- Mam dla pana dwie wiadomości, dobrą i złą. - Niech pan zacznie od dobrej, doktorze. - Kredytu można już nie spłacać.
sesja tylko na teraz
- Mam dla pana dwie wiadomości, dobrą i złą. - Niech pan zacznie od dobrej, doktorze. - Kredytu można już nie spłacać.
- Mam dla pana dwie wiadomości, dobrą i złą. - Niech pan zacznie od dobrej, doktorze. - Kredytu można już nie spłacać.
Prezes wielkiej korporacji pyta się swoich pracowników co kupili sobie za 13-ą pensję. Zaczepia dyrektora: - No i jak tam, dyrektorze? Co pan sobie kupił za 13-kę? - Nowiutkiego kabrioleta. - A resztę? - Ulokowałem na koncie w banku szwajcarskim. Podchodzi do kierownika: - I jak u pana, kierowniku? Na co pan wydał 13-kę? - A kupiłem używane Punto. - A resztę? - Wrzuciłem na książeczkę oszczędnościową. Podchodzi wreszcie do robotnika: - Co pan sobie kupił za 13-ę? - Kapcie. - A resztę? - Babcia dołożyła.
- Panie doktorze, jak tam moje wyniki? - Dobrze, może pan brać kredyt. - Ale ja nie mam z czego spłacać - Nie będzie pan musiał....
W banku: -Wszyscy stać i nie ruszać się! -To napad? -Nie, k***a, fotografia grupowa!
Maria, pokojówka prosi szefową o pożyczkę. - A więc Maria, czemu uważasz, że zasługujesz na pożyczkę? Se?ora, są trzy powody czemu chcę podwyżkę. Po pierwsze prasuję lepiej od Pani. - A kto powiedział, że prasujesz lepiej ode mnie? Twój mąż Se?ora - Oh. Po drugie, gotuję lepiej od Pani. - Nonsens, kto powiedział, że gotujesz lepiej ode mnie? Twój mąż Se?ora - Oh. A trzeci powód jest taki, że jestem w łóżku lepsza od Pani! Żona jest oburzona. - Czy mój mąż tak powiedział?! Nie Se?ora, ogrodnik.
Wpada koleś w kominiarce do banku ze spluwą i drze się: -Na glebę k$!@a wszyscy! To jest napad! Co się gapisz? Ryj do gleby! Podchodzi do babeczki do okienka: - Dawaj hajs! - Ale proszę pana! Tu nie ma pieniędzy! - Jak to nie ma pieniędzy, to jest bank! Że niby co jest za tym sejfem? - To jest bank spermy. - Otwieraj ten sejf! Babka otwiera i rzeczywiście, po lewej fiolki, po prawej fiolki... - I co, że to niby sperma?! Pij to szmato! - Ale, ale jak... - Pij bo ci ryj rozwalę! Wypiła, jakoś przełknęła. - Jeszcze jedną pij! - Ale, ale jak.. - Pij bo cię rozwalę! Ta wypiła, chociaż cofnęło jej się, ale wypiła. Facet nagle ściąga kominiarkę i mówi: - I co Marysiu? Można? Można!
- Palisz? - Tak. - Ile paczek dziennie? - Trzy. - Ile kosztuje jedna? - 12 zł - Od dawna palisz? - Od 20 lat. - Uśredniając wydajesz 36 zł dziennie na papierosy, co daje 13140 zł rocznie. W ciągu ostatnich 20 lat wypaliłeś 262 800 zł. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że kiedyś papierosy były tańsze, nie uwzględniamy przecież kosztów inflacji, itp. Możemy więc założyć, że to faktycznie przybliżone wydatki? - Zgadza się. - Czy wiesz, że gdybyś odkładał te pieniądze w banku na oprocentowanym rachunku oszczędnościowym mógłbyś kupić sobie za to nowiutkie Porsche? - Palisz? - Nie. - Gdzie twoje Porsche?
Facet w ubrudzonym cementem roboczym kombinezonie, w żółtym kasku budowlańca, wchodzi do autosalonu: - Dzień dobry. Ile kosztuje Bentley Continental GT? - 190 000 euro. - Cholera... A na kredyt? Na rok? - 19 000 euro miesięcznie. - Dużo, kurde... A na dwa lata? - 10 500 euro miesięcznie. - Cholera, też niemało. - To może miałby pan ochotę na tańszy samochód? - Ochotę bym miał, ale płyta betonowa przewróciła się nam na taki model.
Bandyta wchodzi do banku, kradnie pieniądze z kasy po czym podchodzi do jednego z klientów i pyta: - Widziałeś co zrobiłem? - Tak i mam zamiar zadzwonić na policję. Złodziej przyłożył mu pistolet do głowy i go zastrzelił. Podszedł do następnego klienta z tym samym pytaniem na co ten odpowiada: - Nic nie widziałem i nic nie słyszałem, ale moja żona widziała.
