Rozmawiają dwie koleżanki i jedna mówi do drugiej: - Wczoraj wchodzę do domu patrzę a tam mój mąż wali konia w kuchni... - I co zrobiłaś? - Podeszłam i zrobiłam mu loda z połykiem. - Dlaczego??? - Bo szybciej umyć zęby niż podłogę.
Rozmawiają dwie koleżanki i jedna mówi do drugiej: - Wczoraj wchodzę do domu patrzę a tam mój mąż wali konia w kuchni... - I co zrobiłaś? - Podeszłam i zrobiłam mu loda z połykiem. - Dlaczego??? - Bo szybciej umyć zęby niż podłogę.
Turysta pojechał do dzikich krajów. Gdzieś na końcu świata zasiada do kolacji przy ognisku razem z tubylcami. Turysta pyta: - A czy ludzi to jadacie? - Nie no, jesteśmy cywilizowani. - A jakie są wasze ulubione dania? - No, na przykład rolada turystyczna. - Co to jest? - Bardzo proste. Pyton połyka turystę, a my łapiemy, pieczemy i jemy tego pytona.
W barze zatrudnili nowego barmana, który był murzynem. Nagle wchodzi biały facet, siada i mówi: - Jedno piwo, czarnuchu. Poddenerwowany murzyn odpowiada: - Słuchaj koleś, a może tak zamienimy się miejscami i zobaczymy jak tobie się to spodoba, co? Klient się zgodził. Staje za ladą, a afroamerykanin do niego: - Jedno piwo, białasie. Nowy barman odpowiada: - Przykro mi ale czarnuchów nie obsługujemy.
Rebe, powiedz mi, ty wszystko wiesz, ja znalazłem w gojowskiej gazecie takie trudne słowo: alternatywa. Co to ma być? Rebe głaszcze się po brodzie. - Wyobraź sobie Chaim, że masz dwa jajka, z tych jajek wykluwa ci się kogucik i kurka. Po pewnym czasie, kurka znosi następne dwa jajka, z których znowu wykluwa się kogucik i kurka. I tak po roku, masz już całe podwórko kurek i kogucików. No i wtedy przychodzi wielka powódź i zalewa ci całe gospodarstwo. - No dobrze, rebe, ale gdzie ta alternatywa? - Kaczki?
Matematykowi zepsuł się grzejnik. Wezwał hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi. - Panie, ale to połowa tego, co zarabiam. - A gdzie pan pracuje? - Na uniwersytecie. - No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym całym uniwersytecie. Musisz tylko pan pójść do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca. Matematyk zrobił tak, jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła. Pewnego dnia przyszło zarządzenie o podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich, którzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich: - Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ukończenia ósmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamiętamy jeszcze ze szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła? - wskazała na matematyka. Ten wstał, podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu otrzymał wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie spodobał, więc zaczął liczyć od nowa. Zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem. Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi i słyszy szepty: - Przesuń granicę całki.
Dzieci miały przynieść różne przedmioty związane z medycyną. Małgosia przyniosła strzykawkę, Tomek stetoskop a Jaś aparat tlenowy: - Jasiu, skąd ty wziąłeś aparat tlenowy? - pyta zdziwiona Pani. - Od dziadka - A co na to dziadek? - kyyyyy...
Matka rano do syna: - Co to był za łomot w nocy jak wróciłeś? - Aaa nic, kurtka mi spadła. - To co tam było w tej kurtce? - Ja
Poszedł facet do lasu. Tak łaził i łaził, że w końcu zabłądził. Chodzi więc po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu w ramię. Odwraca głowę, patrzy, a tu stoi wielki niedźwiedź, rozespany, wkurwiony, że aż piana z pyska leci i mówi: - Co tu robisz? - Zgubiłem sie - odpowiada facet. - Ale czego się kurwa tak drzesz? - Bo może ktoś mnie usłyszy i pomoże. - No to kurwa ja usłyszałem. Pomogło ci?
Gość spóźnił się do kina. Seans już się zaczął, w sali ciemno, nic nie widać. Podchodzi do pierwszego z brzegu rzędu i pyta: - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Nie, 15 - pada krótka odpowiedź. Idzie dalej. - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Nie, 14. - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Nie, 13. - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Nie, 12. I tak dalej, aż wreszcie... - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Tak, to pierwszy rząd! - tym razem głos jest dość zniecierpliwiony. - Bomba! Przepraszam, czy to pierwsze miejsce? - Nie, 15. - Przepraszam, czy to pierwsze miejsce? - Nie, 14. - Przepraszam... I tak dalej, aż... - Przepraszam, czy to pierwsze miejsce? - Tak, to pierwsze miejsce! - warczy zapytany. Gość siada, wyciąga chipsy, otwiera, już ma zacząć jeść lecz pyta gościa siedzącego obok niego: - Chce pan spróbować? - zwraca się grzecznie do sąsiada. - Nie. - A pan? - Nie. - A pana żona? - To nie jest moja żona. - Przepraszam. A pani chce? - Nie! - A może pan łysy chce spróbować? - Nie!!! Gość wciął chipsy i wyciąga colę. Niestety, na butelce jest kapsel, więc pyta faceta obok: - Ma pan otwieracz? - Nie. - A pan? - Nie. - A pana żona? - To nie jest moja żona. - Przepraszam. A pani ma? - Nie! - A może pan łysy ma otwieracz? - Nie!!! Jakoś jednak się uporał z kapslem, podnosi butelkę do ust i znów pyta: - Chce się Pan napić? - Nie. - A pan? - Nie. - A pana żona? - To nie jest moja żona. - Przepraszam. A pani chce? - Nie! - A może pan łysy chce się napić? I nagle z głębi sali dobiega histeryczny wrzask: - Łysy! Kurwa! PIJ!
