Kubal wreszcie dopiął swego i został wiceprezesem. Z dumą przechadza się po swoim gabinecie. I jak to w życiu bywa, od razu znalazł się czujny przydupas Fąfara. - Dzień dobry, Panie Prezesie, jak się Panu podoba pański nowy gabinet? - Bardzo mi się podoba, ale może by Pan z łaski swojej wezwał ochronę - co chwila jakiś kretyn zagląda mi przez okno. - Panie Prezesie, to nie okno, to lustro!