Poranek w szpitalu, siostra wchodzi do sali: - Siostro, siostra wstała dzisiaj nie z tej strony łóżka. - Dlaczego pan tak sądzi? - Ma siostra laczki chirurga.
Poranek w szpitalu, siostra wchodzi do sali: - Siostro, siostra wstała dzisiaj nie z tej strony łóżka. - Dlaczego pan tak sądzi? - Ma siostra laczki chirurga.
Po pracy mąż szybciuteńko biegnie do domu. Rzuca się w drzwiach na żonę, całuje ją, bierze na ręce, niesie do sypialni. Tam uprawiają dziki seks. Po igraszkach leżą i dyszą. - Echhhh, kochana... I jak, rozpoznajesz mnie bez wąsów? - Aaaa... to ty. Weź wynieś śmieci!
Żona do męża: - Kochanie, a wiesz, że mamusia była wczoraj u tego słynnego dentysty? - Taaaa? A co, kanały jadowe jej udrażniał?
Jasiu prosi mamę: -Mamo, daj mi 5zł dla biednego pana . -A gdzie on jest? -Tam przed blokiem, sprzedaje lody.
Dzieci podchodzą do hrabiego spacerującego po parku i wskazując na zamek, pytają: - Czy pan mieszka w tym zamku? - Tak. - A czy tam nie ma żadnego straszydła? - Nie ma. Jestem kawalerem.
Leży facet na łożu śmierci, przy nim żona. Facet słabnącym głosem: - Czy możesz mi coś obiecać? - Ależ oczywiście, cokolwiek zechcesz! - Jak umrę, wyjdź za Mariana. - Za Mariana?! Przecież go nienawidzisz! - Właśnie dlatego...
Przez pustynię idą Polak, Niemiec i Rosjanin. Są bardzo zmęczeni. Nagle widzą dwugarbnego wielbłąda. Polak usiadł na jednym garbie, Niemiec na drugim. - A gdzie ja? - pyta żałośnie Rosjanin. Polak podnosi ogon wielbłąda i mówi: - A ty, Sasza, do kabiny.
Trzech mężczyzn przechwala się tuszami swoich żon. Pierwszy mówi: -Mam taką grubą żonę, że musiałem auto zmienić na większe bo nie mieściła się na przednim siedzeniu. Drugi: -To jeszcze nic. Ja musiałem kupić pickupa bo w ogóle nie mieściła się w środku. Trzeci: -A ja już nie mam żony. Jak to? -pytają Pierwszy i Drugi. -A, pojechaliśmy zeszłego roku na wakacje nad morze, opalaliśmy się na plaży, kiedy to podbiegli faceci z Greenpeace i zepchnęli ją do wody.
Wchodzi facet do domu i krzyczy w drzwiach: - Stara, wygrałem w totka! Patrzy a żona siedzi przy stole i szlocha. - Co płaczesz kobieto?! Wygrałem milion w totka. - Moja mamusia umarła! - krzyczy małżonka. - O ja pier...KUMULACJA!
Jest rok 1410. Godziny przed rozpoczęciem bitwy pod Grunwaldem. Wreszcie zwaśnione strony doszły do wspólnego wniosku, ze zamiast urządzać regularnej walki każda ze stron wystawi najlepszego wojaka i urządza turniej. Krzyżacy wybrali najlepszego, największego, najsilniejszego itp. Polacy pomyśleli sobie: co nam zależy, damy starego dziadka. No i dziadek poszedł. Zakurzyło się, huk; nic nie widać, nic nie słychać. Polacy widząc akcje krzyczą co sił w gardłach: "W NOGI DZIADEK, W NOGI!!!!". Kiedy kurz opadł dziadek strzepuje resztki pyłu ze zbroi i mówi: - Dobrze żeście kazali w nogi bić, bo inaczej to bym mu łeb uciął.
Studenci wybrali się na egzamin. Czekają pod drzwiami sali, nudziło im się, więc zaczęli się bawić indeksami - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany. Tylko, że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę trafił indeksem pod drzwi do sali, w której siedział egzaminator. Przeraził się okrutnie, ale za chwilę indeks wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4.0 Ucieszył się, no, więc koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli się zastanawiać... Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2.5 nie wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks... Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator: - Piątka za odwagę!
Rozmawiają dwaj kumple przy piwku. Jeden pyta, słuchaj, jakbym przespał się z Twoją żoną, to wtedy kim bylibyśmy dla siebie ""kumy" czy "szwagry"? Nie odpowiada drugi, wtedy bylibyśmy kwita.
Wieczór. Syn, przed wyjściem na miasto, szuka czegoś w szufladzie. Przygląda się temu ojciec: -Czego tam szukasz? -Latarki. -Po co ci? -Bo idę na randkę. -Za moich czasów na randki chodziło się bez latarki! -I patrz, na co trafiłeś!
Józek! Zagadka: czym różni się zasłona od papieru toaletowego? -Nie wiem. -Czyli to Ty...
Pewne plemię afrykańskie nawiedziła okrutna susza. Padając z pragnienia udali się do plemiennego szamana z prośbą o pomoc. Szaman ów wyszedł z lepianki i patrząc po tłumie współplemieńców pyta: - Kto ma wodę? Nikt się nie zgłasza to powtarza: - Kto ma trochę wody? Nieśmiało zgłasza się jeden z członków plemienia i podając bukłak wody mówi: - Ja mam jeszcze trochę. Szaman niewiele myśląc wylał wodę do miseczki, ściągnął koszulę i zaczął ją prać. Mieszkańcy wioski patrzyli ze zgrozą. Wyjął koszulę z wody, wykręcił i wodę wylał w krzaki. Znowu pyta: - Kto ma jeszcze jakąś wodę? Kolejny osobnik podając mu bukłak mówi: - Mnie zostało jeszcze pół... Szaman wziął wodę, wlał do miski i wypłukał koszulę. Wodę wylał, a koszulę powiesił na sznurku. Kiedy mieszkańcy wioski chcieli się na niego rzucić zaczęły napływać ciężkie chmury i rozpadał się deszcz. Szaman na to: - Zawsze ku*wa pada jak pranie zrobię...
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się