Rok 89: Klient pyta w sklepie motoryzacyjnym o opony do małego fiata. - U nas nie ma, ale są w Bielsku-Białej - proszę oto darmowy bilet do Katowic. - A dlaczego nie do Bielska-Białej? - Bo w Katowicach kończy się kolejka.
Niewielkie miasteczko jakich setki w Polsce, stare blokowisko, facet wraca z pracy i przed klatką widzi sąsiada leżącego pod polonezem i coś majstrującego: - Dzień dobry Panie Zenku! Co Pan tam robi?! - Aaa... alarm zakładam... - A co? Kradną? - Gdzie tam! Panie! Kradną to Mercedesy! Mi srają do środka...
Jasiu wchodzi wieczorem do sypialni rodziców i zastaje ich w pozycji 69. Chwilę się przygląda, po czym wrzeszczy: - A wy mi dłubać w nosie zabraniacie!?
Mąż nie mógł zadowolić swojej żony w łóżku. Wybrał się do seksuologa i mówi: - Proszę pana nie mogę należycie zadowolić swojej żony, kiedy się kochamy to nawet nie krzyczy? - Niech pan zadzwoni do agencji i zamówi striptizera z dużym interesem. Kiedy państwo będziecie się kochać, on w tym czasie ma tańczyć. Wtedy pańska żona powinna krzyczeć. Koleś wyszedł z gabinetu i dzwoni do agencji. Zamówił striptizera z największym interesem i zaczął kochać się z żoną, podczas tego koleś z agencji tańczył. Niestety żona nadal cicho. W końcu mąż mówi do striptizera: - Wiesz, może zamieńmy się rolami? Tak zrobili i po minucie żona zaczęła krzyczeć z rozkoszy. Uradowany mąż mówi do kolesia z agencji: - Widzisz ku*wa, tak się tańczy?
Dwaj studenci mieli poprawkowy egzamin z kombinatoryki. Ponieważ profesor był akurat na urlopie, chłopaki uprosili panienkę z dziekanatu aby zdradziła im miejsce pobytu naukowca i pojechali na Mazury do jego daczy. Profesor trochę się zdenerwował, ale mając dobre serce zgodził się ich przeegzaminować. Egzamin trwał i trwał aż zrobiła się noc i profesor postanowił ?dokończyć ich? na drugi dzień. W daczy były trzy pokoje. W jednym położył się profesor z żoną, w drugim ich córka a w trzecim obaj studenci. Po godzinie drugiej jeden ze studentów obudził się i pomyślał ?i tak nas pewnie uwali to przelecę mu za to córkę?. Wstał, zagląda do jednego pokoju, spod kołdry wystają dwie pary nóg. ?Aha to profesor z żoną? - myśli student. Idzie więc do drugiego i kładzie się tam gdzie jest tylko jedna para nóg. Po godzinie budzi się profesor i myśli ?pójdę położę się obok córki bo te studenciki gotowi mi ją jeszcze przelecieć? . Zagląda do jednego pokoju - dwie pary nóg. ?Aha to studenci?. Idzie do drugiego pokoju i kładzie się do łóżka. Po następnej godzinie wstaje drugi student z zamiarem przelecenia córki profesora i oczywiście trafia do żony profesora. Rano naukowiec budzi się pierwszy, patrzy śpi sam, idzie do drugiego pokoju patrzy - tu student z jego córką, zagląda do trzeciego pokoju - drugi student z jego żoną. Profesor drapie się po głowie i mruczy: - Tyle lat wykładam kombinatorykę, ale takiej kurewskiej przekładanki to jeszcze nie widziałem!
Koń i osioł spotkali się w domu konia na wódkę. Tak piją, piją i nagle osioł zauważył na ścianie pełno zdjęć z zawodów i medali. - A skąd te wszystkie pamiątki? - Jak byłem młodszy to zdobywało się co nieco. Skończyli pić i umówili się, że następnym razem będą pili u osła. Kiedy zbliżał się czas popijawy osioł zaczął myśleć, jak tu zaimponować koniowi. Poszedł do zoo, ale dostał tylko zdjęcie zebry, które powiesił na ścianie. I tak piją u osła, nagle koń zauważa zdjęcie na ścianie i pyta: - Ty, osioł, a to co? - Aaa, to ja za czasów gry w Juventusie.
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się