Najnowsze

strona 239 z 340

ID: 8500 26.01.2017 · :)

Gość przychodzi do baru i mówi do barmanki: - Proszę whyski z colą, ale bez lodzika - i głupkowato się śmieje Barmanka odpowiada: - Podać ze słomką, czy Pan sobie z buta wyciągnie

#alkohol
ocena 138
ID: 8484 24.01.2017 · Paweł

Jadący przez pustynię na wielbłądzie podróżnik nie mógł dotrzeć do celu, bo wielbłąd odmówił posłuszeństwa. Na nic się zdały bicie, podtykanie wody, jedzenia, zachęty słowne. Nie chciał iść dalej. Na szczęście w pobliskiej oazie zauważył szyld z napisem: NAPRAWA WIELBŁADÓW. Dociągnął jakoś ostatkiem sił czworonoga do oazy i zlecił jego naprawę, przyglądając się ciekawie jak będzie ona wyglądać. Kierownik warsztatu zawołał do pomocnika: - Abdul, weź tego wielbłąda na kanał! Abdul zabrał bydlę, wszedł do kanału, wziął w ręce dwie cegły i z całej siły walnął nimi uparte zwierzę w jajca. Wielbłąd wystartował jak z katapulty i w mgnieniu oka zniknął na pustyni. Zaniepokojony podróżny zapytał: - Abdul, ale jak ja go teraz dogonię? Abdul na to: - Chodź pan na kanał!

#politycy #praca #zwierzęta
ocena 89
ID: 8481 24.01.2017 · Paweł

Egzamin z botaniki u wyjątkowo złośliwego profesora. Mówi do studenta: - Zadam panu tylko jedno pytanie: Ile liści jest na tym drzewie, które rośnie tu za oknem? - 2435 liści, pada odpowiedź. - A skąd pan to u licha wie!? - A to już jest drugie pytanie, panie profesorze...

#studenci #szkoła
ocena 136
ID: 8480 23.01.2017 · Paweł

W pewnej szkole w Bielsku-Białej w pracowni komputerowej wisiało na ścianie takie hasło: "Teoria jest wtedy, kiedy wszyscy wszystko wiedzą, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, gdy wszystko działa, a nikt nic nie wie. W tej sali łączymy teorię z praktyką: nic nie działa i nikt nie wie dlaczego!"

#praca #programiści #szkoła
ocena 124
ID: 8475 23.01.2017 · DZTW

- Babciu, czy dziadek jest mechanikiem? - Nie wnusiu. - Dziwne, bo właśnie leży na ulicy pod autobusem?

#emeryci
ocena 83
ID: 8474 22.01.2017 · DZTW

- Franek, dzisiaj mija trzydzieści lat od naszego ślubu. Może zarżnąć kurę? - A co ona winna?

#małżeństwo
ocena 120
ID: 8468 22.01.2017 · DZTW

Profesor na wykładzie z filologi: - W Języku polskim występuje : potwierdzenie, zaprzeczenie, podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie oraz podwójne zaprzeczanie jako zaprzeczenie. Natomiast nie wystepuje podwójne potwierdzenie jako zaprzeczenie?. Na to jeden ze studentów: - Dobra, dobra...

#studenci #szkoła
ocena 78
ID: 8467 21.01.2017 · DZTW

- Kochanie, co mi kupiłeś na urodziny? - Wyjrzyj przez okno. Widzisz tego czarnego mercedesa? - Jasne, że widzę! RANY! - No to rajstopy w tym kolorze ci kupiłem..

#urodziny
ocena 102
ID: 8456 20.01.2017 · Grzegorz F.

W przychodni. - Dzień dobry. Przyniosłem kał i mocz. - Do analizy? - Nie, kurwa, do degustacji.

ocena 201
ID: 8453 19.01.2017 · DZTW

- Dlaczego nie ratował pan tonącej żony? - A skąd ja miałem wiedzieć, że tonie? Darła japę, jak zwykle.

#małżeństwo
ocena 202
ID: 8452 19.01.2017 · DZTW

- Jak się nazywa baaardzo chudy piesek? - Anoreksio.

#psy #zwierzęta
ocena 34
ID: 8450 18.01.2017 · DZTW

Przychodzi gość do chińskiej restauracji i pyta Chińczyka: - Umiesz mówić po polsku? - Tak. Gość bierze łyżkę i pyta: - Co to jest? - Łyśka. Bierze widelec: - A to? - Wideleć. Nagle przebiega mu koło nogi szczur. Zszokowany pyta się go: - A to co było? - Kurciak.

#restauracja
ocena 63
ID: 8445 17.01.2017 · DZTW

Żona schyla się do lodówki po mrożonego kurczaka i w tym samym momencie czuje, jak mąż próbuje "wziąć ją od tyłu". Odwraca się oburzona i tłucze go mrożonym kurczakiem po głowie. Ten skonfundowany pyta: - Kochanie, czy ty już nie lubisz "szybkich numerków" przy lodówce? - Lubię - odpowiada żona - ale nie w Tesco?

#małżeństwo
ocena 76
ID: 8442 16.01.2017 · DZTW

Rozmowa męża z żoną: - Piwo się skończyło! Skoczysz do sklepu? - Ale na zewnątrz jest lód, jeszcze się wywrócę! - To kup w puszce, żeby się nie stłukło.

#alkohol #małżeństwo #sklep
ocena 50
ID: 8433 15.01.2017 · DZTW

Ruski mafioso wybrał się na ryby i jak to ruski mafioso miał dwa grube złote łańcuchy na szyi, na każdym palcu złoty sygnet, a w kieszeni gruby rulon dolarów - oczywiście same setki. Wziął ze sobą trzy flaszki. Zimno było, więc obrócił je po kolei. Oczywiście upił się i usnął. Budzi się, a tu nie ma łańcuchów, sygnetów, ani dolarów. Zadzwonił z komórki po swoich ludzi i nie minęło pół godziny, a podjechały cztery czarne mercedesy w każdym po pięciu ludzi, wszyscy z kałachami. Po naradzie stwierdzili, że to najprawdopodobniej ktoś z okolicznej wsi obrobił szefa. Wpadają do wsi i pytają o sołtysa. Ktoś z miejscowych wskazał dom pośrodku wsi. Wpadają do sołtysa, a tam na ganek wychodzi facio w kufajce, na szyi ma dwa złote łańcuchy na każdym palcu sygnet, a z kieszeni kufajki wystaje mu rulon 100 dolarówek. Przeładowali broń i pytają skąd to wszystko ma. Sołtys mówi: - No nie uwierzycie chłopaki. Idę sobie przez las z psem na spacerze a tu nad brzegiem jeziora leży jakiś facet w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie. No to go obrobiłem, na koniec zerżnąłem w dupę i poszedłem do domu. Chłopaki patrzą pytającym wzrokiem na szefa. Szef podchodzi do sołtysa, przygląda się chwilę błyskotkom i mówi: - To nie moje.

#alkohol #dieta #praca
ocena 99