Czasy ciężkie. Szalejący kryzys. Gotówki w bankach brakuje. Przychodzi klient i chce wypłacić pieniądze. Kasjer odpowiada: - A musi pan wypłacać gotówkę? - Czynsz muszę zapłacić. - To może przelewem? - Ale ja chcę coś też zjeść! - W restauracji może pan zapłacić naszą kartą kredytową... - Panie, ja chcę moją gotówkę! Nie chcę kart, przelewów! Oddajcie mi moje pieniądze! A jak zechcę iść na dziwki to co?! Kasjer, pokazując na open-space pełen pracownic: - Wybierz pan sobie którąś, potrącimy z rachunku.
Facet przy okienku w banku: - Chcę założyć konto w tym pierdo***ym banku! - Co proszę? - pyta zdegustowana kasjerka. - Powtarzam - Chcę założyć pierdo***e konto w tym zasranym banku! - Cooo?! - Nie dosłyszysz suko jedna? To wołaj mi tu tego swojego pierd***nego pedała dyrektora! Dyrektor przychodzi, wściekły, bo już wie czego i jak żąda ten klient. - O co panu chodzi? - warczy. - Powtarzam, pedale jeden! Chcę założyć pierdo***e konto w tym pierdo***ym banku! - A ile chce pan wpłacić? - Dwa miliardy. - I ta pieprzona suka robiła panu jakieś problemy???
Wpada facet do burdelu. Włos zmierzwiony, wzrok cichy. Od progu wrzeszczy: - Ej, ja chcę tak jak jeszcze nikt nie chciał. Dziewczyny spłoszone chowają się po kątach. Szefowa przybytku myśli: - Kurcze, dziewczyny się boją, wiadomo jaki to facet? Honor ratować muszę... Chodź, pan ze mną na górę. Pozostałe panienki podsłuchują pod drzwiami. Nagle słychać: - Nie chcę tak, zboczeńcu, nigdy przenigdy, won mi stąd chamie... Nie chcę! Nie chcę! Dziewczyny przerażone, przecież mamuśka taka doświadczona, co on jej chce robić ? Za chwilę wypada facet przez drzwi. Panienki wchodzą do pokoju, na łóżku roztrzęsiona szefowa. - Szefowo, no jak on chciał, no jak? - Pieprzony, na kredyt chciał...
Spadki na giełdach, szalejący kryzys ekonomiczny, przychodzi 8-letni synek do tatusia i mówi, że chce rowerek. Tatuś na to: - Nie mogę Ci kupić rowerka, bo zaciągnęliśmy duży kredyt na dom, a na dodatek mama w zeszłym tygodniu straciła pracę. Następnego dnia tatuś wstaje i widzi, że synek się spakował i chce się wyprowadzać, więc go pyta dlaczego? Synek na to: - Wczoraj wieczorem przechodziłem obok waszej sypialni i słyszałem, jak mama powiedziała, że już odlatuje, a ty za chwilę powiedziałeś, że też zaraz dojdziesz. Musiałbym być zdrowo pierdolnięty, żeby zostać tu sam, z takim wielkim kredytem i bez rowerka.
Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank z torbą pełna pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, - a "proszę zrozumieć, chodzi o wielka sumę pieniędzy"... Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan. Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić. Ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EURO. Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistości.. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniędzy. - "Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy, jaką ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała?" Klientka na to: - "Całkiem prosto. Zakładam się". - "Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co?". Starsza pani odpowiada: Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 25.000 EUR, że pańskie jaja są kwadratowe! Prezes zaśmiał się głośno i powiedział: - "Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić." - "Cóż, przecież powiedziałam, ze w ten sposób zarobiłam moje pieniądze.Byłby pan gotowy założyć się ze mną?" - "Ależ oczywiście - odpowiedział prezes (w końcu szło o mnóstwopieniędzy). Zakładam się, o 25 000 EUR, ze moje jaja nie są kwadratowe" Starsza pani odpowiada: "Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku?" - "Jasne", prezes wykazał zrozumienie. Całą noc prezes był niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej formie. Z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu osiągnął 100- procentową pewność. Wygra ten zakład ! Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku. Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawka jest 25 000 EUR. Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe. W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie, czy może dotknąć jaj. - "No dobrze - odpowiedział prezes. - 25 000 EUR są tego warte i mogę zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać." Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie. Wtedy prezes zauważył, ze prawnik zaczyna uderzać głową w ścianę. Prezes pyta wiec kobietę: - "Co się stało z tym pani prawnikiem?" Na to ona: - "Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EURO, że dzisiaj o godz. 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank".
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się