuszka paluszek i zaśniesz. Po chwili: - Jasiu, to nie jest pępuszek! - Proszę pani, to nie jest paluszek!
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się