Siedzi Błażej przy piecu, papierocha ćmi, żonie swej, po kuchni się krzątającej przygląda. - Urodziłaś mi Anula, chłopaka. - mówi. - Urodziłaś mi dziewuchę. Tak sobie myślę może byś jeszcze urodziła trzecie. Tak dla odmiany. - Trzecie, Błażej?! Dla odmiany? Dla odmiany jakie?! - Dla odmiany, k***a, MOJE!!!
Komentowanie tylko dla zalogowanych.
Zaloguj sięDziękuję Perełko - jesteś super
Zakładka odkłada żart na Twoje konto. Bez logowania nie ma gdzie go trzymać — zaloguj się mailem, bez hasła, wyślemy kod.
Zaloguj się