Poniedziałek, szósta rano. Amerykański emeryt bierze butelkę burbona i wyrusza na ryby. Francuski emeryt bierze butelkę wina i wyrusza na miłosne podboje. Polski emeryt bierze słoiczek moczu i wyrusza do przychodni żeby zająć miejsce w kolejce.
sesja tylko na teraz
Poniedziałek, szósta rano. Amerykański emeryt bierze butelkę burbona i wyrusza na ryby. Francuski emeryt bierze butelkę wina i wyrusza na miłosne podboje. Polski emeryt bierze słoiczek moczu i wyrusza do przychodni żeby zająć miejsce w kolejce.
- Mój dziadek był na Titanicu. Jeszcze przed tragedią zaczął ostrzegać wszystkich, że statek zatonie. - I co? - Wyjebali go z kina.
Mały Jasio odwiedza dziadków i jak to w każde odwiedziny, dziadek opowiada Jasiowi historie wojenne. - Kiedyś wnusiu wysadziliśmy most w powietrze by zatrzymać Niemców. - Super dziadku i co dalej? - No niestety ktoś nas zdradził i złapali nas. - Niesamowite dziadku i co zrobili? - Niemcy podzielili nas na dwie grupy, a następnie kapitan powiedział "Tych po prawej rozstrzelać, tych po lewej wyruchać w dupe". - Dziadku to straszne i co Ci zrobili? - Mi wnusiu? Yyy, mnie rozstrzelali...
Idzie Czerwony Kapturek przez las do babci i myśli: - Oj, żeby tylko nie spotkać wilka, bo jak mówiła babcia, pewnie mnie zgwałci... Nagle, z krzaków wyskakuje wilk. Czerwony Kapturek przerażony tym, co się zaraz stanie (wedle słów babci), powoli ściąga majtki, a wilk na to: - No co ty, srać tu przyszłaś!? Dawaj koszyk!
Akcja dzieje się w samolocie pasażerskim. Po wystartowaniu samolotu pilot objaśnia pasażerom trasę, długość lotu itd. Kończąc objaśnienia zapomniał wyłączyć mikrofon i rozkładając się wygodnie w fotelu mówi do drugiego pilota siedzącego obok: - No to kolego włączamy autopilota i najpierw wypijemy sobie kawę a potem przelecimy stewardesę. Stewardesa słysząc całą rozmowę bez namysłu zaczyna biec do kabiny pilotów, aby policzyć się z szowinistycznymi pilotami. Po drodze potyka się i przewraca w przejściu między siedzeniami koło jakiegoś dziadka. Ten pomaga wstać stewardesie mówiąc do niej: - I czego się tak spieszy? Przecież powiedział, że najpierw kawę wypiją.
Dzieci miały przynieść różne przedmioty związane z medycyną. Małgosia przyniosła strzykawkę, Tomek stetoskop a Jaś aparat tlenowy: - Jasiu, skąd ty wziąłeś aparat tlenowy? - pyta zdziwiona Pani. - Od dziadka - A co na to dziadek? - kyyyyy...
Dwóch staruszków gawędzi o seksie: - Nadal mogę dwukrotnie! - A który raz sprawia Ci większą przyjemność? - Myślę, że ten zimą.
Wnusio wysyła babci paczkę z wojska. Babcia otwiera paczkę, patrzy - granat, a obok list... - Kochana babciu, jak pociągniesz za kółeczko, dostanę trzy dni przepustki.
Była sobie para z 60-letnim stażem małżeńskim. Nie byli bogaci, ale dawali sobie radę, ostrożnie gospodarując pieniędzmi. Mieli po 85 lat, ale byli dobrego zdrowia, głównie dzięki żonie, która przez ostatnią dekadę kładła wielki nacisk na zdrowe jedzenie i ćwiczenia. Z pewnością żyliby jeszcze długo, jednak podczas podróży rozbił się ich samolot. Tak więc trafili do nieba. Stanęli przed niebiańskimi wrotami, a św. Piotr wprowadził ich do wewnątrz. Zabrał ich do pięknego dworku, umeblowanego w złoto i jedwabie, z pięknie wyposażoną kuchnią i jacuzzi w głównej łazience. Zobaczyli służącą, wieszającą ich ulubione ubrania w szafie. Westchnęli oszołomieni, gdy Piotr powiedział: - Witamy w niebie. To będzie teraz wasz dom. Staruszek zapytał Piotra, ile to wszystko będzie kosztować. - Ależ, nic - odpowiedział Piotr. - Pamiętajcie, to nagroda, którą otrzymujecie w niebie za wasze życie na ziemi. Staruszek wyjrzał przez okno i zobaczył wielkie pole golfowe, wspanialsze niż jakiekolwiek na ziemi. - A jakie tam są opłaty? - mruknął. - To jest niebo - odpowiedział św. Piotr. - Tu możesz grać codziennie za darmo. Potem udali się do klubu i zobaczyli obficie zastawiony stół, z każdą kuchnią, jaką sobie można wymarzyć. Staruszek patrzył na owoce morza, steki, egzotyczne desery i przeróżne rodzaje napojów. - Nawet nie pytaj - św. Piotr uprzedził staruszka. - To jest niebo, to wszystko jest za darmo dla was, cieszcie się. Staruszek rozejrzał się wokół i nerwowo spojrzał na żonę. - Dobrze, a gdzie są niskotłuszczowe, niskocholesterolowe potrawy i bezkofeinowa kawa? - zapytał. - To jest najlepsza część - odpowiedział św. Piotr. - Możecie jeść i pić ile chcecie i nigdy nie będziecie grubi ani chorzy. To jest niebo! Staruszek wciąż nie dowierzał. - Żadnej gimnastyki, aby to zgubić? - zapytał. - Nie, chyba że chcecie - odpowiedział Piotr. - Nie ma badania poziomu cukru ani ciśnienia krwi ani... - Już nigdy. Wszystko, co tu robicie, ma wam sprawiać radość. Staruszek spojrzał na żonę i powiedział: - Ty i te twoje durne otręby! A mogliśmy tu być dziesięć lat temu!
