Córka pyta się mamy: - Czy to prawda, że dziecko rodzi się z tej samej dziurki w którą mężczyzna wkłada penisa? - Tak to prawda. - No to ja przy rodzeniu chyba się udławię...
sesja tylko na teraz
Córka pyta się mamy: - Czy to prawda, że dziecko rodzi się z tej samej dziurki w którą mężczyzna wkłada penisa? - Tak to prawda. - No to ja przy rodzeniu chyba się udławię...
Policjant zatrzymuje do kontroli samochód w którym jedzie młode małżeństwo z dzieckiem. Daje kierowcy alkomat. - 2 promile - odczytuje wynik - Panie władzo, macie zepsuty alkomat - odpowiada stanowczo kierowca. Niech żona dmuchnie. - Pańska żona też ma 2 promile - mówi po chwili policjant. - Macie zepsute urządzenie i koniec. Niech dziecko dmuchnie. - 2 promile - mówi policjant i zwraca się do kolegi: - Marian, alkomat nam się zepsuł. - Przepraszamy państwa, rzeczywiście mamy zepsuty alkomat. Proszę jechać dalej, do widzenia! - mówi policjant. Rodzinka jedzie dalej. Po chwili mąż odwraca się do żony i mówi: - Widzisz? A mówiłaś, żeby dziecku nie dawać!
Do niewielkiego sklepu spożywczego wchodzi trzech małych chłopców. Najstarszy z nich mówi do sprzedawcy: - Poprosę landlynek za tsydzieści grosy. Sprzedawca niechętnie przekręca głowę i patrzy na słój z landrynkami stojący na najwyższej półce nad kasą. Bierze drabinę, z trudem wdrapuje się na nią, otwiera słoik, wrzuca do torebki pięć cukierków. Schodzi, odstawia drabinę, nabija landrynki na kasę, przyjmuje płatność w kilkunastu żółtych monetach. Wówczas odzywa się młodszy z nich: - Ja tes poprosę landlynek za tsydzieści grosy. Sprzedawca patrzy niechętnie na dzieciaka, znów bierze drabinę, wchodzi się na nią głośno sapiąc, otwiera słoik, wrzuca cukierki do torebki... Nagle zamiera w bezruchu balansując u szczytu drabiny i patrząc na najmłodszego chłopca mówi: - Jeśli też chcesz landrynek za trzydzieści groszy, to od razu powiedz. Chłopiec kręci głową, że nie. Sprzedawca schodzi, odstawia drabinę, nabija landrynki, przyjmuje płatność i pyta najmłodszego chłopca: - A co Ty byś chciał kupić? Poplosę landlynek za pindziesiąt glosy!
Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci: - Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach? Wstaje Jasiu i mówi: - Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus.
W szpitalu świeżo upieczony ojciec robi ze wszystkich stron zdjęcia swego potomka, mruczy przy tym pod nosem: kumple będą mi jego zazdrościć, po prostu świetny, no super... Podchodzi położna: - Ooo! Pierwsze dziecko? - Nie, trzecie, ale niech pani zobaczy mojego nowego smartfona czy nie jest zajebisty?!
Jasio pyta taty przy kolacji: - Tato, a dlaczego ty się ożeniłeś z mamą? Tata odkłada widelec, patrzy na żonę i mówi: - Widzisz, nawet nasze dziecko tego nie rozumie.
Nauczyciel prezentuje dzieciom obrazki zwierząt i pyta, jak zwierzęta się nazywają. - To jest kot - mówi Małgosia. - Bardzo dobrze. A to? - To jest piesek - odpowiada Marek. - Świetnie. A to? - pyta nauczyciel Jasia, prezentując zdjęcie misia. Jasio milczy. Nauczyciel postanawia zażartować: - Być może mamusia tak czasami nazywa tatusia. - Nienasycony buhaj?
Pani w szkole: - Z czego robi się parówki? Dzieci milczą. - Jasiu, Ty powinieneś wiedzieć - Twój tata przecież jest rzeźnikiem. - Ja wiem, ale Tatuś powiedział, że jak komuś powiem, to mnie zabije.
Spadł śnieg: Dzieci ulepiły przed domem bałwana. Niestety rano znalazły bałwana rozjechanego przez samochód. Ponownie ulepiły bałwana, ale sytuacja się powtórzyła. Trzeciego bałwana ulepiły na hydrancie.
Sędzia pyta na rozprawie rozwodowej: Ile pan ma lat? - 98 - A pani? - 92 - I po tylu wspólnych latach chcecie się rozwieść? Dlaczego? A ze względu na niezgodność charakterów. - To dlaczego tak późno przychodzicie po rozwód? - Byliśmy razem ze względu na dzieci! - I co na to dzieci? - Nic, pomarły.
- Kochanie, jak wrócisz z pracy będę leżała nago w łóżku. - Dzieci zostają dziś u dziadków? - Tak - Świetnie. Położę się w ich pokoju.
Nauczycielka pyta dzieci, jakie filmy lubią oglądać ich rodzice. Dzieci odpowiadają: - Moi lubią filmy wojenne! - A moi - melodramaty. - Moi - horrory. - Dobrze. A twoi, Wowaczka? - pyta nauczycielka. - Moi lubią fantastykę. - Jaką? - Nie wiem, nie pozwalają mi oglądać. Ale często słyszę zza zamkniętych drzwi ""ja, ja, das ist fantastisch!"".
- Tato, a co to jest nietolerancja i państwo socjalne, bo nic z tego nie rozumiem. - To proste, sam widzisz, że ja nie pracuje, matka nie pracuje, opieka nam do mieszkania dopłaca, węgiel daje, na ciebie i twoje dwie siostry rząd daje, szkoła bezpłatna, wasze kolonie też prawie darmo, ubezpieczenia zdrowotne mamy z pośredniaka, i to właśnie jest państwo socjalne. - A to tak to wyglada, ale ktoś za to wszystko musi przecież płacić, bo dzieci mówiły, że rząd nie ma swoich pieniędzy. - No płaci płaci, inni ludzie płacą, ci co pracują i podatki od tego jeszcze duże płacą. - Aha... ale to ich nie wkurwia? - A wkurwia, wkurwia, i to właśnie jest ta nietolerancja.
Wraca chłop do domu z delegacji, wita się, wręcza prezenty. W końcu zasiada przed michą i telewizorem. Patrzy dookoła i woła do pięcioletniej córeczki: - Dziubasku, czy widziałaś gdzieś pilota? - Pilota? Nie widziałam... Ale był listonosz, hydraulik i kilka razy sąsiad z naprzeciwka...
4 letni chłopiec wchodzi niespodziewanie do sypialni rodziców i widzi jak ojciec zakłada kondom, speszony tata szybko klęka i udaje że szuka coś pod łożkiem. Synek pyta: - Czego tata szukasz? Tata powiada: - Zdawało mi się że widziałem tam szczura. - A co będziesz go pierdolił?
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się