Środek Zimnej Wojny. USA, obawiając się ataku ZSRR, szkolą szpiegów, by zdobyli informacje. Kurs kończy najlepszy z najlepszych wśród najlepszych. Dzień odprawy. - Listen! - mówi dowódca - Twoja mission jest top secret i very fuckin" important. Twoim celem jest dotrzeć do Moscow i zdobyć top secret information na temat planowanej invasion! Potem nasz łącznik we Vladivostok załatwi Ci powrót do USA. Zrozumiałeś? - Yes, sir! Znaczy... Da, tawarisz kamandir! Zrzucają agenta na totalnym zadupiu. Po kilku godzinach znajduje wioskę - kilka chałupek na krzyż. Myśli sobie: - OK. Teoria teorią time for practise. Dostrzega babulkę na ławeczce, podchodzi doń: - Zdrastwujcie, babciu. - Zdrastwujcie, amerikanski szpiegu. - Szto? - Zdrastwujcie, amerikanski szpiegu. - Szto? Ja nie amerikanski szpieg, ja ruski! - Niet, wi nie ruski, wi amerikanski szpieg. - Ja nie ruski? Nu pagadi! Odśpiewuje babulce hymn ZSRR, Katiuszę, Kalinkę, Pust wsiegda budziet sonce. - I szto? Ja nie ruski? - Niet, wi amerikanski szpieg. - To patrzcie teraz! Odtańcowuje jej kazaczoka i to tak jakby nic nie robił od dziecka, tylko nak***iał kazaczoki. - I szto? Ja nie ruski? - Niet, wi amerikanski szpieg. Facet myśli sobie: - Damn it. Jak ona? Yeah, w sumie mówić, śpiewać i tańczyć każdy się nauczy. Ale tego nie da rady... Tu wyciąga zza pazuchy pół litra. Otwiera i obala flaszkę w rekordowym tempie. - I szto? Ja nie ruski? - Niet, wi amerikanski szpieg. - Ale, kak wi? Gawarim kak ruski... - Da. - Śpiewam kak ruski... - Da. - Tańczę kak ruski... - Da. - Nawet piję kak ruski! - Da. - To kak wi poznali, ze ja amerikanski szpieg? - Widzisz, u nas w Sajuzie czornych niet.
Facet w cyrku wychodzi na arenę z krokodylem. Staje na środku i kopie krokodyla w dupę. Krokodyl rozdziawił paszczę, a facet rozpina rozporek, wyciąga fiuta i kładzie krokodylowi na zęby. Potem bierze deskę i napier... krokodyla po głowie. Krokodyl nic, tylko mu oczy z bólu łzawią. Po trzech minutach napier...lanki wyciąga fiuta, krokodyl zamyka paszczę, a facet podchodzi do publiki i pyta: - Proszę państwa, kto z Państwa chce spróbować tego samego - gwarantuję pełnię bezpieczeństwa - nic nikomu się nie stanie! W cyrku cisza, przez dłuższy czas nikt się nie zgłasza, po chwili z drugiego rzędu podnosi się stara babcia i mówi: - Ja tam może bym i spróbowała, tylko żeby mnie pan tą deską tak nie walił...
Para wybrała się do Zoo pooglądać zwierzaczki. Nagle ku zdumieniu wszystkich zwiedzających drzwi od klatki z dzikimi małpami otworzyły się i wataha wściekłych małp pobiegła w stronę wyjścia. Zwiedzający zaczęli uciekać w popłochu. Wszyscy oprócz pewnego staruszka. Gdy sytuacja się opanowała zdumiona para zapytała dziadka: - Panie, jak to się stało, że pan się nie przestraszył, tylko spokojnie siedział? - Łee... przyzwyczajony jestem, byłem kiedyś kierowcą gimbusa.
Mały Jasiu ma urodziny i wypatruje przez okno gości. Nagle mówi do mamy: - Mamo wujek i ciocia idą! - Nie mówi się wujek i ciocia tylko wujostwo. Wygląda dalej. - Mamo kuzyn i kuzynka idą! - Jasiu nie mówi się kuzyn i kuzynka tylko kuzynostwo. Patrzy dalej i zauważył babcie i dziadka i mówi do mamy: - Mamo dziadostwo idzie.
Babcia z dziadkiem siedzą, ona obiera ziemniaki, a on patrzy przez okno i nagle widzi jak byk skacze na krowę. Dziadek westchnął i mówi: - Ja też bym tak chciał... Na co babcia podnosi głowę znad ziemniaków i mówi: - A rób co chcesz, to twoja krowa!
Siedzi dziadek w pokoju i myśli. Podchodzi do niego babka i się pyta: - Co ty stary tak myślisz? - A bo zapomniałem jak się nazywam. - O stary sklerotyk się znalazł, nie wie jak się nazywa. Ja to pamiętam wszytko jeszcze z przed Pierwszej Komunii, a Ty stary zgredzie nawet nie wiesz jak się nazywasz. - To jak się nazywam? Babka siedzi, myśli aż w końcu mówi: - Ale to dziś potrzebujesz wiedzieć?
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się